Miło, że pytasz! Witaj, obyś miała jeszcze szansę mnie odczytać, ostatnimi miesiącami straciłem zainteresowanie forum, więc dusza mogła Twoja uciec już od tego ultra-anonimowego nicku. :)
Ogòlnie: tak, stanowimy teraz silnie powiązaną, z dużą wobec siebie szczerością, jednostkę społeczną. :P
To tylko splot wspólnego losu, splot krwi, splot "fatum" urwarunkowań. Tylko pierwiastki krwi, te wspólne i sprzeczne z jej dziedzictwem, w wiecznym rezonansie kręcą nam kolejne odcinki zmagań z życiem, w której jesteśmy jedną stroną, jednym frontem, jedną grupą interesu. Umiem dziś ją, jak i siostrę, po prostu przytulić i powiedzieć na do widzenia "kocham Cię". Wcześniej cyniczny chłód przykrywałby niemożliwą do wytłumaczenia blokadę przed nadmierną ekspresją. Nie oznacza to bynajmniej, że jest sielanka, nie. Jest wspólne piekło kalectwa i wspólne ciosy, jakie wzajemnie dajemy sobie często przez nie nawzajem.
Niemniej, jesteśmy świadomi w większości, że nasze wzajemne zaniedbania wynikają po dużej części z rozszarpanego na strzęty zdrowia.
Mami jest cudem uratowana po rozległym wylewie krwi do mózgu, gdy miałem 11 lat. W tragicznym szpitalu powiatowym wręcz usłyszeliśmy, że "nie opłaca się ratować (!) i własną kombinacją, po dobie z tą rozlaną krwią straty czasu (!) udało nam się odesłać ją karetką na dobrą neurologię (1tys koperta...) gdzie uratowali jej życie. Więc to cud, że żyje. I że z niesamowitą determinacją walczy o swoją rehabilitację, mimo zerowych na to zasobów. Na rehabilitacji potrafi zamiast zadanych 10 powtórzeń robić 100 (stopniowym treningiem, stała się przez ostatnie lata prawdziwym sportowcem : ).
Ale zmiany na charakterze były nieuniknione. Upartość, pewna sztywność mentalna (lecz nie światopoglądowa), z zaciekawieniem słucha moich komentarzy o programach historycznych, politycznych, medycznych. Zachowała ciekawość świata, to jest piękne. :) Lecz paranoiczność lekka, podejrzliwość i apodyktyczność tej uroczej kobiety zderza się często z moją gównonerwowościa, zniechęceniem i niestabilnością. Stąd awantury są, oj są. Potrafią latać słowa ostre jak noże w afekcie. A za chwilę przeprosiny i próby dyskusji... wesoło mamy w tej naszej dysfunkcyjnej gromadce. Wciąż mamy siłę i cele. Walczymy m.in. ze złymi ludźmi, zaufajcie na słowo, których nękanie nas motywuje dochodzenia sprawiedliwości.
Dobrze zakonserwowane, gotowe do następnej walki wraczki. : )
Pamiętajcie, to co mi się przytrafiło nie było żadnym "oświeceniem", podkreślam wyraźnie. Było tylko punktem krytycznym, katalizatorem procesu, jaki toczył się już wcześniej. Gdybym nie nosił głęboko potrzeby tego pojednania, to do niego by nie doszło.
Powiadacie, że dobra sprawa uświęca nawet hejting?? A ja Wam mówię: dobry hejting uświęca każdą sprawę.
Jakby ktoś mi założył microchip monitorujący co słyszę widzę i myślę na codzień, to okazało by się że wszystko reżyseruję żeby latać neuroprzekażnikami, muzyka, na tą chwilę lżejsze używki, typu mocne zioła ogólnie dostępne legalnie, potrafię słuchać godzinami muzyki nawet po alkoholu dla osiągnięcia stanu mistycznego. KURWA BOJĘ SIĘ YOUTUBE. tam jest tyle muzyki, i to tej docelowo psychodelicznej że na starcie rezygnuję bo wiem że nie ogarnę.
Tak jak prysznic, trip psychodeliczny jest dla mnie formą oczyszczenia z kurzu toczącego się życia.
Moim głównym osiągnięciem jest kompletne odcięcie się od toksycznej/narcystycznej matki. Obecnie szykuję się do LSD. trawę porzucam, bo przestałam się z nią dogadywać, mdli mnie. grzybki pozostają raz na kwartał (kocham grzybki).
Czasem można uczestniczyć w rytuale, czasem można normalnie sobie żyć. W pewien sposób te "spowszednienie" jak to nazwałeś, jest bardziej duchowe niż rytuały, ponieważ rozciągają duchowość na sferę życia codziennego. Każda chwila staje się potencjalnie wypełniona doświadczeniem duchowym. Demokratyzacja duchowej transcendencji.
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Gdy dilera zastępuje kasjer. Dlaczego po legalizacji nastolatkom trudniej o marihuanę
Włochy: Pies-poszukiwacz trufli znalazł zakopaną w ziemi kokainę
Pies-poszukiwacz trufli znalazł w lesie we włoskiej Abruzji zakopaną w ziemi czystą kokainę o wartości około 25 tysięcy euro - podała w środę agencja Ansa. Wyprawa po te cenne grzyby nieoczekiwanie zamieniła się w operację antynarkotykową.
Zgrzany worek w plecaku rowerzysty nie wystarczył. Policjanci wyczuli temat
Narkotyki miał w termicznie zgrzanym worku, ale uwagę policjantów zwrócił zapach marihuany. Kontrola 24-latka jadącego rowerem elektrycznym zakończyła się odkryciem kilkudziesięciu porcji mefedronu i marihuany w jego plecaku. Mężczyzna trafił na miesiąc do tymczasowego aresztu.
Senat za wyższą akcyzą na alkohol. Nikt nie był przeciw
Senat jednogłośnie przyjął ustawę zwiększającą akcyzę na napoje alkoholowe. Dodatkowe wpływy z podwyżki zasilą budżet Narodowego Funduszu Zdrowia. Ustawa czeka teraz na podpis prezydenta.
