Moją 'przygodę' z domowym ćpaniem zacząłem oczywiście od marihuany i pierwsze fazy w domu tłumiła kupa w majtkach spowodowana przypałem, że czuć i nawet pytaniami co tam jaram, bo klikanie zapalniczki było słychać na spokojnie, ale okazało się, że clipper to strzał w dziesiątkę. Temat oczywiście skrzętnie chowany w odpowiednich miejscach, bo matka lubi sprzątać w tym u mnie itd. Z czasem wjebania w różne środki sytuacja zaczęła się diametralnie zmieniać i mimo wizji przypału z powodu czystego lenistwa mój pokój zaczął przypominać narkotykowe wysypisko śmieci. W każdy zakamarku pochowane stare opalone lufy, komputer wypchany opakowaniami po kodzie, paczkami po maku i strzykawkami po metkacie, więc wyglądało to tak jakbym sam prosił się o wpierdol i zawód rodziców. Początkowa shizogenność ćpania w domu całkowicie zniknęła, a zamiast tego chociażby robiłem sobie z mamuśką zdjęcia po pixie. Zdarzyło mi się kilka przypałów przed rodzicami, ale nie było to w domu i jak najbardziej są anty w tych sprawach. Mimo wszystko zniknął całkowicie mój instynkt samozachowawczy i spałem na bombie zegarowej, bo kilkadziesiąt luf, opakowań po lekach itd. nie da się wybronić i wyprzeć swojego uzależnienia.
Być może ktoś z was miał podobne okoliczności. Jak możliwa jest taka zmiana o 180 stopni i bezczelne ćpanie w domu? Czy też ze wzrostem stażu lub uzależnienia zauważacie, że macie wyjebane pomimo, że może się to dla was źle skończyć?
Grzanie po kodeinę, walnie metkata w kabel.
Do tabletek zawsze miałem przygotowana skórzaną samarkę
Dokładnie... im większy staż tym większa wyjebka.Po prostu mamy już tak wyjebane, że nie obchodzi nas co pomyślą o nas opiekunowie.
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
myślę że większość młodych osób na początku bardzo pilnowała się z używkami stosowanymi w domu. Tak jak kolega wcześniej pisał było chowanie i skrytki. to jeżeli ktoś na przykład pali jointy będzie chować bletki i akcesoria razem z zielskiem w szufladzie z podwójnym dnem. Tabletki owcy mają lepiej ponieważ wystarczy je wydusić i zażyć. thiocodin w zasadzie nie jest ograniczony porą dnia ponieważ można na nim funkcjonować absolutnie bez przypału i tylko super zaawansowani ludzie mogliby wykryć trochę pomniejszone źrenice albo podwyższenie nastroju.
Trzeba tylko blistry i opakowania wyrzucić do śmieci zawinięta w jakąś gazetę czy kartkę. To zwykle starcza o ile mamusia nie jest podejrzliwa, nie ma z deklem i nie przegląda śmieci. Maksymalną anonimowośćmogą być już zredukowane poprzez zjedzenie.
Acodin musi czekać na noc, dokładnie. Zresztą to chyba nawet lepsza pora na latanie.
Jedziemy dalej- metkatynon.
Akcesoria są wymagane typu strzykawki,. Kubeczek na mocz, nadmanganian, moździerz jeżeli ktoś lubi iść w profesjonalność. To już jest trochę więcej sprzętu. dodatkowo potrzeba zimnej wody czyli wyciągamy z lodówki kostki lodu albo wcześniej schłodzony, zamrożony kubek. Ocet nie stwarza podejrzenia bo stoi w kuchni w szafce. reakcja jest wymagająca o tyle że trzeba jej pilnować żeby nie spalić, więc nie można być niepokojonym w tym czasie.
kiblu pokoju albo kitranie w inny sposób.
Ja na początku oczywiście skrupulatnie się kryłem z tabletkami i swoimi akcjami. Jeżeli ktoś długo tkwi w ćpaniu to siłą rzeczy prędzej lub później stopniowo zaczną wypływać nasze nawyki i rozrywki. Raz ktoś z rodziców znajdzie zapomniane pudełko którego nie wyrzuciliśmy, albo jakaś lufka na biurku pod klawiaturą, albo Samara, standardowo w kieszeni przed praniem mama zawsze wyjmie chusteczki higieniczne żeby nie zepsuły praniah- a tam nagle ćpanie gandzia thiocodin itp.
Na początku będą rozmowy krzyk i pierwsze podejrzenia oraz spadek zaufania. Kiedy znowu się powtórzę za jakiś czas że mama znajdzie puste opakowania albo blistry to już się nie wymigasz z kaszlu albo kataru którego wszakże nie masz. Znowu dostaniesz opierdol, znowu stracisz 10 punktów zaufania, zdobędziesz plus 5 do degeneracji, matka zacznie się martwić że syn zszedł na złą drogę i jest uzależnionym narkomanem, przyszłość stracona plany rozmyly się razem z plamami na spodniach od kota.
Stopniowo zacznie powszedniec widok pustych pudełek po tabletkach w pokoju syna. Syn zacznie machać ręką na takie ewentualne wpadki, matka się zacznie się przyzwyczajać i już nie będzie poważnych rozmów albo rodzinnych interwencji.
to bardzo przykre bo ja kiedyś a doszedłem do wniosku że rodzice wtedy godzą się z myślą że syn wyślizgnął się z opiekuńczych rąk. Przestana się o ciebie martwić. Już nie walczą. To bardzo smutne.
W końcu dojdzie do tego że moździerz będzie stało na półce, strzykawki będą spokojnie leżeć w szafce biurka. W śmietniku opakowania po lekach z dwóch tygodni w ilości dziesięciu pudełek acataru i 15 thiocodinow. kiedy mama się zapyta w nocy dokąd wychodzisz ty już powiesz że do apteki całodobowej i nie będziesz wymyślał historii że spacer albo nocne zdjęcia.
I oto jesteśmy na szczycie bezczelności dziecka wobec rodziców które nie kryje się już z nałogiem i robi przykrość matce całym tym widokiem i sprzętem narko.
czas będzie się wyprowadzić i jeżeli szczęście dopisze i nie pójdziecie zawczasu na dno.
U mnie właśnie tak to wygląda że moździerz zdobi razem z kwiatami parapet puste pudełka na legalu w pokoju stopniowa asymilacja
"Rutyna to rzecz zgubna "
Kiedyś skończyłoby się to zupełnie inną reakcją, a po czasie znalezione w czasie sprzątania lufki i grzyby zostały po prostu przyjęte do wiadomości bez żadnej specjalnej reakcji. Kiedyś konfidencka siostra znalazła w kurtce paragon z apteki, na którym oczywiście był thiocodin i przy mnie mówi mamuśce "o o to ten lek na kaszel dla ćpunów" i szczerząc ryj pyta się rodzicielki czy ma iść po narkotest (już kiedyś mnie tak wjebała czego jej nigdy nie zapomnę). Matka odpowiedziała, że nie. Najwyraźniej nie chciała przeżyć kolejnego zawodu.
04 kwietnia 2021ema112 pisze: zaczelam walic w toalecie przy sraniu,
Żartuje.
Obraz i przykład bardzo ładny, nadaje się do tego tematu.
Czy rodzice podjęli jakieś kroki? Mieszkasz dalej w domu rodzinnym?
"Rutyna to rzecz zgubna "
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Coraz więcej zatruć dopalaczami wśród nieletnich. Rzeczniczka Praw Dziecka apeluje do MEN
Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak ponownie zaapelowała do Ministerstwa Edukacji Narodowej o wzmocnienie edukacji o dopalaczach i substancjach psychoaktywnych w szkołach. Powodem są rosnące statystyki dotyczące zatruć dopalaczami wśród dzieci i młodzieży w Polsce. Według danych systemu SMIOD w 2024 roku odnotowano 557 interwencji medycznych związanych z podejrzeniem zatrucia nowymi substancjami psychoaktywnymi.
Prawie 60% rynku e-papierosów w Polsce to szara strefa
Prawie 60 proc. polskiego rynku e-papierosów funkcjonuje poza jakąkolwiek kontrolą państwa. Nowy raport Fraunhofer IIS pokazuje, że Polska jest jednym z europejskich liderów nielegalnego obrotu produktami do waporyzacji, a skala problemu może rosnąć jeszcze szybciej niż dotychczas.
Rzeczniczka praw dziecka apeluje o edukację w zakresie skutków dopalaczy
Rzeczniczka praw dziecka ponowiła swój ubiegłoroczny apel skierowany do Ministerstwa Edukacji Narodowej o podjęcie działań edukacyjno-informacyjnych na temat szkodliwości dopalaczy we wszystkich placówkach oświatowych. Problem jest powszechny, a obecny wśród dzieci i młodzieży trend sięgania po dopalacze nie maleje. Jak pokazują statystyki, z roku na rok jest coraz więcej przypadków zatruć spowodowanych sięganiem po substancje psychoaktywne.
