Niektórym w utrzymaniu abstynencji pomaga uczestnictwo w grupach wsparcia dla alkoholików AA (anonimowi alkoholicy). Niech się wybierze tam kilka razy i pozna mechanizmy działania uzależnienia. Będą go namawiać, by chodził na grupy do usranej śmierci, jednak nie ma takiej konieczności, ja wręcz odradzam. Dlatego odradzam, bo ci co tam stale chodzą, robią się ostro spierdoleni. Stają się złośliwi, a niektórzy nawet zmieniają swoje poglądy polityczne i zaczynają kibicować PiSowi. Inni się nawracają i zapisują do świadków jehowy. Uwierz, nie chciałbyś mieć takiego przyjaciela jak anonimowy alkolik.
Jako przyjaciel możesz go też namawiać na substytucję marihuaną. Bo czemu by nie. Buszek dwa i mu ciśnienie na wódę zejdzie, a dzieciom się krzywda nie stanie. Oczywiście niech nie pali przy dzieciach. Inną opcją, ale koniecznie po konsultacji z psychiatrą, jest baklofen. Śliska sprawa, bo alkoholik, jako uzależniony, może zmienić obiekt swojego uwielbienia i żreć baklofen bez opamiętania, jak wcześniej chlał wódę. A nie o to chodzi. Miałby go stosować tylko przy naprawdę dużym ciśnieniu.
Oglądałem filmik i gość opowiadał co się robi na takiej terapii ( są wyznaczone godziny co do spania, czas wolny, 12 kroków, jakieś lekkie prace, pomagają znaleźć później prace ) .To wszystko, żeby nareperować to co zepsuł nam alkohol.
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
@mniemanolog ma moim zdaniem rację. Żona niech czyta o alkoholiźmie i DDA. Schlać go, spuścić wpierdol, (omijajcie twarz lepiej, szkoda żeby zęby stracił), może pasem po udach i tyłku go mocno przeczochrać. Ale tu doczytać, aby nie zabić czy trwałej krzywdy przypadkiem nie zrobić. Żona niech go wypierdoli z domu. I w żadnym wypadku nie chronić przed sąsiadami czy konsekwencjami. Jak się pytają gdzie jest mąż, niech mówi że leży najebany i zarzygany. A jak drzwi nie jest w stanie otworzyć, niech śpi pod klatką najebany. Moze sumienie do niego przemówi. [to podejście się nazywa chyba 'twarda miłość', albo jakoś tak]
Przerazaja mnie rady typu schlaj go i katuj, żeby cierpiał za swoje. Naruszenie nietykalności cielesnej jest karalne i nieważne czy to robi żona, czy brat, to raz. Dwa-agresja niczego tu nie rozwiąże. Ten człowiek prawdopodobnie nie pije już bo chce, tylko po prostu musi, inaczej nie funkcjonuje.
We Wrocławiu jest babka co od ponad 20 lat leczy kudzu, które można podawać do jedzenia. Wiem, że dzwonią do niej żony alkoholików i zamawiają ta rośline i dodają do zup i sosów. O skuteczności się nie wypowiem, bo sama dopiero co zamówiłam i szukam info na ten temat. Ale lepsze wydaje się być podanie czegoś dzięki czemu będzie sie lepiej czuł niż skatowanie człowieka i tak już skrzywdzonego przez los.
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Narkotyki z dostawą. „Kryształy" i skręty w przesyłce tak jak legalny towar
Zamówienie przez internet, odbiór w automacie paczkowym lub u kuriera – przestępcy przestawiają się na nowy kanał dystrybucji narkotyków – wykorzystują przesyłki pocztowe. Już ponad 86 ton narkotyków – jak pisała „Rz” – trzykrotnie więcej niż w całym ubiegłym roku, skonfiskowało od początku 2026 r. policyjne CBŚP. To „wierzchołek góry lodowej”, bo na rynek może trafiać nawet kilkakrotnie więcej. Dilerzy kamuflują drogę do odbiorcy – narkotyki docierają w przesyłkach, tak jak tysiące legalnych towarów
Narkotyki w listach do więźniów. Wysyłali je do zakładów karnych w całej Polsce
Narkotyki trafiały pocztą do więzień w całej Polsce. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko małżeństwu z Gorzowa Wielkopolskiego. Ewelina T. i Marcin T. mieli przez ponad cztery lata uczestniczyć w procederze, którego wartość oszacowano na co najmniej 50 tys. zł.
Marihuana "podbija" US Open. Tenisistka nie wytrzymała: "Nie mogę oddychać"
Ruszył US Open, a więc ostatni turniej wielkoszlemowy w tym sezonie. Jak co roku w Nowym Jorku, powraca temat różnych zapachów, które pojawiają się nad kortami położonymi obok Corona Park. Niemiecka tenisistka Tamara Korpatsch mówi wprost, że czuła marihuanę. - Nie mogę oddychać i nie mogę zaczerpnąć powietrza - tłumaczyła Korpatsch.