chem1st pisze: Wiem że słońce świeci, ale ja chce wiedzieć DLACZEGO.
Ale popatrz na to z drugiej strony. Teraz wiesz, na jakiej zasadzie słońce świeci - znasz jego budowę, kiedy mniej więcej się ukształtowało i ile będzie jeszcze istniało. Ale czy ono inaczej świeci dla ciebie i dla człowieka, który tego nie wiedział i żył np. tysiąc lat temu? Nie. On i ty wykorzystujecie to, że dzięki jego promieniom rosną rośliny itd. To czy znasz dlaczego coś jest, dokładne mechanizmy itp. nic w gruncie rzeczy nie zmienia. I tak samo jest teraz, sa pewne prawa, według których ten świat działa. One działają bez względu na to, czy my je dokładnie znamy (tzn "naukowo" funkcjonowanie itp.) czy tez nie. Nie trzeba znac mechanizmow dziłania można je poznac poprzez obserwację skutków. Moze za x lat poznamy je lepiej i ta wiedza wtedy stanie sie "naukowa" i powszechna. Moze nie - i tak one pozostaną takie jakie były.
A tak żeby zejsc troche z poziomu abstrakcji do konkretu. Np. buddyzm. Zjawiska, prawa przyrody itp, które były opisywane tysiace lat temu teraz sa potwierdzane naukowo na zachodzie. I co z tego wynika ? Czy my mamy teraz wiekszy pozytek z tego ze mamy "dowody", mozemy je opisac wzorami matematycznymi, stosowac metodologie naukowa i tego typu sprawy, czy buddysci ktorzy wedlug nich starali sie postepowac? Kto sie interesuje troche buddyzmem (nie ten, ktory przeczytalem o nim na wikipedii...) ten to dostrzeze.
A tak żeby zejsc troche z poziomu abstrakcji do konkretu. Np. buddyzm. Zjawiska, prawa przyrody itp, które były opisywane tysiace lat temu teraz sa potwierdzane naukowo na zachodzie. I co z tego wynika ?
Ludzie ciągle potwierdzają te same sformułowania - to nie jest tak, że buddyzm 'opisywał' zjawiska i prawa przyrody. Można skojarzyć mądrość wschodu z tezami współczesnej nauki. Skojarzyć na zasadzie interpretacji. Wiele rzeczy w zadziwiający sposób się pokrywa, ale nadal używając intepretacji. Teoretycy chrześcijańscy (i inni) np. w US odwracają sytuację, czyli wskazują na sprzeczność tez buddyjskich z nauką. Podobne interpretacje można znaleźć np w biblii - trzeba tylko się troche wysilić ;-) Wierzysz w istoty pozaziemskie? W inne wymiary, i plany istnienia? Siakjamuni też o tym wspominał.
Buddyzm ogólnie niewiele mówił o świecie, bo dla buddyjskich mistrzów i uczniów było to działanie "świętokradcze". Albo pójście na łatwiznę, co się automatycznie wiąże ze spłyceniem przekazu.
ten to dostrzeże
...gdy się mu odpowiednio pomoże literaturą. Zwykle interpretacjami ludzi Zachodu. Buddyzmu w to nie mieszaj.
Mistrz zen, Mu-nan wiedział, iż ma tylko jednego spadkobiercę: swego ucznia Shoju.
Pewnego dnia kazał go wezwać i rzekł:
- Jestem już stary, Shoju, i ty będziesz musiał podjąć naukę. Masz tu książkę przekazywaną z mistrza na mistrza przez siedem pokoleń. Sam dodałem do niej kilka uwag, które mogą ci być użyteczne. Weź ją i zachowaj na znak, iż jesteś moim następcą.
- Zrobiłbyś lepiej zatrzymując tę książkę - odparł Shoju.
- Przekazywałeś mi zen nie potrzebując słów pisanych szczęśliwie będzie, jeśli tak zostanie.
- Wiem, wiem - powiedział cierpliwie Mu-nan
- ale książka służyła siedmiu pokoleniom, może więc przydać się i tobie. Zatem weź ją i zachowaj.
Siedzieli obaj i rozmawiali przy ognisku. Ledwie Shoju dotknął książki, rzucił ją w ogień.
Nie miał serca do słów pisanych. Mu-nan, którego nikt nigdy nie widział zdenerwowanego, krzyknął:
- Co za głupstwo robisz?
- A Shoju odparł:
- Co za głupstwo mówisz?
Sutta o liściach.
Simsapa Sutta, SN LVI.31.
Pewnego razu Błogosławiony przebywał w Kosambi w Lesie Simsapa. Wówczas, wziąwszy w rękę kilka liści zapytał mnichów]
Dla jasności.
zbysiu666 pisze: Ale popatrz na to z drugiej strony. Teraz wiesz, na jakiej zasadzie słońce świeci - znasz jego budowę, kiedy mniej więcej się ukształtowało i ile będzie jeszcze istniało. Ale czy ono inaczej świeci dla ciebie i dla człowieka, który tego nie wiedział i żył np. tysiąc lat temu? Nie. On i ty wykorzystujecie to, że dzięki jego promieniom rosną rośliny itd.
Tak samo ludzie wiedzieli, że jak się pobzykają, to będzie dzidzi. A dzisiaj, dzięki wiedzy, mogą zbadać z góry jaka będzie płeć, czy będzie miało wady genetyczne, nawet - do pewnego stopnia - na płeć wpłynąć. I znów, procesy nie zmieniły się od tysiącleci, a jednak wiedza rules.
Z głębokości uzależnienia swego wołający lub wołającym być chcący pomocnym? - Hyperreal [H]elp
pokolenie Ł.K.
Aha, więc można to zrobić w wannie.
chem1st pisze: Dzięki lepszemu poznaniu i zrozumieniu świata i zaspokojeniu ciekawości technika idzie do przodu. Ja osobiście jestem przeciwnikiem postępu. Chyba za dużo naczytałem się Lema, ale w zasadzie trzyma się to kupy. Ułatwiamy sobie życie, które paradoksalnie sobie utrudniamy. No i koło się zamyka.Buddyzm chyba z założenia zaleca poskromienie ciekawości. Bo po co nam ona? Ttlko jesŧeśmy nieszczęśliwi i spać nie możemy. Ciągle chcemy więcej i więcej i tak w nieskończoność, oczywiście zakładając że wszechświat jest nieskończoną tajemnicą.
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Operacja „Kryształ”
Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło
Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę
Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.
