"Marihuanowe szaleństwo" to doskonała satyra na panikę wywołaną przez antynarkotykowa propagandę a jednocześnie wspaniała dawka absurdalnego humoru. Wszystkiemu dodają urok wpadające w ucho piosenki.
[ external image ] [ external image ][ external image ] [ external image ]
Co sądzicie o tym musicalu? Bo mi się zajebiście podoba. Mam tylko kłopot z napisami, ponieważ one nie istnieją.
Wysyłam sztukę palenia ludziowi, który zrobi napisy do wersji 700 MB, 23,98 FPS...
one love
http://thepiratebay.org/torrent/4056791 ... vx_AC3.2Ch
Miejmy nadzieję, że Golden afternoon dotrwa do końca :-)
A i jakby co, to do The Magic Weed, też nie ma napisów:
http://thepiratebay.org/torrent/3903229 ... VALiOMEDiA
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
FDA zorganizowała publiczne wysłuchanie w sprawie terapii psychodelicznych
14 września amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) przeprowadziła w swojej siedzibie w White Oak w stanie Maryland czterogodzinne wysłuchanie publiczne poświęcone przyszłości terapii psychodelicznych w Stanach Zjednoczonych. Spotkanie trwało od 12:30 do 16:30 czasu wschodniego (18:30–22:30 w Polsce), na miejscu zjawiło się około 300 osób, a transmisję na żywo oglądał kolejny tysiąc widzów.
Austria: pozew o uprawę własną medycznej marihuany
Pięćdziesięciosześcioletnia mieszkanka Wiednia ze stwardnieniem rozsianym domaga się przed sądem zgody na uprawę konopi na własne potrzeby. Austria nie dopuszcza suszu do obrotu aptecznego — na receptę wydaje się tam dronabinol, czyli samo THC. Pacjentkę finansuje organizacja ARGE CANNA, która wcześniej przegrała tę samą sprawę w Brukseli.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.