- Staraj się określać połączenie jako pozytywne, bądź negatywne – bazując na doświadczeniu, uwzględniając czy miałeś dobry set&setting.
- Każda substancja się liczy, chyba że nie ogarniasz. Niewiadome ilości też należałoby podać.
- Nie doradzaj, jeśli to nie jest oczywiste. Łatwiej zapytać, aby dyskusja mogła nastać. To nie jest takie proste.
Co do tematu selegiliny ... w teorii to inhibitor mao z innych miejsc w głowie oraz innego stosunku rozkładanych katecholamin. W praktyce trochę inne działanie.
Powiedziałbym, że moklobemid to takie microdose MDMA do tematu a selegilina to taki microdose mety do tematu... swoją drogą w głowie selegilina to nic innego jak lewometa. No ale to subiektywne odczucie osoby która wrzucała już dużo iMAO , baa dana osoba nawet próbowała miksu amph + 2 rodzaje mao-a + 2 rodzaje mao-b + wiele wiele innych jednocześnie.
Wiem jedno - nie wolno tak robić i w teorii to może nawet zabić ale wiem ,że dana osoba nie odczuła żadnych skutków ubocznych i uświadczyła samej przyjemnej synergii.
Po drugie - czy wszystkie psy szczekają w tym samym języku
Po trzecie - jeżeli wsadzę ci palec w dupę to kto ma palca w dupie
I po piąte - w czym rozszerza się wszechświat
Jest jeszcze sekret
24 października 2017DrugSter pisze: A Selegilina nie podnosi fazy, tylko przeciwnie, znosi ją mimo, że metabolitem jest amfetamina ale to śladowe ilości.
24 października 2017DrugSter pisze: Jedyne co daje efekt to np jak jesteśmy w ciągu amfetaminowym z 5 nocek. I nie jemy
24 października 2017DrugSter pisze: i chcemy czuć niesłabnące działanie kolejnych kresek to tolerancje podtrzymuje bardzo dobrze L-Dopa.
Ważniejsze niż "Zanim weźmiesz jakikolwiek opioid zastanów się 150 razy".
31 marca 2020tur3k pisze:Można źródło tych rewelacji ? Selegilina jak najbardziej wzmacnia i wydłuża działanie amfetaminy i innych stymulantów dopaminergicznych poprzez inhibicję MAO-B, które jest odpowiedzialne za rozkład dopaminy i związków o podobnej budowie. Jedyne co może znosić, to podwyższone ciśnienie krwi po stymulantach (działanie hipotensyjnie).24 października 2017DrugSter pisze: A Selegilina nie podnosi fazy, tylko przeciwnie, znosi ją mimo, że metabolitem jest amfetamina ale to śladowe ilości.
celem tej monoaminooksydazy jest UTYLIZACJA w tym konkretnym przypadku o którym rozmawiamy dopaminy. Utylizacja - (w uproszczeniu) zabranie jej z głowy ,żeby przestała już działać.
Metabolitem nie jest amfetamina... metabolitem jest lewoskrętny izomer metamfetaminy, ale najistotniejszym elementem w tym konkretnym przypadku nie jest to, w co selegilina się zamienia a KIEDY się ona w tę lewo mete zamienia.
Śladowe ilości to sobie darujmy, bo przy neuronach wszystko jest w śladowych ilościach...
Ponadto, kiedy się siądzie przed kilkoma pracami naukowymi ,które na poziomie neuronów badają różnicę pomiędzy działaniem mety i fety to można wyciągnąć kilka wniosków... jeden z nich tu pasuje.
Nie potrafiłbym przy swoim stanie wiedzy odpowiedzieć jak selegilina miałaby się do "podniesienia" fazy, ponieważ to by wymagało eksperymentalnego sprawdzania wrażliwości wzbudzeń na pojedynczych neuronach i to wszystko jeszcze mierzyć względem ilości stężenia do czasu po dotarciu do neuronu....
Potrafię natomiast dość prosto odpowiedzieć na inną kwestię dotyczącą tego miksu.
Fakt ,że blokowane są enzymy ,które rozkładają dopaminę(i trwa to dłużej niż odczuwalne stężenie amph daje się odczuć w postaci fazy) sprawia, że selegilina powinna być interpretowana jako coś co nie tyle "podnosi" fazę, ale jako coś co fazę przełuża.
31 marca 2020tur3k pisze:To pozostaje tylko pogratulować. Tylko jeszcze nie wiem czego.24 października 2017DrugSter pisze: Jedyne co daje efekt to np jak jesteśmy w ciągu amfetaminowym z 5 nocek. I nie jemy
Pierwszy - 5 nocek po pierwsze stabilizuje działanie amph w organiźmie i pozwala całemu mechanizmowi metabolitycznemu na przystosowanie ciała do systematycznego podawania amph.
Drugi - pomimo ,że niedobór snu działa dość szkodliwie na normalne funkcjonowanie mózgu to jednak istnieje wiele potwierdzonych badań stwierdzających, że zarywanie nocy (przy niwelowaniu efektów ubocznych) ma działanie antydepresyjne - stąd efekty lotnictwa typu koczkodansing.
Trzeci - brak dostarczania pożywienia przez wystarczająco długi czas sprawia, że nasz organizm zaczyna korzystać z wewnętrznych zasobów. Względem aminokwasów, tłuszczu, cukru, atp xD, to w uproszczeniu kończy się przepalaniem tkanek tłuszczowych i mięśniowych, ale jeśli chodzi o mózg, to ten jako pierwszy zaczyna pozbywać się uszkodzonych, nieużywanych oraz "zablokowanych" (i tu nie jestem pewien ale chyba) katecholamin. To daje krótkotrwały efekt oczyszczający beret.
31 marca 2020tur3k pisze:L-Dopa swoją drogą (faktycznie w ciągu dobrze uzupełnia zapasy dopaminy), ale bez porządnego jedzenia (nawet jogurty czy coś jak nie jesteśmy w stanie nic przeżuwać) i suplementacji (witaminy, nawodnienie, sód, potas, magnez, itp) to nawet najlepsze ścierwo prosto z gara po którejś nocce przestanie kopać - organizm musi mieć dostarczone paliwo do prawidłowego funkcjonowania, a niestety bardzo wiele osób o tym zapomina.24 października 2017DrugSter pisze: i chcemy czuć niesłabnące działanie kolejnych kresek to tolerancje podtrzymuje bardzo dobrze L-Dopa.
Innymi słowy, możesz dostarczać tyle l-dopy ile ci się żywnie zapragnie ale zapamiętaj, w głowie te małe "fabryczki" które przekształcają l-dopę, też potrzebują swojego rodzaju paliwa.
Jeśli już koniecznie chcesz używać prekursora dopy do "uzupełniania fazy" to rób to mądrze...
Oprócz samej l-dopy dostarcz swojemu organizmowi całego pakietu aminokwasów ,których sam nie potrafi sobie zsyntezować.
Co mam przez to na myśli?
BIAŁKOOO dla koksów. W ilościach potrójnych, poczwórnych popiątnych, do pożygu.
L-dopa będzie ci wdzięczna.
Co do L-dopy... ma prawo się skończyć jeśli korzystamy z niej jako z leku na receptę w postaci lewodopy + benzerasydu (bo ćpakom nie zawsze wszystko chcą wypisać).
Naturalny sposób (wolniejszy), ale zapewniam ,że prawie tak samo skuteczny to kurze JAJCA.
Żółtka , wywalasz białka, kołujesz żółtka, żółtek w ilości mnóstwo, nawet cała szklanka albo dwie szklanki i tak codziennie.
W ten sposób dostarczasz nie tylko tyrozynę ale też cały pakiet "wspomagaczy" ,który tej tyrozynie pozwala robić robotę.
to chyba wszystko
Po drugie - czy wszystkie psy szczekają w tym samym języku
Po trzecie - jeżeli wsadzę ci palec w dupę to kto ma palca w dupie
I po piąte - w czym rozszerza się wszechświat
Jest jeszcze sekret
24 października 2017DrugSter pisze: Jedna z większych głupot jakie tu czytam. Moklobemid+feta = Zwykłe działanie fety, feta sama w sobie jest MAOi i zastępuje moklobemid.
Nie chce mi się rozpisywać na temat iMAO ODWRACALNEGO, jakim jest moklobemid.
Nie chcę też rozpisywać się na temat amfetaminy jako iMAO.
Powód? Zależy, co zjadasz tak naprawdę. Zależy od Twojego organizmu. Zależy, czy masz sprawny Ośrodkowy Układ Nerwowy.
Jak ktoś chce się coś więcej dowiedzieć, to tylko Prywatna Wiadomość.
stanu lepszego od Boga zdrowia u szczytu sławy, 10 tabsow rano tylko oczy otworzy leci Moklaru, po dwa na dzień po TEN na raz i paczkę dziennie. Raz, drugi, coś daję potem lykasz jak witaminę C mimo że wpierdalasz 30 tabletek i fetę z etkatem i ledwo cos tam sero smyrnie na chwilę jak popijesz wszystko razem w drinie. Ale z początku jest pięknie. Nie przeszkadza nawet smak mówisz sobie jak rozgryziesz 10 tabletek byle tylko nie pomylił z neurotrzepaczem jakimś bo pomylić nie jest trudno, a bardzo łatwo nawet taki sam może być kolor pastylek co Moklaru, trochę twardsze ale mimo że się człowiek kapnie to za późno będzie. chlorprotiksen wykazuje wyraźne działanie sedatywne, ponieważ hamuje bodźce płynące do układu siatkowatego pnia mózgu poprzez hamowanie chemoreceptorów w rdzeniu kręgowym. Szybko wchłania się z przewodu pokarmowego, a jego działanie pojawia się w ciągu 30 min. Przenika przez barierę krew-mózg, ma dużą objętość dystrybucji w organizmie. Wiąże się z białkami osocza w >99%. Jest intensywnie metabolizowany w wątrobie i wydalany w postaci metabolitów z moczem i kałem. T0,5 wynosi 8-12 h. Lek przenika przez barierę łożyskową i w niewielkich ilościach jest wydzielany do mleka matki. tydzień jeszcze feta dobry po tym jak zajebał zero kurwa z działania a nabity jak kombajn z jedną Gośką tyle przed zjedzeniu 10 tabsow raz nie tych bo mi się pomylilo 3 dni wycięte spaniem, jeszcze tydzień odbijało to się codziennie niekopaniem , a co dzień odkad wstałem sykliwie ujadany był snejkus to nie byle jaki, a potężna bestia biały płetwal długo nosy
Te farmaceutyczne włady jednak wydają sie dużo bezpieczniejsze dla ciśnienia od ulicznych, no i nie ma lewoskrętnej amfetaminy wtedy
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Funkcjonariusze zagarnęli ponad 60 kg narkotyków
Ponad 60 kg narkotyków - marihuany, kokainy i haszyszu, a także przedmioty przypominające broń, amunicję i ponad 16 tysięcy sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzowych, nie trafi na rynek. To efekt intensywnej pracy policjantów z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego, dw. z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, których wspierali funkcjonariusze KAS i CBŚP. Śledztwo w sprawie wewnątrzwspólnotowego obrotu narkotykami nadzorowane jest przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji to ponad 3 miliony złotych.
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.