Nie będę tego więcej robić, poza 1 wpisem w wątku ściśle o tym - tam o tym dokładnie się rozpisze, jak również o moim doświadczeniu z wieloletnim doświadczeniu z wyrzutami histaminy (kilkukrotne) i końskiej dawce anty, jaką wzięłam, w celu uniknięcia śmierci i uszkodzenia m.in. płuc. Jak sama napisałam, to dobry kandydat do dna, bo tego się po prostu NIE ROBI. Nie polecam, zachęcam ani w żaden inny sposób nie promuje mojego zachowania. Proszę, jeśli przeze mnie kros uznał, że się da - NIE DA SIĘ.
Uzależnienie robi z człowiekiem różne rzeczy. Jedną, których najbardziej mi szkoda jest to, że wjebałam (nie specalnie) nawinego gościa w uzależnienie od stymulantów. Boję się czy kilka z moich bliskich osób nie spróbowało, żeby zobaczyć czemu ja czas ro biorę - przecież to tylko tabletki na kaszel. Jeśli tak, to o tym nie wiem i przeszło u nich bez echa, ale sam fakt że mój były groził że sam zacznie brać, jest przerażający.
Wzięłam jeszcze raz, w niedzielę. Po staremu, thio po garści, popite gazowanym. Po tak bardzo długim czasie jednocześnie "zapomniałam" i nie. Cały czas miałam to w głowie, ale też to było więcej niż pamiętałam, jak powrót do domu, do bezpiecznej bańki mydlanej, która pęknie tylko jak wytrzeźwieję.
Za dużo czasu, energii, wysiłku, pieniędzy, poświęceń poszło w moje trzeźwienie, żebym wróciła.
Potknięcie, nie upadek.
Nasza choroba na tym polega i kurczowo będę się tego trzymać.
Dam radę.
Poza tym, jak coś jest głupie i działa, to znaczy że nie jest głupie! ... prawda?
A w temacie uzależnienia od kodeiny... wiem, że mam tak rozhulane mechanizmy, że już bardziej się nie da. Wiem, że to tak nie działa i tylko pogorszy późniejsze samopoczucie i ogólny szok złamania abstynencji. MIZ jednak podpowiada, że skoro już zawaliłam, to czemu nie pozwolić sobie jeszcze raz.
Dosłownie wariuje z potrzeby i absolutnie żadne z mądrych odwykowych metod nie działa.
Ostatnio wzięłam 390 i było b. dobrze, ale chce MOCNO, chce zgrzania, nawet histaminy lejącej po pysku chcę.
Wow, ależ się robię wulgarnie obrazowa na głodzie. Huh, nie wiedziałam.
Tjaaa, chyba już wiadomo, jaką decyzję podjęłam. Trudno. Z konsekwencjami będę się szarpać później.
Idę do aptek
Dzięki za miłe słowa, może źle to wyraziłem - bardziej chodziło mi o to, że jako osoba autystyczna z definicji jestem upośledzony w wielu obszarach życia społecznego, ale inteligencją też nie grzeszę. Mam dużą depresję od długiego czasu i już po prostu nie zależy mi już na niczym. I tak nie pozostało mi wiele życia, starości na pewno nie dożyję - jak nie magik to ten kurewski świat prędzej czy później usunie niepotrzebny element (czyt. między innymi mnie). I tak jestem nikim i nikt nie będzie o mnie pamiętać, więc dlaczego mam się przejmować tym że zmarnuję swoje życie? Póki co staram się wykorzystać ten czas który mi jeszcze został na zaspokajanie swojej potrzeby odczuwania przyjemności w jedyny sposób jaki potrafię.
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni
Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym
USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.