Benzedryna, psychedryna, α-metylofenyloetyloamina
Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 3672 • Strona 358 z 368
  • 1013 / 312 / 5
@churchill Długo tak nie pociągniesz. Przy takim odwodnieniu jakie sobie sprawiasz łącząc amfetaminę z alkohole w ciągach kręgosłup ci szybko wysiądzie. I wątpiłbym aby inne twoje organy to dobrze znosiły.
I nie prawdą jest teza jakoby po tygodniu przerwy amfetamina działała jak za pierwszym razem. Owszem, po tygodniu trochę dopaminy sobie wytworzysz, więc amfetamina będzie miała co uwalniać, bo w ciągu nie masz dopaminy i niezależnie od ilości amh nic z tym nie zrobisz. Ale twój organizm ani działanie amfetaminy bynajmniej nie wraca do normy.
I to jest moja prawda i moja relacja zdania z rzeczywistością, której nikt mi nie odbierze. I wierzę w słońce, bo ono zawsze jest i nikt mi go nie odbierze. "Żona kocha, warto żyć!"
"Do mniejszych dawek trzeba dorosnąć"
  • 25 / 4 / 0
Kiedyś po konkretnych miksach tej substancji z SSRI, tramadolem i alprazolamem miałem konkretną jazde przez dobre 3-4 miesiace w ciągu. Mimo ponad rocznej abstynencji od amfetaminy nic praktycznie po niej nie czuję, no chyba że zjem bombkę ponad 2g + przyjebie w klame tak że trzeba wzywać kominiarza. Czy moglby ktoś doświadczony wytlumaczyć dlaczego materiał nie klepie praktycznie w ogóle (testowane z kilku różnych źródeł z zaprawionymi ćpunami co jadą już tak pare lat, co prawda ja bardzo lubiłem ten klimat żeby się porobić i pograć na komputerze ale ciężko w ogole na coś siąść na trzeźwo)


Przy okazji prawa dziurka w nosie ledwo co funkcjonuje mimo wyżej wspomnianej abstynencji od walenia w nos i większość tematu leci w zatoki i po gardle a lewa konkretnie się przytyka.


Średnie dzienne używanie substancji w peaku to:
alprazolam 2-4mg/dzień
amfetamina 1g-2g/dzień
tramadol 300-700mg/dzień
paroksetyna 50mg/dzien
kodeina 300-600mg/dzień

Przy okazji powiem nadmienię że żadnego odwyku ani żadnych padaczek nie było w trakcie ani po tym okresie.
  • 161 / 14 / 0
Co tu poszło nie tak?

Wziąłem ostatnio speed ze swego standardowego źródła, z którego, chwilę wcześniej, skończyłem taką samą paczkę, wziętą miesiąc wcześniej.

Korzystałem z tego źródła od ponad roku i zawsze chwaliłem i polecałem każdemu. Nie było wstyd pokazać przed kimś tego materiału, chociaż miał dużo wypełniacza, to był zrobiony przyzwoicie i zawsze była powtarzalność.
Działanie miał książkowe, tylko trzeba było wziąć na poprawkę większe dawkowanie. Rush, motywacja, dreszcze, wytrzymałość na poziomie wyjebanym ponad skalę, brak problemów z jedzeniem, żadnych uczuć strucia, nawet po kilku dobach bez snu. Żadnego zjazdu, poprostu czysta amfetamina.

Ostatnio dostałem paczkę ze speedem, który po otwarciu całkowicie różnił się od poprzedniego.
Według źródła był robiony w ten sam sposób, z tej samej partii pasty, jednak dla mnie to są zupełnie dwie inne substancje, dwa zupełnie inne działania

Pierwszy po otwarciu śmierdział acetonem, po wysuszeniu było dalej czuć aceton. Drugiego zapach kojarzył mi się z jakimiś kakao przemieszanym z chemią, pierwsza moja myślą było, ze ktoś smakowej odżywki jako podkład użył. Zapach ten się ulatniał, zostawało coś, co można bybyło nazwać zapachem mysim wymieszanym z zapachem jakiś mydlin.

Pierwszy, przy wciąganiu roztartego na pył, nie powodował żadnego dyskomfortu, nos nie zostawał ujebany, spływów nie przyjemnych nie było.
Drugi, po roztarciu na pył i wciągnięciu, drażnił śluzówkę, nos reagował od razu kichnieciem. Zaczynało od niego strasznie ciec z nosa, cały nos w środku zostawał ujebany na biało. Spływ był nieprzyjemny, strasznie chemiczny, jednak niepodobny do żadnej popularniejszej substancji. Jednocześnie jakbym lata temu spotkał się z tak nieprzyjemną substancja.

Pierwszy, zostawiony w formie grudek wielkości ziarna sezamu na kartce, kruszył się bez problemu na pył.
Drugi, zostawiony dokładnie w tej samej formie, nie dawał się tak kruszyc. Duża część grudek strzelała spod szpachelki, ciężko było przerobić to na jednolity pył.

Pierwszy, działał szybciej, szybciej pojawiało się wejście. Euforia, uśmiech na twarzy, angażowanie się we wszystko co robię, żadnych ubocznych efektów odczuwalnych po zażyciu, a nawet po półtora miesięcznym maratonie. Libido wyjebane w kosmos, seks najlepszy, jedzenie nie odrzucało.
Drugi, nie miał żadnego wejścia, po jakimś czasie odczuwało się pusta stymulację, w niczym nie przypominającą tej po pierwszym. Serce biło jak szalone, wytrzymałość spadła, jak próbowałem coś na tym robić to wszystko robiłem chaotycznie. Wszystko mnie wkurwialo, co chwilę łapałem się na zaciskaniu szczęki, miałem problem z rozmową. Wszystko wydawało się trudne. Libido znikło. Była tylko bezsenność, ale nie można jej było do niczego wykorzystać. Nie można było nic zjeść, wszystko aż odrzucało, organizm buntował się przed jedzeniem. Wodę też piłem jak za karę.

Pierwszy, rozcieramy na kolorowej kartce przed odparowaniem do końca, rozmazywał to co było na niej wydrukowane. Zdarzało się, że druk przechodził na niego.
Drugiego nie przerobiłem tyle by móc mieć pewność, że nie uszkodził by stron gazetki, ale, na tyle co go miałem, nic takiego nie zaobserwowałem.


Czy można coś zjebac tak by z tej samej pasty, tym samym sposobem, otrzymać zupelnie inny produkt?
Czy raczej ich dostawca musiał zawieźć i dostarczyć coś innego?
BREJKOR SZMATO !
  • 2148 / 269 / 0
14 grudnia 2025Detronizator2 pisze:
@OverdriveMeg Z tym zapachem to bym uważał. Siarczan amfetaminy (jak zresztą chyba każdy siarczan) pachnie czymś pomiędzy starym kutrem rybackim a zepsutym jajkiem, choć zapewniam, poza siarką nie ma za nimi nic wspólnego.
Przestrzegałbym po prostu przed zbyt daleko idącymi wnioskami.
Taa a winian amfetaminy będzie śmierdział winem a fosforan fiołkami koniec sarkazmu, Nie przegrzana A-Oil wysalana H2SO4 jest praktycznie bez zapachu. Fosforan amfetaminy jest całkowicie bez zapachu. Źle przechowywana amfetamina i źle wysolona amfetamina faktyczni może mieć chujowy zapach.
  • 32 / 5 / 0
25 grudnia 2025skacowanazocha pisze:
Co tu poszło nie tak?
Zazwyczaj tak wyciągniętą z zamrażalnika kofeina z soda strzela, jak opisałeś, btw nawet dobre fu jak już to razem z kiełbasa się powinno trzymać, a wedlina . Zamrazalnik, to największy wróg, do tego z soda, kofeinę wysuszy na wiór, karty idzie połamać. A ujebane wszystko co tylko zetknie przykleja się do kart, ujebane na biało meble i ciuchy jak w piekarni
Królowa snu nie daje ale prawdę znaleźć ułatwi. Drogę wskażę krótszą i by ją ujrzeć czas zostanie. Kto ją widział prawdę zna, czas i wiedzę ma losem ulic włada.
  • 161 / 14 / 0
Poprzednią paczkę trzymałem w zamrażalniku i wszystko było w porządku. Wyjmowałem raz dziennie tyle ile potrzebowałem, resztę dalej do zamrażalnika.
Nie było to zmrożone, raczej pozostawało miękkie. Brudziło strasznie, zostawiało wszędzie białe ślady. Nie trzeba było mocno suszyć by można było zrobić kreskę, wystarczyło rozetrzeć na kartce, która wchłonęła wilgoć.

Drugiego nie miałem okazji schować do zamrażarki, ponieważ wolałem się pozbyc tego po pierwszych próbach.
Drugi nie brudził w ten sam sposób, zamiast rozsmarowywania się na powierzchni, strzelał swoimi twardymi drobinkami. Jeszcze łatwiej się suszył, chociaż gruda w ręce wydawała się bardziej wilgotna. Był bardziej plastyczny od poprzedniego.

Sprzedawca twierdzi, że jest to przygotowywane dokładnie w ten sam sposób, a ja subiektywnie miałem wrażenie, że podkład jest zupełnie inny, aceton(o ile był potrzebny w którymś momencie, może ten zapach zostawał zawsze po czymś innym) zastąpiono czymś innym.

Pierwszy brudził lustro, w ten charakterystyczny sposób i zostawiał zarysowania. Rozciągnięty na płasko, przed wyschnięciem całkowitym, zgarnial się do kupy jak śnieg.
Drugi na lustrze rozcierał się jak masło. Można było zrobić nim cieniutka warstwę, rozciągnięta jak przez najlepszego szpachlarza, a potem to zebrać na kupkę i nie zostawały żadne ślady. Taki rozciągnięty, zgarniany na kupkę, zachowywał się jak tajskie lody.
BREJKOR SZMATO !
  • 25 / 4 / 0
Drugi, po roztarciu na pył i wciągnięciu, drażnił śluzówkę, nos reagował od razu kichnieciem. Zaczynało od niego strasznie ciec z nosa, cały nos w środku zostawał ujebany na biało. Spływ był nieprzyjemny, strasznie chemiczny, jednak niepodobny do żadnej popularniejszej substancji. Jednocześnie jakbym lata temu spotkał się z tak nieprzyjemną substancja.
W ostatnim czasie dość często ten materiał się pojawia w moich okolicach, co prawda dawno nie brałem mefa ale moja lewa sluzowka która jest w mniejszym stopniu rozjebana bardzo ciężko znosi ten materiał prawie jak mefiksa, jednak czas jej działania przez to że strasznie zostaje na nosie jest dość dużo wydłużony szczegolnie ojebany w bombce/na czysto bez papieru (polecam mieć dużo napoju obok siebie bo jak to stanie w gardle to nie jest dobrze xD) Co to jest? Chuj wie, ale dosc czesto się zdarza tak jak napisalem wczesniej. Material jest wilgotny i faktycznie jebie chemią jakiej nigdy wczesniej nie czulem.
  • 32 / 5 / 0
Złote czasy dobrych sprzętów już minęły niestety. Najlepiej to, by samemo było zacząć robić coś jedynie. Bo więcej, też zaraz fama, ze coś jest lepsze, Ci do domu ktoś wbiję. Bo wiadomo nie może być coś lepsze, od tego co jest albo gonić to co jest albo koniec interesu na własną rękę hah
Królowa snu nie daje ale prawdę znaleźć ułatwi. Drogę wskażę krótszą i by ją ujrzeć czas zostanie. Kto ją widział prawdę zna, czas i wiedzę ma losem ulic włada.
  • 2148 / 269 / 0
Złote czasy są raczej teraz bo możesz kupić towar o czystości 90%.
  • 808 / 139 / 0
Zależy gdzie, w KRK ciężko o dobrą amfetaminę, tam wszyscy lecą na mefedronie, mefie lub koksie jak ich stać
hipnotyzuję ludzi jak Kaszpirowski
ODPOWIEDZ
Posty: 3672 • Strona 358 z 368
Newsy
[img]
Marihuana zaburza pamięć na różne sposoby

Palenie marihuany nie tylko pogarsza pamięć. Aktywny składnik konopi ją reorganizuje – odkryli badacze z Washington State University (USA).

[img]
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu

Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.

[img]
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku

Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.