A mianowicie pod koniec grudnia wzięłam cala pigule MDMA (niby 250mg) a potem do tego dolozylam 3cmc i dostałam cos jakby zespół serotoninowy? nie wiem byłam cala spocona wrecz mokra bardzo wysoka goraczka prawie 40 stopni straszne drgawki nawet przy mówieniu jakby drgalam. Ogólnie to ten mix piguły z kryształem nie był planowany zrobiłam to w desperacji bo miałam zjazd po trojce i jakas zalamke zyciowa i nie wiedziałam juz co robić, zaznaczę tez ze to było moje tak jakby pierwsze branie MDMA (próbowałam kilka dni przedtem i doszłam do dawki cala pigula no i zero efektów co było spowodowane tym że brałam ketrel 25 mg na spanie, odstawiłam no i w ten dzien w który zrobilam mix juz zadzialala potężnie.
Jak juz wszystkie efekty trochę zeszły to zauważyłam cos dziwnego że nie mogę sie jakby skupić na niczym i nie mogę skupić na niczym wzroku ale stwierdziłam ze po takiej dawce i łączeniu to normalne zwłaszcza ze minęło kilka - kilkanaście godzin od wzięcia dopiero. no i na następny dzień budzę sie i to samo, nie pamiętam dokładnie wszystkich rzeczy ale od tamtej pory miałam straszna derealizacje i depersonalizację okropna depresję myśli samobójcze nie mogłam jeść czułam sie totalnie jak nie ja i byłam załamana i jestem od tej pory że to juz nigdy mi nie przejdzie, tez przez około miesiąc miałam strasznie pogorszony wzrok i słuch ale to na szczęście przeszło... Mijały dni tygodnie miesiące a stan wciąż taki sam: ciągla derealizacja i depersonalizacja, poczucie ze jestem inna niż kiedyś (w sensie przed wzieciem piguły) i ze to juz mi zostanie na zawsze i z tego powodu mam straszne myśli samobojcze i nie radzę sobie, zaczęłam strasznie doceniać jak to było kiedyś i zrobiłabym wszystko żeby być taka jak przedtem... Miesiąc derealizacja itp była najgorsza i po tym miesiącu zaczęło niby cos przechodzić ale nie dokonca no i tak zostało a mija juz czwarty miesiąc i totalnie nie wiem co mam robić. Do tego mam śnieg optycznych dosyć wkurwiajacy szczególnie na jasnych powierzcniach, męty w ciele szklistym też mega wkurwiajace szczególnie na jasnych powierzcniach np na niebie, powidoki, błyski, czasem halucynacje przy zamkniętych oczach w sensie wzory kolory itp. Od tamtego czasu tez strasznie zaniedbalam siebie i swoje życie nie mam siły na najprostsze czynności i leże 24/7 w łóżku i zalamuje sie moim stanem, miałam też coś takiego że zaczęłam rozmyślać w nocy nad najbardziej podstawowymi rzeczami np dlaczego ja istnieje dlaczego istnieje świat i wszystko. Mam wrażenie jakby zmieniła mi sie osobowość częściowo.
Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz - od tego czasu mimo długich przerw 3cmc nie zadzialalo juz nigdy euforycznie i przyjemnie i sie zastanwiam dlaczego, tylko bijące serce i totalnie zero fazy niezaleznie od dawki, nie rozumiem tego czy uszkodziło mi sie coś na stałe w układzie serotoninowym ze stimy nie zadziałają juz tak jak nigdy?
No cóż nie mam pojęcia co mam robić jestem zalamana swoja sytuacja i cały czas mam jakieś marne nadzieje ale jakieś tam sa, ze to mi przejdzie.
Mogę dodać jeszcze ze od tego czasu mam straszne problemy z pamięcią i czasem nawet z składaniem zdań i nie mam totalnie poczucia czasu, nie czuje sie w ogóle jakbym była. w tym roku jakby był ten miesiąc dzień i godzina.
Odstawiłem leki SSRI, bo czułem się na nich całkowicie „wyprany z emocji”. Szczęście częściowo wróciło, ale taka znieczulica na złe rzeczy też nie jest wcale fajna. Rezygnacja z leków na depresję (których musiałem brać całą reklamówkę) sprawiła, że znowu sięgnąłem dna.
Nie jest co prawda tak jak 4 lata temu, gdy byłem bezrobotny, kradłem i codziennie waliłem po 4–6 strzałów metkata po kablach i kodę 2 razy dziennie w dawkach jednorazowych 1 g+, jednak znowu biorę codziennie opio, głównie kodę, ale zdarza się też oksy, heroina, a ostatnio mocno polubiłem się z tianeptyną, gdyż jej działanie przypomina mi pierwsze razy z kodeiną. Grzeję raz dziennie, ale gdy nie jestem zgrzany, jestem cały czas pod wpływem 1,4-BDO, ewentualnie benzo, zielska albo wszystkiego naraz, już od dość długiego czasu (przerobiłem tego chyba z 3 litry).
Wszystko przez to, co dzieje się w domu. Może gdybym znalazł jakąś dziewczynę, to miałbym dla kogo się starać, ale współczesne dziewczyny z mojego pokolenia są moim zdaniem - kompletnie pokręcone, jeśli chodzi o wybór facetów. Każdy, z kim pracuję, bardzo mnie lubi, uważają mnie za super osobę. Jeśli chodzi o wygląd, parę razy zdarzyło się, że kobiety 50+ podeszły do mnie na ulicy i prawiły komplementy. Jednak dla dziewczyn w moim wieku jestem wręcz paskudny - jedna dosłownie mi to powiedziała.
Przez to, że ćpam, nie mam możliwości wynająć sobie mieszkania. Zresztą i tak by to nic nie dało, bo wtedy zjadłaby mnie samotność. Bardzo chciałbym naprawić to, co dzieje się w domu, nie jest tak tylko dlatego, że jestem ćpunem, a przynajmniej nie wyłącznie. Zanim się nim stałem, relacje w domu wyglądały niemal tak samo.
Rodzice twierdzą, że jestem bezużytecznym nieudacznikiem, mimo że wypełniam wszystkie swoje obowiązki. Gdy mama zachorowała na grypę i miała bardzo ciężki przebieg, na tyle, że gdy przyjechałem do domu i wezwałem pogotowie, ratownicy stwierdzili, że była na skraju zgonu, specjalnie wziąłem wtedy bezpłatny urlop w pracy na tydzień i nie spuszczałem z niej oka.
Jestem na skraju popełnienia samobójstwa. Codziennie mam myśli samobójcze, w nocy podobno strasznie krzyczę przez sen i czuję, że jedyne, co może pomóc, to naprawa tego pierdolonego domu. Moje starsze rodzeństwo, które ma już własne rodziny i domy, wiele razy mówiło moim rodzicom (telefonicznie - raczej nie chcą tu przyjeżdżać; kilka razy w roku pojawiają się tylko dlatego, że martwią się o mnie), że potrzebna jest nam terapia rodzinna. Oni jednak nie chcą o tym słyszeć, bo przecież terapia jest „dla pojebów”.
Dochodziłem do różnych wniosków i czytałem w internecie, że już jedna sesja rodzinna przy użyciu MDMA może w znaczącym stopniu poprawić relacje. Wiem, że może się to wydawać poronionym pomysłem -proponować rodzicom narkotyki, jednak moi rodzice nie są głupi i doskonale wiedzą, że nie każdy „narkotyk” to rzeczywiście narkotyk, oraz że wiele substancji, szczególnie psychodelików, może nieść za sobą pewne korzyści (nie robili mi nawet problemów z moją uprawą grzybów).
Myślę, że byłbym w stanie ich do tego przekonać. Pytanie do Was: myślicie, że w tym szaleństwie jest metoda? Wiem, że na pierwszy rzut oka wydaje się to turbo głupie, ale błagam, niech osoby, które znają się na tym lepiej ode mnie, spróbują się nad tym zastanowić i wypowiedzieć.
Szukam rozwiązania gdzie się da, bo nie wiem, jak długo jeszcze dam radę wytrzymać. Każdego dnia jestem coraz bliżej podjęcia najgorszej możliwej decyzji.
Bardzo proszę Was o pomoc <3
Z tym MDMA faktycznie ma zastosowanie w różnych przypadkach jak np PTSD może pomóc ale ja bym się czuł głupio waląc MDMA z rodzicami nie wiem jak Ty. Zacząłbym wpierw od terapeuty a z MDMA to tak na tle relacji nie zaszkodzi, jeśli mają do tego luźne podejście i są kumaci ale też są już w starszym wieku więc przyjmowanie stymulantów MDMA przy osobach 50+ niesie większe ryzyko jakiś powikłań nie daj Boże się spodoba i któryś z rodziców się uzależni. Słuchaj każdy człowiek ma prawo do błędu jesteśmy tylko ludźmi jeśli staniesz przed rodzicami wyznasz prawdę jak się czujesz chciałbyś żeby było normalnie nie mów ile brałeś ale jak wiedzą to po prostu powiedz że sobie nie radzisz z emocjami i zdarzały ci się wyskoki żeby odetchnąć ale rozumiesz że to jest błąd jeśli są normalni zrozumieją i przekonają się do terapii, czytając to masz po prostu niedowartościowanie i złą samoocenę, popracuj nad tym skoro ludzie w pracy cię lubią to znaczy że nie jest tak źle z tobą ;) dziewczyne sobie znajdziesz spokojnie tylko wpierw musisz być szczęśliwy sam ze sobą dopiero potem brać się za szczęście drugiej osoby, mi zawsze na wszystkie bolączki pomagała siłownia widząc efekty wizualne i to ile podnoszę dawało mi satysfakcję z siebie że progresuje życiowo i na pewno z dobrą sylwetką bardziej przyciągniesz płeć przeciwną(taka nasza natura) ale bez sterydów oczywiście.
Spełniaj się w pasji nie wiem czy masz jakieś hobby ale rób też coś dla siebie ja maluje obrazy z myślą że zostawię ślad na tej planecie i też mnie to podbudowywuje. Pamiętaj życie jest piękne i żyć warto ile jest przypadków że rodzice się wyrzekają dzieci dają do adopcji wypierdalaja z domu po 18 i te osoby potrafią znaleść siłę w sobie i naprostować życie. Wierzę że masz tą siłę i dasz radę pamiętaj wytrwają tylko najsilniejsi trzeba być kotem
Powiem ci że ja wychowując się sam od gimnazjum miałem ciężko przychodziła babcia i dziadek czasami. Często miałem mocne doły ale nigdy się nie poddawałem, teraz to wyjebane mogę mieszkać sam ale mając 15 lat nie było mi to obojętne uciekałem spałem po znajomych byle żeby tylko nie być w domu. Parę miesięcy temu zmarł mi dziadek i pies co był ze mną kiedy wychowywałem od młodych lat mocno zabolało stary nawet nie wiesz jak, dziewczyna po 4 latach odeszła bo stwierdziła że za mało pieniędzy daje XD cios mega ale powiedziałem sobie wyjebane w taką materialistke trzeba iść dalej, potem poznałem nową i stwierdziłem że dobrze że tak się stało. Świat jest piękny doczekasz się czasów kiedy będziesz miał rodzinę zwiedział będziesz świat tylko się nie poddawaj i głowa do góry! Terapia, odstawienie używek i sport.
Terapia powinna pomóc w relacjach z rodzicami się naprostują jak nie będziesz cpal samo wszystko się ułoży zobaczysz ;)
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Kartele zamiast przemycać narkotyki wysyłają „kucharzy” do laboratoriów w Polsce
Meksykańscy przestępcy powiązani z kartelem Sinaloa mieli organizować w Polsce produkcję metamfetaminy w wynajętych posesjach na Podlasiu i w województwie kujawsko-pomorskim. W trzech sprawach zatrzymano łącznie ośmiu obywateli Meksyku, a śledczy uznali te przypadki za element szerszego przesuwania produkcji narkotyków syntetycznych do Europy Środkowo-Wschodniej.
Mnisi szmuglowali narkotyki. Ukryli je za fałszywymi ściankami
22 buddyjskich mnichów zostało aresztowanych na międzynarodowym lotnisku w Kolombo w Sri Lance. W ich bagażach znaleziono łącznie około 110 kilogramów marihuany.
Farmaceuta skazany za pomoc w produkcji narkotyków
Właściciel apteki został skazany na 3,5 roku więzienia za sprzedaż leków służących do produkcji metaamfetaminy i pomoc w jej wytworzeniu. W produkcji i handlu nie działał sam. Według prokuratury leki posłużyły do produkcji narkotyków o wartości niemal 7,5 miliona złotych.