Osobom technicznym polecam wanne i gasnice CO2 - to moja out-solution, ktora jest serio ostateczna i poki co latami zamierzam napierdalac sie z rzeczywistoscia i jej zjebami dla czystej idei.
Jak go kochasz i chcesz jeszcze choć trochę żyć, to dzwoń jutro po karetkę, spakuj się i leć na oddział. Serio Ci to radzę. Inaczej wcześniej czy później się zabijesz.
Zdrowia i życia.
W pewnym sensie przyzwyczaiłem się do czucia się w ten sposób. Perspektywa przyszłości, w której mogłoby być na tyle dobrze, żebym wcale o tym nie myślał trochę mnie przeraża, bo mam wrażenie że byłbym wtedy już kimś innym.
https://www.youtube.com/watch?v=jl9_mWvCmi
Póki są jeszcze legalne, bo niby prawo ma się zmienić.
Ale tanio skóry nie sprzedam.
Chciałbym odnaleźć spokój ducha aby nie robić tego w stanie nieświadomości. Odkąd się leczę nie ma dnia aby te myśli nie przeszły mi przez głowę. Znów wylądowałem na lekach i oddalam się od szeroko pojętej poczytalności. Tylko czy mam siły aby jeszcze raz je odłożyć? Czy pomoże mi grzyb na alzheimera jeśli to zrobię?
Pomocy już nie otrzymam, a z resztą co to za pomoc z moją diagnozą... Mogę tylko liczyć na środki przeciwpsychotyczne i ignorancję. Za dwa tygodnie mam wizytę u lekarza ale on i tak nie będzie chciał mnie słuchać, on się denerwuje na mnie gdy próbuję coś mówić, a jeszcze muszę mu pokazać ostatni wypis w którym jestem przedstawiany jako ten najgorszy tylko dlatego że nie raczę się czuć dobrze na lekach. W sumie to mu zawdzięczam protokół z przyjęcia i to że niema tam wzmianki o problemach z ciśnieniem czy nadwrażliwości. Ważne było to że miałem różaniec z sobą.
Ciągnę siebie w dół i to jeszcze nie jest najgorsze. Najgorsze jest to że ciągnę też mojego tatę który musi żyć ze mną i mnie utrzymywać, a ja nie daję niczego w zamian i nie jestem w stanie.
Moje myślenie robi się coraz prostsze z roku na rok. Kiedyś przejmowałem się bliskimi i tym jak odbiorą moją śmierć, chciałem wyjechać i poszukać dziury w ziemi w której mógłbym dokonać żywota tak aby nikt mnie nie znalazł. Pozmieniało się trochę od tamtego czasu. Już przed ostatnim odstawieniem leków dobro bliskich było mi całkowicie obojętne. Chciałem tylko bezboleśnie zejść w obłędzie i wtedy nawet przyszła mi do głowy absurdalna dekapitacja składem kolejowym. Wyobrażałem sobie jak leżę samotny z szyją na szynie, czuję jej drżenie i nasłuchuję stukotu. Z takimi myślami musiałem dać sobie szansę i odłożyć ten jebany rispolept.
Na cholerę to piszę? Źle ze mną. Muszę jeszcze wytrzymać do drugiej, prywatnej wizyty u lekarza. Może on mnie wysłucha jak mu zapłacę i spróbuje uwierzyć że przez ostatnie miesiące miałem silne reakcje na środki przeciwzapalne oraz że monolog który prowadzę w głowie to tylko moja zaszczuta wyobraźnia. Zanim skończę chciałbym jeszcze spróbować antybiotyku.
Bylebym mógł odnaleźć spokój ducha i zrobić to na swoich warunkach. Ognisko nad szumiącą rzeką, lampka wina, prawdziwe, a nie wymuszone łzy, uczciwa retrospekcja obejmująca chwile dobre jak i złe, chill i i nawet bym się nie musiał przejmować tym że oddaję tej ziemi krew z swoich żył.
Kto ma myśli samobójcze, kto jest po próbach.
Zawsze mnie to interesowało, mroczna strona ludzkiej psychiki.
Nie narzekam na swoje życie i wiem, że w porównaniu do wielu to mam kurewskie szczęście ale myśli towarzyszą mi od dzieciaka, odkąd pamiętam. Może jestem po prostu jakiś popierdolony. Nigdy nie podejmowałem próby (chyba że wiązanie sznura na klamce z ciekawości jak to działa się liczy) ale mam nawet w głowie wspomnienia jak koślawą dziecięcą ręką rysowałem różne trajektorie lotu, gdybym skoczył z okna.
23 października 2020Dualizm22 pisze: CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ ? DOPAL TO CO ZOSTAŁO W BUTELCE.
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym
USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.
Operacja „Kryształ”
Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu
Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.
