Leki przeciwdepresyjne, tymoleptyki - SSRI, SNRI, iMAO, TLPD i inne
Zobacz też: Wikipedia
ODPOWIEDZ
Posty: 2809 • Strona 281 z 281
  • 5873 / 1213 / 43
Dokładnie.
Weź się za jakąś robotę.
>A komendant po tym gównie ląduje na Kolskiej.
  • 470 / 182 / 0
Dojechała mnie deprecha w ostatnim czasie dość mocno po prawie 3-letniej remisji i chyba skończyły mi się pomysły.
Lekarz chce u mnie wypróbować esketaminę i mam zacząć leczenie w programie lekowym, ale wiadomo, musi to być w towarzystwie jakiegoś antydepresanta, także coś dołoży, ale zastanawiam się co bym mu mogła ewentualnie zasugerować.
Z tego co brałam z SSRI/SNRI to brałam prawie wszystko poza fluoksetyną, fluwoksaminą.
Z tego co się u mnie sprawdzało wcześniej najlepiej to sertralina - brałam ją łącznie z 7 lat z przerwami i paroksetyna, ale paroksetynę teraz wykluczam, bo nie mam większych problemów z lękami.
Z tego co się absolutnie nie sprawdziło: wenlafaksyna, która uważam że przyniosła finalnie więcej szkody niż pożytku, citalopram, który może działał ale spowodował jadłowstręt do tego stopnia, że jak ktoś przy mnie zaczynał jeść to musiałam wychodzić z pomieszczenia i to nie mijało z czasem.
Pozostałe leki ani nie działały źle, ale szału też nie było.
Używek innych od lat nie było, także tu od razu mówię, że nie w nich przyczyna takiego nawrotu. W życiu też nic takiego się nie wydarzyło, w czym by można upatrywać przyczyn. Ostatnie co brałam to flupentyksol w dawce 1,5 mg ale on się bardzo szybko wypalił, przed nim była wspomniana wcześniej wenla, która była porażką.
Jakieś pomysły co by mogło zadziałać dobrze w połączeniu z esketaminą? Rozważam próbę powrotu do sertraliny, ale sama nie wiem.... Na razie próbuję jakoś przetrwać 1,5 tygodnia do podania esketaminy.
  • 5873 / 1213 / 43
Czasami bardzo często w czasie przedwiośnia i przedzimia, występuje tak zwana depresja sezonowa. Trwa zazwyczaj kilka tygodni. Głównie jest spowodowana brakiem słońca, zmianą czasu itd. Jeżeli się przedłuża, wtedy dopiero warto iść do specjalisty. Leki tylko w ostateczności.
>A komendant po tym gównie ląduje na Kolskiej.
  • 470 / 182 / 0
@hubii, @london5 to nie jest sezonówka, sezonówki u mnie wyglądają inaczej i wtedy nie grzebiemy z lekarzem w lekach, bo oboje wiemy, że to minie. Cała sprawa zaczęła się po odstawieniu wenlafaksyny, a w sumie już w trakcie jej brania czyli jakoś w listopadzie/grudniu. Zapadła decyzja o odstawieniu wenlafaksyny (za bardzo zaburzała mi sen i ogólnie dawki powyżej 75mg powodowały u mnie, że miałam ochotę pozabijać wszystkich za sam fakt, że oddychają koło mnie - i tak cud że wytrzymałam na niej te 3-4? miesiące) i się zaczęła karuzela spierdolenia, że tak powiem. Mogłam siedzieć i ryczeć pół dnia bez żadnego powodu, ale przy tym nastrój był w miarę wyrównany to uznaliśmy, że przeczekamy, niech się organizm przyzwyczai do radzenia sobie bez żadnego SSRI/SNRI, a wtedy mogłam sobie na to pozwolić bo i tak miałam wolne w pracy. No ale minął tydzień, drugi i nic się nie zmieniało i sama poprosiłam lekarza o coś bo chciałam i musiałam wrócić do pracy i jakoś w niej funkcjonować nie rycząc przy tym. Dostałam escitalopram i płaczliwość może ustąpiła już po 2-3 dniach brania esci, ale zaczęło mnie "zatykać" i pojawiły się okresowe kłucia w klatce piersiowej. W związku z tym, że ja mam za sobą epizod wydłużenia QTc polekowego lekarz uznał, że esci out i uznał, że próbujemy starą metodę leczenia depresji, sprzed leków SSRI czyli flupentyksol w małej dawce - 1mg. Działało super przez miesiąc :/ ale no po smsowej konsultacji z lekarzem zwiększyliśmy do 1,5mg i tu już efektu nie było żadnego, a zaczęły się działania niepożądane neuroleptyków w postaci wzrostu apetytu etc. Wyżej lekarz nie chciał już wchodzić, bo zaczęłoby się działanie ogólne flupentyksolu, a nie o takie nam chodziło, także nie było sensu kontynuować. Teraz nie dość, że wróciła płaczliwość, tylko w mniejszym stopniu niż od razu po odstawieniu wenli, to od miesiąca praktycznie jestem warzywem, chodzę do roboty, ale na zasadzie robienia minimum, bo na więcej nie mam sił (na zwolnienie nie chcę iść bo u mnie zamknięcie się w domu jeszcze bardziej wszystko pogarsza i nigdy nie było rozwiązaniem - w ogóle przestałabym wstawać z łóżka).
Cały czas przy tym wszystkim brałam 100mg lamotryginy. Była próba ze 150mg ale dostałam wysypki, mimo że była zwiększana dawka bardzo powoli (o 25mg co 2 tyg.) i trzeba było wrócić na niższą dawkę. No teraz mam ostrożnie spróbować wejść na 125mg, ale za mało czasu minęło, żeby się wypowiadać czy to coś dało.

Ja już miałam przelotną styczność z esketaminą 2-3 lata temu, wtedy lekarz próbował ją u mnie jako booster - dwa podania w odstępie tygodnia i na tym koniec. Robił to trochę eksperymentalnie, bo gdzieś w literaturze niby jest, że takie boostery komuś pomagały, a że finalnie zapłaciłam wtedy za te 2 dawki łącznie jakieś 160zł zamiast kilku tysięcy (znaczy się zapłaciłam 3600ileś najpierw ale po miesiącu dostałam zwrot 3,5k) to nie była to wielka strata jak na eksperyment, który nawet ciężko stwierdzić czy wtedy cokolwiek mi dał. Teraz sama jestem zdziwiona jego pomysłem, że znowu chce wracać do esketaminy ale tym razem w normalnym schemacie dawkowania w ramach programu lekowego, ale uważa, że jest potencjał, że to zadziała.
  • 115 / 10 / 0
16 marca 2026london5 pisze:
Czasami bardzo często w czasie przedwiośnia i przedzimia, występuje tak zwana depresja sezonowa. Trwa zazwyczaj kilka tygodni. Głównie jest spowodowana brakiem słońca, zmianą czasu itd. Jeżeli się przedłuża, wtedy dopiero warto iść do specjalisty. Leki tylko w ostateczności.
Depresję możemy zdiagnozować, gdy obniżony nastrój i nieprzyjemne emocje jak lęk i smutek trwają i utrzymują się dlużej niż 2 tygodnie, może to być falowo, niekoniecznie ciągły smutek
  • 470 / 182 / 0
@london5 inna sprawa to czy uważasz że jakikolwiek lekarz po 2 tygodniowym spadku nastroju zdecydowałby się u pacjenta na esketaminę jako lek pierwszego rzutu? [podpowiedź w razie wątpliwości: żaden] A jeśli tak to ciekawe jak miałby go włączyć do programu lekowego skoro wymogiem jest zażywanie co najmniej 2 antydepresantów przy obecnym epizodzie %-D
  • 51 / 1 / 0
Byłem póltorej roku na ciągu morfiny iv średnio tygodniowo szły 2 blistry mst200, przez ten czas ogarnialem prace, cwiczyłem, wszedlem w związek zamieszkalem u dziewczyny, wszystko bylo stabilnie trzymalem fason lecz w ciągu ostatnich 2 miesiecy straciłem wszystko co wymieniłem wyżej przez uzależnieni, zostalem na dnie ze złamanym sercem i uzależnieniem, jestem świezo co po detoxie w Świeciu (3 tygodnie), Wszedlem na substytucje metadonem 70 mg dziennie, taką dawke ustaliliśmy na detoxie w szpitalu, do tego mam przepisana pregabaline 75 (zlecone 1-1-0) oraz ketrel (0-0-2) zglaszalem ordynatorowi na oddziale ze mam gonitwe myśłi, stan depresyjny, i nie daje sobie rady z tymi myślami jestem przytłoczony, apatyczny. Wtedy włączył do leczenia właśnie pregabaline... tylko że ta pregabaline teraz i wcześniej mi nie pomagała na te objawy typowo depresyjne... Jaki antydepresant moglibyście polecić do wyżej wymienionego zestawu leków które biore? Narazie z informacji które wyczytałem ciekawe prezentuje sie bupropion, oraz Escitalopram który często wlaśnie włączali osobom na detoxie... zależy mi na takim antydepresancie który nie powoduje tycia oraz nie jest zamulający, celował bym w coś aktywizującego szczególnie że zaczałem właśnie prace. Z góry dziękuje za odpowiedz
  • 1332 / 268 / 0
08 marca 2026hubii pisze:
duloksetyna 30-90mg
  • 264 / 88 / 0
@FredoBanana myślałeś nad zamianą metadonu na buprenorfinę? Dla mnie ma spory potencjał antydepresyjny przez antagonizm kappa, skutecznie wyłącza smutek, wycisza i działa przeciwlękowo. Zresztą były prowadzone badania nad wykorzystaniem bupry w leczeniu depresji i wypadały obiecująco. Jedyny minus to z początku ciężko przestawić się z pełnego agonizmu na częściowy agonizm ale jak organizm się ustabilizuje to jest ok. Wtedy polecam schodzić z dawek do najmniejszych skutecznych, bo bupra w dużych dawkach mocno zobojętnia emocjonalnie.
ODPOWIEDZ
Posty: 2809 • Strona 281 z 281
Artykuły
Newsy
[img]
Wolne Konopie: Dlaczego składamy wniosek o informację publiczną do KPP w Piszu?

Polska Policja posługuje się hasłem „Pomagamy i chronimy”. To zobowiązanie wobec każdego obywatela, niezależnie od jego poglądów na prawo dotyczące marihuany. Niestety, wydarzenia ostatnich dni na oficjalnym profilu Komendy Powiatowej Policji w Piszu pokazują, że dla niektórych funkcjonariuszy to hasło jest jedynie pustym sloganem.

[img]
Używanie marihuany zwiększa ryzyko wystąpienia chorób psychicznych u młodzieży

Używanie marihuany przez nastolatki i młodych dorosłych ma związek z wyższym ryzykiem wystąpienia u nich chorób psychicznych, zwłaszcza psychozy i choroby afektywnej dwubiegunowej – wynika z badania, które publikuje czasopismo „JAMA Health Forum”.

[img]
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?

Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.