Co do zasady deklaruje, że biorę od lat 4mg dziennie, ale faktycznie jest to 5-6mg, więc szczególnie ostatnio zaczął zwracać uwagę, że za często się zapisuje. Pewnie przejrzał też system, że w ostatnich latach sporadycznie bywałem u innych, a jakiś młody łeb mi nawet skierowanie na odwyk wydał.
Od ostatniej wizyty (liczę dzień kolejny - 24 kwietnia) do środy do północy zużyłem 153mg:34dni = średnio 4,5mg.
To i tak 1 - 1,5mg mniej niż zazwyczaj. A 3 lata temu zdarzało mi się do 8mg zbliżać nawet.
Zostało mi 37mg i miało być 6 dni do wizyty, a jest 13 czyli mam średnio 2,846153846153846mg dziennie. Super!
Mało, że ch**owi 300zł ciągle blikiem przelewam. Mało, że wie, że po 8 latach na klonach a 11 na benzo w ogóle mogę mieć problem i to poważny, ale gościu gra w ruską ruletkę. Może liczy, że mi nie starczy i pogotowie zamiecie problem.
No, bo jak zapiszę się do kogoś innego, na cito i zapłacę 450 to już będzie koronny dowód mojego "wjebania".
I niestety, ale mając te 37 mg przed sobą, to myślę, że zrobię coś, czego informacje z internetów nie polecają, ale spróbujemy cold turkey. Oczywiście, jak będę umierał, to zawsze mam przy sobie, right?
Nieźle musieli nastraszyć naszych lekarzy, ale niestety - oni mają tyle pacjentów, że moje 300zł im aż tak pięknie już nie pachnie, jak KLIENTÓW nie brakuje na SSRI i inne pregabaliny.
Jakie dajecie rokowania? Wytrzymam? Czy może brać po 2mg (i czy taki zjazd wytrzymam?). Tylko dni 13, a ja mam 18,5 tabletki, więc wolę to uciąć. Ja domyślam się, że to nie takie proste, ale no c**j człowieka strzela z bezradności.
A klony biorę, bo mam bardzo silną fobię społeczną od lat przedszkolnych (ewentualnie unikające zaburzenie osobowości).
28 maja 2026Teabadger pisze: Witam po przerwie. Rzecz nieoczekiwana się stała po zarzuceniu klona (oczywiście 1 mg co godzinę, w sumie 4 mg). Po wejściu pierwszej dawki jechałem autobusem w celu zrobienia zakupów. I nagle... Tabula rasa. Nie wiedziałem po co jadę autobusem, gdzie mam wysiąść a w głowie jakieś metafizyczne rozkminy z którymi walczyłem by wrócić do rzeczywistości. Jak wysiadłem na dworcu, to kierowałem się autopilotem, jakby mnie się ktoś zapytał gdzie idę to bym nie był w stanie odpowiedzieć. Zasypiam na krótko, ale w nieprzewidywalnych momentach. Wystarczy, ze zamknę oczy na chwilę czując się zrelaksowany i już po mnie. Jak żyję, ile razy jadłem klonazepam i alrprazolam, nigdy ale to nigdy takich cudów nie było...
Zapytałem się grzecznie, gdyż nigdy mi się nie zdarzały takie, dosyć interesujące, sytuacje. Ja wiem, że tu jest dużo ćpunków, którym zależy by poczuć się lepszymi niż inni, ale to jest dokładnie ta sama droga, która prowadzi ich niżej.
28 maja 2026yoshi420 pisze:Ogólnie na 100% masz od tych leków mega "postarzały" mózg. Mózg się szybko starzeje od tych najcięższych psychotropów, robi się coraz słabiej jest jak zepsuty rower. To są leki doraźne na pogrzeb itp nie do ćpania latami. Zapłacisz za to demencją, alzheimerem schozofrenią itp na własne życzenie. Już masz pewnie w głowie mózg 60-latka w wieku ok 30. Zresztą sam opisujesz, że już masz inne odchyły pewnie na trzeźwo podobnie (możesz nie mieć o tym jeszcze pojęcia). Pozdrawiam28 maja 2026Teabadger pisze: Witam po przerwie. Rzecz nieoczekiwana się stała po zarzuceniu klona (oczywiście 1 mg co godzinę, w sumie 4 mg). Po wejściu pierwszej dawki jechałem autobusem w celu zrobienia zakupów. I nagle... Tabula rasa. Nie wiedziałem po co jadę autobusem, gdzie mam wysiąść a w głowie jakieś metafizyczne rozkminy z którymi walczyłem by wrócić do rzeczywistości. Jak wysiadłem na dworcu, to kierowałem się autopilotem, jakby mnie się ktoś zapytał gdzie idę to bym nie był w stanie odpowiedzieć. Zasypiam na krótko, ale w nieprzewidywalnych momentach. Wystarczy, ze zamknę oczy na chwilę czując się zrelaksowany i już po mnie. Jak żyję, ile razy jadłem klonazepam i alrprazolam, nigdy ale to nigdy takich cudów nie było...
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski
Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.
"Narcos z Podlasia" skazani. Ich narkotyki miały zalać polski rynek
Meksykańscy narcos, którzy produkowali metamfetaminę na Podlasiu, zostali skazani przed sądem w Białymstoku. To pierwszy przypadek w Polsce, który pokazuje zmianę modelu działania karteli - zamiast szmuglować narkotyki do Europy, wysyłają "kucharzy". Tylko w Polsce toczą się procesy jeszcze dwóch innych grup z Meksyku.
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.