Z góry przepraszam bo nie wiem nawet gdzie to napisać żeby uzyskać pomoc i czy dobrze robię że dodaję nowy temat ale do tej pory tylko czytałam, to mój pierwszy wpis. Mam nadzieję że ktoś miał podobnie i może coś doradzić bo ja już nie wiem co robić. Przez 3 miesiące z bardzo bliską mi osobą jadłam piguły, ale częściej czysty kryształ w dawkach typu 700mg częstotliwość około 2-3 razy w miesiącu. Między wpierdalaniem tego było spoko, ale odkąd skończyliśmy minęły 3 miesiące i dalej nie widać poprawy. U mnie skutki są minimalne, ale ta osoba zauważyła bardzo duże zmiany. Ogromny problem z koncentracją, nie jest w stanie się uczyć ani nic zapamiętać a matura w tym roku, zła pamięć, ciągłe rozkojarzenie, problemy ze snem, jąkanie się, trudność w wypowiedzi i złożeniu zdania tak jak dawniej, obniżone samopoczucie, śnieg optyczny i znaczne pogorszenie wzroku, trudno złapać ostrość jakby. Ogólnie taka klapka na mózgu, męczy się z tym już 3 miesiące. Kupiłam 5htp, było suplementowane 600mg dziennie przez tydzień, niby coś dało ale nieznacznie. Tak samo osoba nałogowo od chyba 2 lat paliła zioło, od miesiąca odstawiła ale to nic nie zmieniło. No kurwa jakby komuś 50IQ odjęło, trudno mi to zrozumieć bo u mnie skutki były minimalne mimo tego że to moja pierwsza przygoda z narkotykami, a ta osoba rok wcześniej ćpała w chuj i nie było aż tak źle. Od czasu odstawienia piguł a bardziej tego chujowego kryształu był jedzony kwas około 100ug+ zioło, pół xana i tramal w odstępach czasowych, ale wątpię że to miało jakiś wpływ. Namawiałam na psychologa, ale ta osoba nie chce do tego biorąc pod uwagę to jak teraz wygląda sytuacja z lekarzami, zastanawiam się jak mogę pomóc bo mi też to niszczy życie które z nią dzielę i bardzo się o nią martwię. Jak ktoś miał podobnie bardzo proszę o rady co mogę zrobić bo to największy problem i błąd w moim życiu :(