Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 788 • Strona 51 z 79
  • 3 / 5 / 0
Z doświadczenia wiem ze majac przy sobie chmare ludzi, można czuć się samotnym. Brak akceptacji, zrozumienia... tłum ludzi a Ty nie możesz z nikim szczerze porozmawiac.
Szukam : :pacman: :: :tabletki:
  • 2814 / 367 / 0
05 listopada 2020Anajla pisze:
Z doświadczenia wiem ze majac przy sobie chmare ludzi, można czuć się samotnym. Brak akceptacji, zrozumienia... tłum ludzi a Ty nie możesz z nikim szczerze porozmawiac.
Dokładnie to jest prawda ! Ale fakt osoby uzależnione mają problem mega problem z samotnością która się pogłębia wraz z nałogiem
  • 3 / 5 / 0
W dużej mierze odpowiedzialność za to ponosi ostracyzm społeczny. Niezależnie od nałogu. Na kanwie ostatnich wydarzeń - kobiety które dokonały aborcji. Czy chociażby pacjenci psychiatryczni... Osobiście, pare lat już jestem czysta. Nie biorę od 2012 roku. Teraz stuknie mi 8 lat. Właściwie zamieniłam jedne narkotyki na drugie bo uszkodzenie przepływu neuroprzekaźników spowodowało głęboka depresje z okresami hipomanii (bez diagnozy ChAD) - ale można powiedzieć ze żyje „dopuszczalnie społecznie”. I co z tego... jak ze swoimi myślami wciąż pozostaje sama. Psychoterapia już ciągnie się latami i nic nie daje, zmieniałam psychologów, szukałam swojej ścieżki. Przyjaciół? Nie z naszym obciążeniem.... w końcu zniszczyłam sobie życie do tego stopnia, że nie mam z kim porozmawiać żeby mnie nie oceniał przez pryzmat doświadczeń i uprzedzeń. Tak wiec bez nałogu... a w samotności.
Szukam : :pacman: :: :tabletki:
  • 967 / 243 / 0
05 listopada 2020Anajla pisze:
W dużej mierze odpowiedzialność za to ponosi ostracyzm społeczny. Niezależnie od nałogu. Na kanwie ostatnich wydarzeń - kobiety które dokonały aborcji. Czy chociażby pacjenci psychiatryczni...
Generalnie to narkoman ponosi winę samotność , bo to on sam zredukował swoje życie do nałogu , nie tylko odcinając się od ludzi ale jednocześnie bardzo często ich krzywdząc i paląc za sobą mosty ( Tak , wiem że są przypadki ludzi którzy wpadli w nałóg w wyniku złego leczenia , braku racjonalnego myślenia z powodu zaburzeń psychicznych czy też problemów osobowościowych , czy to łączonych z jakąś wychowawczo-rozwojową patologią )
A te obwinianie "ostracyzmu społecznego" to po prostu egoistyczna wymówka i przerzucanie odpowiedzialności i winy na innych.Proszę Cię... Po pierwsze to narkoman pierwszy się wyklucza ze społeczeństwa za pomocą swojego uzależnienia , a ostracyzm społeczny to reakcja , i generalizując znów, całkiem zdrowa.Narkomani są niewolnikami uzależnienia i często przez to mniej lub bardziej szkodliwi i niebezpieczni dla otaczających ich ludzi. Strasznie źli ludzie w tym społeczeństwie , bo się obawiają potencjalnego zagrożenia z jednej strony i piętnują to co narkomania sobą reprezentuje?
A już podklejanie się pod osoby chore psychicznie które cierpią o wiele bardziej i kompletnie nie ze swojej winy niż biedni samotni narkomani
jest słabe.Bardzo słabe.
Podczepka pod kwestię aborcji to już jest chyba jakaś desperacja wręcz przed samą sobą.
Psychoterapia już ciągnie się latami i nic nie daje, zmieniałam psychologów, szukałam swojej ścieżki. Przyjaciół?
Nie z naszym obciążeniem.... w końcu zniszczyłam sobie życie do tego stopnia, że nie mam z kim porozmawiać żeby mnie nie oceniał przez pryzmat doświadczeń i uprzedzeń. Tak wiec bez nałogu... a w samotności.
Lata psychoterapii ? Zamiast zmieniać psychologów może bardziej by pozmieniać siebie ? Wiem, kuchenny psychoanalityk ala Paulo Coelho ale pewnie coś w tym jest.Bo popatrz na ostatnie swoje zdanie. Nigdy nie będziesz miała przyjaciela który Cie nie będzie oceniał.Każdy człowiek ocenia każdego.I dlaczego miałby tego nie robić ? Szukasz robotów czy świętych ? I czy weźmiesz tę ocenę na klatę i swoimi działaniami ją zmienisz bo ci zależy , czy też uciekniesz w samotność , za którą oczywiście winni się zawsze znajdą - to już twoja decyzja.

To psycholodzy uczą się patrzeć bez oceniana , oddzielić człowieka od jego czynów aby móc postawić trafną diagnozę i pomagać.
Ale to bardzo ciężkie i męczące, a może być i szkodliwe. Nie bez kozery istnieje coś takiego jak superwizja.
  • 2116 / 634 / 0
Jest taki moment, w którym jesteś tak samotny, że pragnienie innego człowieka niemal wypala Cię od środka, ale mając świadomość swojego nałogu i problemów podświadomie "odpychasz" innych, nie chcąc ich, hm, "poparzyć" sobą. Nie mam innej analogii na takie uczucie. Jest okropne, towarzyszy mi wraz z pogłębianiem się uzależnienia od paru lat. Oraz izolacji.
Jeśli zerwałabym z siebie ten "kajdan" powstrzymujący mnie od zbliżenia się do kogoś, to byłabym idealnym materiałem na psychopatkę, prawie. ONSy to nie "to". Uczucia zanikły - albo po prostu nie mam komu ich okazać. Skoro nie mam komu okazać, zanika forma i później trudno ją przywrócić. Z ludźmi to niestety nie tak, jak z jazdą na rowerze. Nie współczuję innym, bo ja współczucia nie doświadczyłam. Pozytywnych emocji może kiedyś się nauczę, emocji w ogóle - takich wywołanych NATURALNĄ chemią mózgu.
widzę szalonych, którzy chodzili po morzu
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
  • 967 / 243 / 0
@Jamedris
Z jednej strony piszesz że nie współczujesz innym bo sama współczucia nie zaznałaś.

Z drugiej strony piszesz że odpychasz ludzi od siebie bo nie chcesz ich krzywdzić, jak to określasz - "poparzyć" i z tego powodu skazujesz się na izolację. Jak to nazwać jak nie współczucie dla tych ewentualnych "poparzonych" ?

Nawet jeśli potraktować to w choć w części jako wymówkę przez angażowaniem się - to alternatywa czyli podejście bez współczucia za to z egoizmem kazałoby przyciągnąć w swoje tornado, nachapać się emocjami, uczuciami, życiem do oporu rozwalając ile się da. A na koniec o wszystko obwinić.

To chyba nie jest z tym współczuciem tak źle.
  • 2116 / 634 / 0
@Kobyszcze zauważam te przeciwności. Właśnie praca nad empatią dla środowiska i uznaniem dla siebie oraz zamknięciem rozdziału pt. "nieudane dzieciństwo" byłoby dla mnie zwieńczeniem postępów psychologicznych w terapii. Teraz ta epidemia utrudnia kontakt ludzki, wszyscy tylko na telefonach, ale rozmawiam np. na forum tutaj czy na instagramie (echhhh) więcej, niż normalnie; normalnie to prawie 0%. Próbuję jakoś oddziczeć. Na pewno jeszcze nie raz i nie dwa pojawię się w tej knajpie; ostatnio znalazłam kogoś, kto jest prawie-że męską wersją mnie i teraz pojawia się pytanie - będzie burza czy dopasowanie? Wyznaję teorię, że przyjacielem M-K można zostać tylko wtedy, gdy nie ma żadnej chemii. Tutaj jakaś jest, ale ograniczona kilometrami. Niemniej, dla chcącego niby nic trudnego...
Ciągle czuję, że potrzebuję jeszcze trochę popracować nad sobą zanim np. zrobię coś konkretnego, napiszę do konkretnej osoby z propozycją wyjścia na wino czy kawę, no i to ciągle się ciągnie niczym guuuuuuuma. :)
Na pewno zmiana środowiska by mi dużo pomogła, ale dopóki kończę obecny kurs, to muszę zostać w swojej Łodzi... Ech. Miasto charakterystyczne, industrialne, ładne, a gdzie jest bohema? Usiadłoby się i pogadało o książkach i filozofii, pijąc przy tym, ćpając i przez chwilę czując się częścią wszechświata. ;)
Ostatnio miałam trudną chwilę, jak wszyscy szli z kwiatami na groby, ja na grób {tfu} ojca nie poszłam, ale wspomnienia mnie zalały i zrobiły rysę na pancerzu. Ten dzień wycięłam z kalendarza zwisem z fotela.
widzę szalonych, którzy chodzili po morzu
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
  • 967 / 243 / 0
@Jamedris
A jakbyś się sama wzięła za przysłowiowe fraki, tę osobę co się tak czaisz odwlekaniem po drodze na kawę zabrała na ten cmentarz i albo zapaliła świeczkę staremu albo napluła mu na grób to byłoby konkretne zamykanie rozdziału z tym dzieciństwem ?
Patrz - wszystko jest. I empatia dla drugiej osoby , i uznanie dla siebie i coś konkretnego.
Normalnie życiowy c-c-c-combobreaker.
  • 2116 / 634 / 0
Chyba musiałabym mu zrobić bukkake z tej śliny za wszystko, co w życiu się stało, że tak to ujmę. ;) Nie jest to miejsce na wyzewnętrznianie aż takich przeżyć, ale zasługiwałby na kółeczko splunięć. Przy kolegach "taki facet", a w domu jak tylko przychodził spierdalałam, on się darł że mnie nie ma albo go unikam, a jak go nie unikałam, to darł się za cokolwiek... I nigdy nie pogodził się z tym, że ma córkę. Poza tym z poprzedniego związku miał dwójkę dzieci i też ich nie wychował dobrze, tj. bardo zły kontakt i psychologowie, leki, te sprawy. Gdy kończyłam terapię, miałam zakończyć ją spotkaniem grupowym jako młodsza oczywiście osoba. Matka wyraziła aprobatę, babkę bym zaciągnęła, ale kto odmówił i nazwał mnie czubem robiącym z innych wariatów? Hmm.

Takie jazdy bym przeżyła, ale odbieranie mi kobiecości jest niewybaczalne. Nie chciałam nigdy być księżniczką, ale pierwszą sukienkę kupiłam jak miałam lat może 18 a on zdechł i płakałam przed jej założeniem jak dziecko. Podobnie makijaż, szybko się go nauczyłam i stosowałam, ale ile się nasłuchałam - do 14 letniej córki, że jest DZIWKĄ PIERDOLONĄ bo maluje sobie paznokcie... Nic dziwnego, że pomalowałam i żyły w kolorze sevredolu już w tym wieku.
widzę szalonych, którzy chodzili po morzu
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
  • 641 / 98 / 0
Nie, nie czuję się samotny mam psa... a dokładniej sunię :) Jestem już w tym wieku iż to kobiety same inicjują chęć spotkania.... tak wiem iż to dziwne ale w wielu 50+ to dla kobiet 40+ wolny człowiek staje się rarytasem.
ODPOWIEDZ
Posty: 788 • Strona 51 z 79
Artykuły
Newsy
[img]
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD

W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.

[img]
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło

Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.

[img]
Ministerstwo Rolnictwa alarmuje. Chodzi o nową akcyzę na alkohol

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpiło do Ministerstwa Finansów o wycofanie planowanej podwyżki podatku akcyzowego na alkohol.