Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala
W moim przypadku, mimo silnego uzależnienia fizycznego (opisywałam w paru tematach, jak przy kilku odstawkach ledwo mnie odratowano) psychiczne wygrywa. Objawy fizyczne są dla mnie ogromnym cierpieniem, ale psychiczne to już często niewyobrażalna gehenna (ciężka depresja, w tym psychiatryk z BDI 62/63, myśli samobójcze, panika, ,,morfina albo śmierć” itd.).
Z niedawnym skrętem było niemal identycznie, mimo fizycznych ekscesów typu tachykardia na przemian z bradykardią i zaburzeniami rytmu, sikanie na brązowo z odwodnienia i paru innych ,,przyjemności”. Fizycznie jest już lepiej; psychicznie jest na tyle źle, że być może znów skończy się szpitalem. Nie wiem, czy nie sięgnę za kilka dni. Obiecałam paru osobom, obiecałam sobie, ale przymus jest nie do zniesienia… Nie wiem, czy dam radę odstawić; szczerze wątpię. Póki co żyję dla paru bliskich mi osób i próbuję się trzymać.
Dlatego jestem ciekawa, co dla Was jest większym problemem w rzuceniu nałogu. Głównie chodzi mi o morfinę/heroinę, ale możecie też wypowiedzieć się nt. innych opio.
A no i myślałem że to temat czy bardziej uzależniła nas maja czy hera, ale mimo że tak nie jest to się podzielę opinią: hera > gówno > maja. Dziękuję za uwagę, wyniośli ponad motłoch studenci z bogatych domów szczyczący się faktem ćpania leków (a przecież morfinę ćpali wielcy artyści! A że taki morfinista typowy gówno w życiu osiągnął nie przeszkadza mu w utożsamianiu się z tamtymi) a nie proszków przemycanych w dupie araba mogą przesyłać swe żale na priv żebym mógł je sobie wszystkie zaznaczyć i usunąć za jednym razem. Pozdro!
Nie bierzcie moich rad poważnie, konsultujcie to z bardziej obeznanymi osobami a najlepiej lekarzem. Słuchacie mnie na własną odpowiedzialność.
Moja obserwacja, z ubiegłego tygodnia, to odstawka przy dużym stężeniu i ostro fizycznie, chce się tylko poczuć lepiej, to jedyny cel. Natomiast kiedy dojechałem z pięciu kulek dziennie do jednej i fizjologiczny dyskomfort do zniesienia, psychiczne ataki wzbierają na sile.
26 stycznia 2020taurinnn pisze: @WrakCzlowieka - tu się w zupełności zgodzę, chociaż sama drżę przed skrętem fizycznym, to przy bólach, odwadnianiu się na dwa spusty, drżeniu i rozwalonej termoregulacji zaciskam zęby i powtarzam jak mantrę, że już wytrzymam bez opio. I do peaku fizycznego często rzeczywiście w to wierzę, mimo pokusy ulżenia sobie strzałem majki w cierpieniu. Problem zwykle rozwiązuje obstawa lekowa. Za to psychicznie - rozpierdol totalny, płacz, kompletne rozchwianie emocjonalne i poczucie braku sensu nie dlatego, że morfina sprawia, że czuję się lepiej (bo już nie sprawia), a jedynie dlatego, że czuję, że bez niej nie mogę już nic. Do tego zawsze depresja, zawsze czuję, że jestem dnem, co nigdy nic nie osiągnie i nie osiągnęło, wszystkie sukcesy nie mają żadnego znaczenia. Psychiczny skręt tak strasznie ryje banię, że bez kolejnego ciągu/bez substytucji jestem tak rozpierdolona psychicznie, że naprawdę nic nie mogę (ubrać się, wyjść na zajęcia, do pracy, posprzątać). Pozornie banalne rzeczy stają się niewykonalne. I to, @czajnikof, jest dla mnie mimo wszystko chyba jeszcze gorsze niż skręty, przy których nieraz mało nie zeszłam fizycznie.
Jak żyję? Teraz mam hipomanię, nastrój dobry, jak i napęd psychiczny, ale fizycznie tak sobie; talasemia czasem szaleje - jest anemia, bardzo wysokie żelazo, dwa kolejne przełomy hemolityczne, parcie na aktywność mam straszne, a męczy mnie wejście po schodach lub pod małą górkę. Oprócz tego arytmia parę razy po odstawieniu nieraz dała mi po dupie, aż do tętna 208 - rekordowego ostatnio. Poza małymi perypetiami ze zdrowiem jest nieźle, jednak muszę unikać wysiłku i czuję silną potrzebę poukładania całego życia, moralniak mnie łapie i przemyślenia. Odezwę się, przepraszam. Odeszłam na razie z Ekipy na [h] właśnie przez w/w problemy; nie wiem, co będzie dalej, zobaczymy.
Pytanie jest do osób, które swoją ciekawością zgłębiły temat (nie tylko przeczytały dzieci z dworca zoo) do podszewki, które wzięły się za jakieś studia nawet związane z medycyną, psychologią, wiedziały od pierwszego strzała, jak to się dalej będzie działo (dzieje się zazwyczaj 99% tak samo u każdego, zmieniają się miejsca, mordy, ksywy, liczby, ale historia jest zawsze taka sama).
Ciekawi mnie motywacja takich osób, co chciały w ten sposób "osiągnąć", jakiś powolny samobój, bo na gwałtowny nie ma się na tyle zaparcia i jeszcze jakieś lampki w głowie świecą?
Ja sama wpierdoliłam się bez takiej świadomości może, z uprzedzeniem, że narkotyki są złe, ale w pewien sposób chciałam uciec od swoich nieprzepracowanych złych przeżyć, a także za każdą jedną fazą nic się nie przejmowałam, czy się po tym obudzę, czy nie. Jednak taka świadomość o nałogu i jego wszystkich konsewencjach, dotkliwa, przyszła z czasem, ale już wtedy mój mózg był głęboko wpierdolony w chorobę zwaną nałóg.
Ale są ludzie, nie wątpię, że tu na hajpie też, co wiedzieli o wszystkim l, znali historie nie tylko z dwóch książek (nie mówię o materiałach antynarotykowych i pogadankach "z monaru"), a i tak się z uporem i wytrwałością wpierdalali się w ten syf, zanim już ich głowa nie zachorowała na chorobę nałogową.
Ja niby doszłam do sedna, to tego jątrzącego się syfem źródła mojego upośledzenia, ale dalej tego nie przepracowałam uczciwie, nie mam zamiaru, bo i tak lepiej mi się upierdolić, kocham to i nienawidzę, dziś już może bardziej z "rozsądkiem", ale wiem, że to cienki lód takie "rozsądkowe" podejście.
Piszę to pod tym wątkiem, bo chodzi mi o samoskazanie się przede wszystkim na opiaty, a te dwa w tym temacie mają największą moc sprawczą takich upodleń.
Skracając wywód pytanie brzmi:
Dlaczego postanowiłaś/eś zostać narkomanem?
To też taka próba zrozumienia, dlaczego człowiek robi coś, co wie, że jest złe i prowadzi tylko do złych konsekwencji, a i tak to robi, nie będąc jeszcze w stanie uzaleznienia na poważnie.
Myślicie, że to są tylko jakieś traumy, inne zaburzenia osobowości, czy jest coś jeszcze?
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Od 2019 roku trwa złota era medycyny psychodelicznej
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Długie trzymanie dymu z marihuany – czy zwiększa fazę? Fakty o wchłanianiu THC
To widok znany z każdego filmu o stonerach i wielu imprez. Ktoś bierze potężnego bucha z bonga lub jointa. Zaciska usta, robi się czerwony na twarzy. Wierzy, że trzymanie dymu w płucach sprawi, że marihuana zadziała mocniej.
Wolne Konopie pukają do drzwi Prezydenta. Czy wykaże się większą odwagą niż Donald Tusk?
Walka o depenalizację posiadania marihuany wchodzi na najwyższy szczebel państwowy. Podczas gdy rząd Donalda Tuska konsekwentnie blokuje jakiekolwiek zmiany w polityce narkotykowej, zwracamy się bezpośrednio do Głowy Państwa. Czy prezydent Karol Nawrocki stanie po stronie wolności obywatelskich i zdrowego rozsądku?
Marihuana warta ponad milion upchana w Dacii. Szybka akcja CBŚP pod Warszawą
Niepozorna czerwona Dacia, a w niej ponad 20 kg marihuany upchanej w trzy kartonowe pudła! Przesyłki warte ponad milion złotych nadane zostały kurierem z Królestwa Hiszpanii. Przez Polskę przewoził je 51-letni Polak. Został zatrzymany w szybkiej akcji CBŚP w podwarszawskich Jankach.
