Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
Kazik pisze:podawali małe dawki deksa i.v. (0.5 mg/kg) i profil stężenia dxm we krwi miał pik na 30 (!) minutach. Od zero do 30 minuty wspinał się prawie liniowo, potem spadał, po godzinie było 1/3 piku, a potem powolutku asymptotycznie spadał do zera. Co ciekawe, mieli outliera, który w pierwszej minucie miał pik, ale odrzucili go jako błąd gruby.
Jakoś robią te badania i nic z nich nie wynika.
SAMURAJOGURT.BLOGSPOT.COM
Pozdrawiam
Ja na pierwszy raz zarzuciłem sobie hardkor 900mg. Była genialna jazda. Nawet miałem wizję, że kumpel mnie poczęstował ostrym paleniem i to po nim leżę taki wyjebany na łóżku, bo przecież nie po jakichś 'tabletkach na kaszel'.
Ale to był debiut. Od tego czasu lawiruję pomiędzu 450 a 1350, ale te ostatnie dawki przyjmowałem w odstępach, jako sigma tripy, ale i tak było o wiele za dużo jak dla mnie. Max dawka, przy której dobrze się bawię, to 900mg (mg/kg nie liczę, bo różnie działa dex EDIT: bywa kapryśny i lot zależy od baardzo wielu czynników KONIEC EDITu- sami wiecie).
Bo 80cio-kilogramową osobę 450mg zmiecie, a np. 63 chudzielca (tak, mnie :d ) 600mg jest średnio.
Choć ja mam już lekką tolerancję, to znajoma niewiele mniej ważąca ode mnie miała supa-dupa-tripping po 225mg.
Ten temat w sumie służy do tego, by każdy napisał coś w stylu:"Zjadłem xxmg i był hardkor".
:-p
fraktal pisze: majed ma racje, nie ma co się zbytnio sugerować mg/kg.
Bo 80cio-kilogramową osobę 450mg zmiecie, a np. 63 chudzielca (tak, mnie :d ) 600mg jest średnio.
Choć ja mam już lekką tolerancję, to znajoma niewiele mniej ważąca ode mnie miała supa-dupa-tripping po 225mg.
Ten temat w sumie służy do tego, by każdy napisał coś w stylu:"Zjadłem xxmg i był hardkor".
:-p
EDIT:
jogurt pisze: Jakoś robią te badania i nic z nich nie wynika.
[Uzywaj funkcji "Zmien".]
Pozniej to opisalem slowami jakie przychodzily mi na mysl. Wciaz najbardziej pamietam to palenie w sercu, szczerze to myslalem, ze to juz koniec. Dlatego nigdy tego nie powtorzylem mimo, iz ciekawa jest zaleznosc od dawki itd.
Rowniez prawda jest, ze mam silny organizm i "mistrzowska" watrobe i moglo to miec wplyw, ale jak oni zrobili pik po 30 minutach przy podaniu dozylnym to nie wiem? (jak dla mnie jest to przede wszystkim sprzeczne z farmakokinetyka podania dozylnego)
Masz moze link do tego artykulu?
[url=http://chomikuj.pl/mac.pp/Dokumenty]backup[/url]
inmda pisze: Masz moze link do tego artykulu?
cf. Fig.3.
Pozdro
Można się bawić bez alkoholu i narkotyków??
Można...tylko po chuj :D
Ferek1906 pisze: No ja przyznam się szczerze że narazie mój rekord to 1800mg(4 paki). [...]
Z tej dawki to pamiętam wjazd i zjazd.Żadnych wspomnien z tripu. [...]
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.
