Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 827 • Strona 83 z 83
  • 15 / 2 / 0
O ile jeszcze przy mikrodawkowaniu amfetaminy można nie tylko teoretycznie zwiększyć wydajność i skupienie na konkretnym celu, to zioło i ketony są giga głupim pomysłem na boostowanie w pracy.

- Po trawie mózg przechodzi tryb slow motion, a współpracownicy oglądają się za tobą, bo dziwnie pachniesz.
- Po katynonach chodzisz wystrzelony na przypale i skończy się na dociąganiu w kiblu do końca zmiany.
  • 147 / 14 / 0
Zgodzę się, aczkolwiek jeśli chodzi o ketony to zależy jakie: te speedujące mogą pomóc (na krótką metę) te eufo wręcz przeciwnie, bo się po nich człowiek rozleje.
  • 201 / 18 / 0
Ketony jedyne w czym mogą pomóc w pracy to w wyjebaniu Cię z niej, nienormalne zachowanie, potliwość, szerokość źrenic, japa krzywa, nie wspomnę o tym że daleko od trzeźwego logocznego myślenia i jeszcze ciągła chęć na dokładkę. Każde uzależnienie rzuca kłody pod nogi w pracy, a gdzie narkotyki, niektóre można tuszować ale ludzie z kręgu szybko się zorientują. Nie wspominając o alkoholu lub twardy dragach jak heroina, kokaina, meta. Każdy wcześniej lub później się wyjebie i to boleśnie, bo wielu ciężko zapierdalalo na sukces i części się udało, wtedy upadek boli najgorzej.
  • 147 / 14 / 0
To zależy kto na jakich dawkach jedzie, ja sugeruję się też swoim organizmem bo mam ADHD i nie czuję się po nich wybitnie wystrzelona i nigdy nie czułam, dlatego przesadzałam ostro z dawkami.
  • 2027 / 504 / 0
No 30 lat życia sobie skrócić, żeby być produktywnym to bardzo słaba transakcja. Koty jakoś nie są produktywne, żyją z dnia na dzień i jakoś nikt się nie przejmuje tym, że ich życie nie ma sensu.

Niemniej w moim odczuci małe dawki stymulantów, terapeutyczne mogą poprawić jakoś życia, bez jego skracania. Szczególnie jeśli ktoś bez nie ma siły i motywacji, żeby się ruszać, jeść zdrowo.

Zła dieta + brak aktywności fizycznej mogą dla zdrowia być gorsze niż te 5-40 mg amfetaminy, czy metylofenidatu na dobę.

Mi to pomogło w pewien sposób w karierze, ale było to jednym z wielu czynników. Dobre zarobki to w dużej mierze kwestia farta. Tego, że w danym momencie jest popyt na coś, a mało specjalistów. Z tym, że często jak studiujesz czy się uczysz to nie masz pojęcia co będzie dobrą opcją za 5-10-15 lat.
  • 147 / 14 / 0
We wszystkim trzeba znać umiar i równowagę. Wiadomo, że do pracy nie pójdziesz wystrzelony jak na jakieś ravy. Tak jak piszesz jak już ktoś decyduje się na wspomagacze powinien myśleć o konsekwencjach i redukcji szkód. Przy stymulantach przede wszystkim nawodnienie i dieta, choćby na siłę.
  • 17 / 1 / 0
narkotyki mogą nie mieć wpływu na sukces zawodowy, o ile nie popadniesz w kiepskie klimaty i będziesz się szanować. Jeśli dbasz o zdrowie choć w połowie tak jak o dobrą zabawę, to można dać radę. Nie ćpaj na tygodniu, nie pal na tygodniu. Choć znam kokainistów, którym udało się stworzyć naprawdę wygodne warunki życiowe, ale to nie byli to ludzie którzy startowali od zera. A jeśli ktoś startuje i chce coś osiągnąć - nie ma opcji na ćpanie na tygodniu i w niedzielę, proste, nie ma nad czym dywagować. I nie ma czegoś takiego, że narkotyki komuś pomagają w kreatywności, pracuję na stanowisku kreatywnym bardzo długo i nie zauważyłam żeby komukolwiek dragi pomagały.
pokaż mi śniegi... 🎶
ODPOWIEDZ
Posty: 827 • Strona 83 z 83
Newsy
[img]
Marihuana zaburza pamięć na różne sposoby

Palenie marihuany nie tylko pogarsza pamięć. Aktywny składnik konopi ją reorganizuje – odkryli badacze z Washington State University (USA).

[img]
Używanie marihuany zwiększa ryzyko wystąpienia chorób psychicznych u młodzieży

Używanie marihuany przez nastolatki i młodych dorosłych ma związek z wyższym ryzykiem wystąpienia u nich chorób psychicznych, zwłaszcza psychozy i choroby afektywnej dwubiegunowej – wynika z badania, które publikuje czasopismo „JAMA Health Forum”.

[img]
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie

W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.