Do czego zmierzam: neuroleptyki są tylko-i-kurwa-wyłącznie dla schizofreników, przepisywanie tego na dwubiegunówkę czy zaburzenia lękowe bez jakichkolwiek objawów wytwórczych uważam za zbrodnię przeciwko zdrowiu danej jednostki, jest masa leków na w/w zaburzenia, które nie rozpierdalają mózgu od środka (na (hipo)manię choćby lamotrygina, na lęki - pregabalina), itp, itd. Jeśli jakiś lekarz w przyszłości mi zaproponuje neuroleptyki na lęki to chyba nie będę w stanie się powstrzymać przed wypłaceniem mu solidnego liścia w ryj i wzięcia na klatę późniejszych konsekwencjami prawnymi się z tym wiążącymi. Gdybym znów zniknął z forum na dłuższy czas to macie odpowiedź dlaczego.
Wszystko zalezy od dawki jak przesadzisz o paredziesiat mg albo mieszasz to wlasnie wlaczaja sie takie prady i zaburzenia jakby ktos Ci dal kopa w dupe i metalowym bejsbolem w potylice.
Ludziom nie takie swinstwa po tych lekach sie dzieja, ze nie ma sie czym przejmowac. Biora nawet czasem po jednej silnej tabletce i mysla, ze jak wezna na zapas trzy kolejne to nic sie nie stanie
Ja też biorę neuroleptyki, mianowicie kwetiapinę, i jak doraźnie zawsze była spoko, to teraz, po braniu jej ponad pół roku, na sen, czuję większe problemy z koncentracją i pamięcią, a moja pamięć, uwierzcie, rzadko kiedy mnie zawodziła.
Niedługo mam wizytę u psychiatry i będę z nim coś kombinował, żeby móc zasnąć bez brania neurojebów, bo już mam tego dość. I żeby nie było - sam zaproponowałem kwetiapinę, bo przerobiłem mnóstwo leków nasennych, bez większej poprawy, a kweta okazała się złotem. Chociaż jak teraz na to patrzę, to raczej trafiłem na tombak.
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Marihuana a metabolizm. Naukowcy odkryli zaskakujący wpływ konopi na organizm
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego odkryli, że związki zawarte w konopiach mogą wpływać na wagę i metabolizm w sposób bardziej złożony, niż dotąd przypuszczano. Eksperymenty na myszach sugerują, że za potencjalne korzyści metaboliczne mogą odpowiadać nie tylko THC, ale również inne substancje obecne w marihuanie.
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski
Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.
Już 1 drink dziennie zwiększa ryzyko zgonu. Alkohol nie przynosi żadnych korzyści
W Journal of Studies on Alcohol and Drugs ukazało się jedno z najbardziej kompleksowych badań dotyczących wpływu alkoholu na zdrowie populacji amerykańskiej. Zostało przeprowadzone przez ponad trzydziestu badaczy z wiodących instytucji naukowych, w tym z Columbia University, University of California, Mayo Clinic, University College London czy Harvard Medical School. Dostarcza ono precyzyjnych szacunków ryzyka zgonu powodowanego przez spożycie alkoholu z uwzględnieniem płci, wieku i poziomu konsumpcji.
