@tosieniedzieje osobiście też tak uważam, że sam fakt wyrzucenia z siebie czegoś w tutejszym środowisku daje poczucie zrozumienia, uwolnienia. Ogólnie podoba mi się punkt widzenia odnośnie bycia 'ocenianym' poprzez czyjeś emocje i nie można też stawiać się w roli ofiary, oczekując że akcje które robię przejdą bez echa, a ja zostanę ugłaskany, bo to jednak ja wsiewam te energię do domu. Obecnie jestem w robocie gdzie na dwie noce mam przespane 1.5h. Przykurwiłem ostatnie co miałem żeby podołać i idę w sen i odnowę. Plan jest taki żeby ogarnąć pizdę, aczkolwiek wyrażając to mam obraz tych setek a bardziej tysięcy planów czy obietnic chuja wartych, podjętych na zjeździe. Wiecie jak jest. Dzięki swoją drogą każdemu za udzielanie się pod moim przypadkiem.
Po tylu latach na pewno wahania nastroju się pojawia. Motywacja, potem na odwrót - pustka. I tak w kółko jak na karuzeli. Ja też z tym walczę. Pierwsze 3 miesiące najgorsze,potem neurony się odblokowują, więcej endogennych przekaźników w nie trafia. Powodzenia
15 września 2026tosieniedzieje pisze: Dokładnie, najgorsze że każdy psychoterapeuta,psycholog Ci będzie próbował wcisnąć że wina jest w stu procentach w tobie. Przerabiałem to nie raz. Ale to jest sprytna zagrywka. Środowisko jest toksyczne, ma ogromny wpływ na to kim jesteś i jakie wybory podejmujesz. Będą bronić systemu za wszelką cenę, żeby zdołowac cię jeszcze bardzie
Do czynienia z narkotykami mam w sumie od 16 roku życia (obecnie 27 lat), ale nigdy nic się nie wjebałem aż do.... A nic się nie wjebałem, rozumiem przez to, że NIGDY nie miałem ochoty powtarzać czegoś znacznie dłużej niż 2 tygodnie. Stimy - 2 tygodnie i koniec --> z imprezy na imprezę --> na imprezie pół roku aż do nigdy.
Tak samo było ze wszystkim, wyszedłem też z tego "toksycznego środowiska" o jakim wielu mówi pisząc tutaj i zostałem sam i właśnie...
Coś mi odjebało. Zacząłem się czuć mega chujowo z końcem czerwca i z racji tego, że dzisiaj załatwienie czegoś nie zajmuje więcej niż 15 minut, pomyślałem, że wezmę… oksów.
Spodobało mi się, więc w lipcu powtarzałem co tydzień jedną tabletką najpierw 40, a później 80 przez kilka dni w dawce od 20/40 mg podawanej IV. Aż przyszedł sierpień i mocno odleciałem. Codziennie brałem po 40 mg do 60 mg, ale... Gdy dawka jednej tabletki nie przynosiła euforii to robiłem przerwę od 3 dni do tygodnia aż znów z nudów i samotności zaczynałem brać, a teraz...
Nie mam objawów choroby. Mam obniżony mocno nastrój. Dostaję automatycznej depresji, gdy jestem trzeźwy. Nie mogłem spać 4 dnia bycia czystym, Przeczytałem, że to skręt - po wzięciu dawki 20mg - senność nie wróciła, nie zasnąłem tej nocy i jak i później za dnia.
Mam problemy ze snem już od dłuższego czasu (czytaj: przed czerwcem), więc nie wiem, czy to kumulacja stresu, czy jednak odstawienne skutki?
Raz jechałem do rodziców, aby właśnie "wytrzeźwieć w ciszy i spokoju", i nagle ten głód był tak silny, że dosłownie w głowie huczało: "Wybiegnij natychmiast z pociągu i załatw opio." "Pierdol wyjazd do rodziców, naćpaj się" Bardzo się tego przestraszyłem, więc chcę skończyć. Ale...
- Czy to, co przechodzę, to był skręt? Czy mi się wydawało? Jestem dużym panikarzem
- Jak powstrzymać natrętne myśli? Jak sobie radzicie z tym głodem mózgowym?
- Można dostać skręta po przyjmowaniu do 40 mg dziennie po 4 dniach z 3 dniami przerwy, w ciągu 2 miesięcy?
Cpam samemu więc nie mam nikogo aby wspomógł czy w ogole wysłuchał dlatego pisze tutaj.
Czy to, co przechodzę, to był skręt?
Jak powstrzymać natrętne myśli? Jak sobie radzicie z tym głodem mózgowym?
Można dostać skręta po przyjmowaniu do 40 mg dziennie po 4 dniach z 3 dniami przerwy, w ciągu 2 miesięcy?
Blu pisze:Nie. Skręt to bóle, poty, całkowity brak sił, uczucie bycia ciężko chorym. Bezsenność, obniżony nastrój i ciśnienie to co najwyżej lekkie objawy odstawienne. (...) Jest to możliwe, ale z tymi 3 dniami przerwy raczej mało prawdopodobne.
Skręt to nie tylko fizyczne wykręcanie stawów i sranie pod siebie na zamkniętym odwyku. Rozjebany układ nagrody, gigantyczna anhedonia i natrętne myśli to są książkowe objawy odstawienne opiatów. Rozdzielanie tego na "prawdziwy skręt" i "lekkie objawy" to czyste pierdolenie, które daje mu tylko furtkę do dalszego kłucia kabli, bo przecież według ciebie "jeszcze nie jest wjebany".
Teashi pisze:w dawce od 20/40 mg podawanej IV (...) Dostaję automatycznej depresji, gdy jestem trzeźwy. (...) Czy to, co przechodzę, to był skręt?
Zaciśnij zęby i ucinasz to od razu do zera (cold turkey). Nie masz co bawić się w tapering z takich dawek. Fizycznie cię poskłada, noce będziesz miał z głowy, ale to jest do przetrwania. Załatw sobie pregabalinę na wyciszenie zjazdu somatycznego i pozbycie się tych natrętnych myśli.
Jak będziesz czekał na "prawdziwego skręta" z definicji wyżej, to za parę miesięcy z 40mg zrobi się 400mg, a wtedy detoks to będzie prawdziwe fizyczne piekło. Decyzja należy do ciebie.
z fartem.
"Narkotyki to syf i mega biznes czaisz? ktoś żyje z Ciebie i Twoich ziomali"
wczorajMerx pisze:@Blu Sadzisz takie farmazony, że aż oczy bolą, chyba trzeba będzie przeprowadzić audyt rangi 'kompetentny' bo chyba kpisz sobie z posiadania jej za przeproszeniem. Gość wali oksykodon po kablach (IV) przez bite dwa miesiące, dostaje potężnych głodów opiatowych, rwie go do ćpania, ma bezsenność i potężną depresję z odbicia, a ty mu piszesz, że skręt jest "mało prawdopodobny"? xDBlu pisze:Nie. Skręt to bóle, poty, całkowity brak sił, uczucie bycia ciężko chorym. Bezsenność, obniżony nastrój i ciśnienie to co najwyżej lekkie objawy odstawienne. (...) Jest to możliwe, ale z tymi 3 dniami przerwy raczej mało prawdopodobne.
Skręt to nie tylko fizyczne wykręcanie stawów i sranie pod siebie na zamkniętym odwyku. Rozjebany układ nagrody, gigantyczna anhedonia i natrętne myśli to są książkowe objawy odstawienne opiatów. Rozdzielanie tego na "prawdziwy skręt" i "lekkie objawy" to czyste pierdolenie, które daje mu tylko furtkę do dalszego kłucia kabli, bo przecież według ciebie "jeszcze nie jest wjebany".
@Teashi Nie słuchaj takich rad, które tylko dają ci złudzenie kontroli. To co przechodzisz to jest w 100% zespół odstawienny. Twój organizm domaga się wyrównania poziomu dopaminy i endorfin, stąd ten pierwotny głos, żeby wybiec z pociągu i ogarnąć temat. Wjazd na receptory przez podanie IV sprawił, że wpadłeś w to błyskawicznie.Teashi pisze:w dawce od 20/40 mg podawanej IV (...) Dostaję automatycznej depresji, gdy jestem trzeźwy. (...) Czy to, co przechodzę, to był skręt?
Zaciśnij zęby i ucinasz to od razu do zera (cold turkey). Nie masz co bawić się w tapering z takich dawek. Fizycznie cię poskłada, noce będziesz miał z głowy, ale to jest do przetrwania. Załatw sobie pregabalinę na wyciszenie zjazdu somatycznego i pozbycie się tych natrętnych myśli.
Jak będziesz czekał na "prawdziwego skręta" z definicji wyżej, to za parę miesięcy z 40mg zrobi się 400mg, a wtedy detoks to będzie prawdziwe fizyczne piekło. Decyzja należy do ciebie.
z fartem.
Ostatnia nieprzespana noc była w zeszłym tygodniu z środy na czwartek i z czwartku na piątek. Dwa dni.
Zacząłem pisać z chatemGPT - co robić?
A chat mówił, że skręt NIBY rozkręca się do 72 godzin i dlatego nie mogłem spać. W nocy ogarnąłem Oksa i morfinę, ale dalej po podaniu (oks) nie mogłem spać co było dziwne jak na skręta. Zasnąłem dopiero w piątek ok. 17 po całym dniu bycia nagrzanym flakiem - to to skręt? Czy zwyczajne problemy ze snem?
Jak pisałem jestem osobą samotną, mam depresję i lęki i tylko z tego powodu zacząłem korzystać, bo zaczęły mi wracać myśli samobójcze przed przygoda z opio.
Zapytacie - jak jest teraz? Oksa zjadłem w dwa dni, ale tak się przestraszyłem, że załatwiłem sobie ketrel i pregabaline. A tabletkę morfiny pokruszyłem na kreski i dzisiaj wciągnąłem ostatnie około 5-10mg. Dlaczego to zrobiłem? Bo opiowrak który mi to sprzedawał nakręcił mnie, że „prawdziwy skręt dopiero się zbliża” i mam zejść dawkami, więc każdego dnia wciągałem coraz mniej tej morfiny. Nie dawało mi to żadnego efektu bycia w euforii czy nacpania, też nie miałem żadnych natrętnych myśli.
Może was to zainteresuje, ale kilka tygodni temu miałem tzw. Craving który ja nazywam płaczem mózgu i oczywiście uległem - kupiłem sobie Oksa. I co? Płacz ustał, a faza była chujowa. Czułem się zmulony, brudny, że później w ogóle mnie nie ciągnęło przez następne 4 dni aż do tych bezsennych nocy.
Jutro zobaczymy jak będzie. Zacząłem już brać pregabaline i ketrel na noc, bo pomimo wciągania tej morfiny - spać dalej nie mogę.
Czy mam myśli, że jescze kiedyś wezmę? Kusi. Oj kusi. Zacząłem czytać użytkowników tego forum i patrząc na siebie co sam sobie zrobiłem.
Zniszczyłem sobie lewą rękę, a chodzę na siłownię i jest stanowczo mniejsza i nie mogę do końca robić bicepsa, oczywiście są brzydkie blizny. Źle się z tym czuję. A co mnie jeszcze bardziej przestraszyło to osobiste historie użytkowników tego forum. Lubię oksy za pewność siebie, czucie się normalnie, ale zupełnie zabierają mi radość z rzeczy artystycznych jak muzyka. Nie wyobrażam sobie 10 lat bez słuchania muzyki.
morfina działa inaczej. Jej podanie IV - poczułem jakby piorun przeszedł moje ciało
I mocno się wystraszyłem, stan również był nieprzyjemny bo nie mogłem ustać na nogach. Źle się czułem.
Oksy to oczywiście inna bajka.
Ale
Obydwie te substancje to totalny projekt szatana NIGDY ALE TO PRZENIGDY nie musiałem walczyć z własnym mózgiem który dosłownie krzyczał, że chce i próbował mną sterować. Czasami się biłem po łapach, że palę za dużo trawy - ale to był mój wybór kierowany by maskować stany depresyjne, to jest inne. Jakby druga osoba nagle zalęgła się w twojej głowie i kazała Ci niszczyć sobie ciało.
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
Bezpieczna likwidacja nielegalnych laboratoriów – specjalistyczne CBŚP
Na terenie Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, w ośrodku ITCCCL (International Training Center for Combating Clandestine Laboratories) prowadzonym przez CBŚP, policjanci wzięli udział w szkoleniu dotyczącym likwidacji nielegalnych laboratoriów narkotyków syntetycznych z wykorzystaniem zespołów specjalnych CBŚP i kontrterrorystów. Przedsięwzięcie zorganizował Wydział do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji.
Nieprzytomni nieletni i pacjent z 7,3 promila
Lekarka opowiada „mrożące krew w żyłach” alkoholowe historie z oddziału toksykologii.

