CZŁOWIEK się zmienia, inaczej patrzymy na świat, choć niby jest tak samo, to jednak jakąś cząstka ucieka i zostaje pustka.
Ta pustka to śmierć, dla jednych pusta, dla innych...
Przeżyłem kliniczną, i jest tak jak opisują.
Dobrzy ludzie będą zbawieni.
Także widząc zaświaty powiem Wam jedno - bądźcie dobre ludzie.
Ból się czuje ale bardzo krótko, nim zapadniesz się w garnącym świetle źrenicy. Zdziwiło mnie ze w tamtym momencie byłem nad wyraz spolojny i zaakceptowany z faktem że to koniec mojego życia.
Uratowało mnie to, że stałem na krześle i gdy mnie wyginało to straciłem równowagę i spadłem. Byłem nieprzytomny ok 2 godz, sam. Doszedłem fizycznie do siebie po długim czasie, miałem 23 lata. Wiem co to śmierć, wystarczyło by żeby serce nie wytrzymało i bym się nie obudził.
Z takich akcji mogą powstawać zakrzepy w żyłach, poważne i szerokie uszkodzenia śródbłonka,migotanie przedsionków, problemy neurologiczne które mogą wystąpić dopiero po latach.
Po takiej akcji powinnieneś natychmiast udać się do szpitala i badać cholesterol przez jakiś czas jeśli byłby wysoki to doszło do uszkodzenia śródbłonka naczyń krwionośnych.
Mówisz że straciłeś równowagę i spadłeś, a jak doszło do porażenia trzymałeś przypadkiem jakiś kabel w ręku, który był już przymocowany, czy coś pod pisałeś np do skrzynki ? Bo jak kabel był mocno przymocowany a było na nim przebicie to nie pościł byś go nawet jakby to krzesło się przewróciło, ręce, ścięgna tak mocno by się zacisnęły, że zawisł byś na nim do momentu spalenia ścięgien wtedy już pewnej śmierci.
Poprzedni lokator kradł prąd metoda na gwoździ, wbijasz w kabel, jak trafisz w przewód z napięciem to masz prąd za free.
Dotknąłem sufitu a druga ręką ściany zamykając obwód.
Nic mi nie jest po latach na szczęście choć jak piszesz, skróciło mi na pewno życie
23 lipca 2022AbsintionOpium pisze: Dla mnie rozstanie to śmierć pewnego etapu życia, czegoś bezpowrotnego, więc śmierć fizyczna to tylko samoistna ulga istnienia
23 lipca 2022london5 pisze: Chuja wiecie, taka prawda.
Przeżyłem kliniczną, i jest tak jak opisują.
Dobrzy ludzie będą zbawieni.
Także widząc zaświaty powiem Wam jedno - bądźcie dobre ludzie.
Co widziales - to widziales. Ja tez po LSD czulem boga, innym razem umieralem w spokoju i szedlem w strone nirwany.
Smierc kliniczna i halucynacje to szeroki temat - poczytaj, zamiast rozsiewac zabobony.
Ja bynajmniej się jej nie boję, bo nie ma czego. Nie ma drugiej strony, nie ma boga, uczuć. Nie jest ani zimno ani ciepło. Bo nic nie ma. Taki nasz los.
Główne pytanie brzmi czy warto ciągnąć te jebane życie czy sobie po prostu odpuścić.
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło
Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
