Zwracam się do Was z pytaniem, a może bardziej z prośbą o pomoc bo nie wiem już gdzie mogę ją znaleźć i tracę jakąkolwiek nadzieję na poprawę...
Byłem 2 razy w ośrodku (miesiąc w monarze i 2 miesiące na ukończonej terapii) i kilka miesięcy ambulatoryjnie zarówno na nfz jak i prywatnie. Nie byłem jedynie na jakimś spotkaniu N.A, ale po terapiach grupowych w ośrodkach, mam raczej ich dość i średnie nastawienie.
Od 2 lat też leczenie psychiatryczne - escytalopram, pregabalina, trazodon. Brałem też bupropion i depakine ale tym bardziej nie pomogło...
Generalnie chodzi o jakąś niemożliwą do dogonienia "pogoń" za uczuciem spokoju, ulgi, błogości, przyjemności, oderwania od codzienności i rutyny, regulowania emocji itp itd, długo można by wymieniać, bo pełniło to wiele funkcji.
Domyślam się, że wynika to z zaburzonego spokoju przez zażywanie innych substancji, ale z resztą z nich radzę sobie dobrze bo od 2 lat już w sumie jestem trzeźwy, z wyjątkiem tych może 10-15 wpadek z opio/benzo.
Nie byłem wjebany chyba jakoś tragicznie bo był to głównie lean, trochę oksykodon, kilka razy morfina, ale nigdy nic dożylnie. Benzo brałem przez kilka lat w różnej częstotliwości i ilości, ale zliczając tak wszystko to może byłoby to z 40-50 słoików/blistrów? Jak wiadomo, ciezko to spamiętać
Potrafię zająć głowę czymś na jakiś czas typu siłowania, basen/sauna, pasja (choć przez ostatnie miesiące widzę, że realizowanie jej nawet coraz gorzej mi wychodzi, coraz ciężej nawet zacząć cokolwiek robić, a kiedyś prawie tylko tym żyłem). Nie mam takich nagłych silnych głodów, że muszę coś wziąć natychmiast, chodzi bardziej o niemożliwość pogodzenia się z abstynencją, rozstaniem z odemiennym stanem świadomości. Ogólnie wolność od substancji wydaje się raczej niemożliwa.
Czy może ktoś z Was ma podobne doświadczenia, którymi chciałby się podzielić lub znajdzie się tu jakiś magik specjalista do zadań specjalnych, który zarzuci dobrym słowem czy poradą, jak choć trochę ukoić mękę? Bo na prawdę wycięczajace jest codziennie siłowanie się z tym i serio chciałbym się uwolnić od tego.
Sory za słownictwo, ale na prawdę hui mnie już trafia na samą myśl, że mam gdzieś znowu iść na terapię czy coś w tym stylu i znowu pierdolic o tym samym i kręcić się w kółko? Będę wdzięczny za jakąkolwiek pomoc!
Zdrowia, z fartem i spokojem!
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Marihuana w Norwegii — odrzucona reforma i to, co zrobiły sądy
Norwegia odrzuciła dekryminalizację w parlamencie, a rok później jej Sąd Najwyższy w praktyce złagodził karanie za posiadanie na własny użytek. To rzadki przypadek, w którym sądy poszły dalej niż ustawodawca.
Marihuana we Francji — mandat 200 euro, program medyczny i wojna o CBD
Francja ma jedno z surowszych praw narkotykowych w Europie Zachodniej i jednocześnie jeden z największych odsetków użytkowników. Od 2020 roku działa tam mandat 200 euro — który wcale nie oznacza dekryminalizacji.
Feralny lot Air India. Dwóch kolejnych pilotów oblało... narkotesty
Ciąg dalszy rozliczania feralnego lotu samolotu Air India z Phuket w Tajlandii do Delhi w Indiach. Po tym, jak kapitan nie przeszedł testu na obecność narkotyków, przewoźnik przebadał ponad trzystu pilotów i w dwóch przypadkach testy dały wynik pozytywny.