05 listopada 2020Anajla pisze: Z doświadczenia wiem ze majac przy sobie chmare ludzi, można czuć się samotnym. Brak akceptacji, zrozumienia... tłum ludzi a Ty nie możesz z nikim szczerze porozmawiac.
05 listopada 2020Anajla pisze: W dużej mierze odpowiedzialność za to ponosi ostracyzm społeczny. Niezależnie od nałogu. Na kanwie ostatnich wydarzeń - kobiety które dokonały aborcji. Czy chociażby pacjenci psychiatryczni...
A te obwinianie "ostracyzmu społecznego" to po prostu egoistyczna wymówka i przerzucanie odpowiedzialności i winy na innych.Proszę Cię... Po pierwsze to narkoman pierwszy się wyklucza ze społeczeństwa za pomocą swojego uzależnienia , a ostracyzm społeczny to reakcja , i generalizując znów, całkiem zdrowa.Narkomani są niewolnikami uzależnienia i często przez to mniej lub bardziej szkodliwi i niebezpieczni dla otaczających ich ludzi. Strasznie źli ludzie w tym społeczeństwie , bo się obawiają potencjalnego zagrożenia z jednej strony i piętnują to co narkomania sobą reprezentuje?
A już podklejanie się pod osoby chore psychicznie które cierpią o wiele bardziej i kompletnie nie ze swojej winy niż biedni samotni narkomani
jest słabe.Bardzo słabe.
Podczepka pod kwestię aborcji to już jest chyba jakaś desperacja wręcz przed samą sobą.
Psychoterapia już ciągnie się latami i nic nie daje, zmieniałam psychologów, szukałam swojej ścieżki. Przyjaciół?
Nie z naszym obciążeniem.... w końcu zniszczyłam sobie życie do tego stopnia, że nie mam z kim porozmawiać żeby mnie nie oceniał przez pryzmat doświadczeń i uprzedzeń. Tak wiec bez nałogu... a w samotności.
To psycholodzy uczą się patrzeć bez oceniana , oddzielić człowieka od jego czynów aby móc postawić trafną diagnozę i pomagać.
Ale to bardzo ciężkie i męczące, a może być i szkodliwe. Nie bez kozery istnieje coś takiego jak superwizja.
Jeśli zerwałabym z siebie ten "kajdan" powstrzymujący mnie od zbliżenia się do kogoś, to byłabym idealnym materiałem na psychopatkę, prawie. ONSy to nie "to". Uczucia zanikły - albo po prostu nie mam komu ich okazać. Skoro nie mam komu okazać, zanika forma i później trudno ją przywrócić. Z ludźmi to niestety nie tak, jak z jazdą na rowerze. Nie współczuję innym, bo ja współczucia nie doświadczyłam. Pozytywnych emocji może kiedyś się nauczę, emocji w ogóle - takich wywołanych NATURALNĄ chemią mózgu.
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
Z jednej strony piszesz że nie współczujesz innym bo sama współczucia nie zaznałaś.
Z drugiej strony piszesz że odpychasz ludzi od siebie bo nie chcesz ich krzywdzić, jak to określasz - "poparzyć" i z tego powodu skazujesz się na izolację. Jak to nazwać jak nie współczucie dla tych ewentualnych "poparzonych" ?
Nawet jeśli potraktować to w choć w części jako wymówkę przez angażowaniem się - to alternatywa czyli podejście bez współczucia za to z egoizmem kazałoby przyciągnąć w swoje tornado, nachapać się emocjami, uczuciami, życiem do oporu rozwalając ile się da. A na koniec o wszystko obwinić.
To chyba nie jest z tym współczuciem tak źle.
Ciągle czuję, że potrzebuję jeszcze trochę popracować nad sobą zanim np. zrobię coś konkretnego, napiszę do konkretnej osoby z propozycją wyjścia na wino czy kawę, no i to ciągle się ciągnie niczym guuuuuuuma. :)
Na pewno zmiana środowiska by mi dużo pomogła, ale dopóki kończę obecny kurs, to muszę zostać w swojej Łodzi... Ech. Miasto charakterystyczne, industrialne, ładne, a gdzie jest bohema? Usiadłoby się i pogadało o książkach i filozofii, pijąc przy tym, ćpając i przez chwilę czując się częścią wszechświata. ;)
Ostatnio miałam trudną chwilę, jak wszyscy szli z kwiatami na groby, ja na grób {tfu} ojca nie poszłam, ale wspomnienia mnie zalały i zrobiły rysę na pancerzu. Ten dzień wycięłam z kalendarza zwisem z fotela.
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
A jakbyś się sama wzięła za przysłowiowe fraki, tę osobę co się tak czaisz odwlekaniem po drodze na kawę zabrała na ten cmentarz i albo zapaliła świeczkę staremu albo napluła mu na grób to byłoby konkretne zamykanie rozdziału z tym dzieciństwem ?
Patrz - wszystko jest. I empatia dla drugiej osoby , i uznanie dla siebie i coś konkretnego.
Normalnie życiowy c-c-c-combobreaker.
Takie jazdy bym przeżyła, ale odbieranie mi kobiecości jest niewybaczalne. Nie chciałam nigdy być księżniczką, ale pierwszą sukienkę kupiłam jak miałam lat może 18 a on zdechł i płakałam przed jej założeniem jak dziecko. Podobnie makijaż, szybko się go nauczyłam i stosowałam, ale ile się nasłuchałam - do 14 letniej córki, że jest DZIWKĄ PIERDOLONĄ bo maluje sobie paznokcie... Nic dziwnego, że pomalowałam i żyły w kolorze sevredolu już w tym wieku.
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło
Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.
Ministerstwo Rolnictwa alarmuje. Chodzi o nową akcyzę na alkohol
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpiło do Ministerstwa Finansów o wycofanie planowanej podwyżki podatku akcyzowego na alkohol.
