30 grudnia 2019jezus_chytrus pisze:Czy w Maroku ludziom żyje się tak dobrze, by mogli sobie pozwolić na taki luksus, jak sprzedawanie u siebie po niskich (chyba, że się mylę i są wysokie) cenach towaru, który już w Hiszpanii wart jest o wiele więcej? Pytam, bo nie byłem i nie wiem : ) Ten hasz pierwszej klasy jest konsumowany przez miejscowych palaczy?30 grudnia 2019badboyb pisze: Pamiętajcie, że jeśli chodzi o Maroko, to najlepszy hasz zostaje w Maroko.
Na szczęście miałem okazję palić tylko i wyłącznie dobry hasz, który dawał bardzo przyjemną fazę. Miło wspominam mieszankę mocno brązowego haszyku z tytexem w lufce, a potem bardzo przyjemną, wesołą fazę i grę w kosza. We Francji jest tego pełno, za śmieszne pieniądze, a i jakośc kozacka. Faza po haszu jak dla mnie dużo czystsza, weselsza ale i jednocześnie trochę psychodeliczna.
Natomiast radzę uważać na różne syntetyki, których palenie mnie ominęło, ze względu na przygody poprzedników. Sama krucha konsystencja tego gówna budziła wątpliwości. No ale tak to jest, że jak się już zapłaciło to trzeba wypalić. Na przeróżnych stronach można poczytać o działaniu tego gówna. 2 ciężkie przypadki znam z opowiadań, a jednego bylem świadkiem. Kolega po kilku buszkach stracił świadomość tego kim jest i po prostu zemdlał. Po dłuższym czasie i pomocy reszty załogi, udało się go przywrócić do życia, jednak nie dziwi mnie to, że ludzie po takim sączonym syfie lądują w szpitalu albo mają rysę na psychice. Te 3 przypadki łączy ten sam towar w 100%. Zabójcze gówno. Od tamtej pory wszystko co budziło moje wątpliwości, było odpowiednio dawkowane dla testu.
05 stycznia 2020badboyb pisze:
hasz pierwszej jakości z tradycyjnych roślin, które i tak są już przemieszane zostaje jarany na miejscu, rzadko kiedy opuszcza region w którym jest wyrabiany bez domieszek, jeśli opuści to i tak jest później z czymś mieszany (kakao, mleko w proszku). Inną sprawą jest, gdy widzimy w NL coffeshopie hasz typu Amnsesia Cream. Oficjalnie sieję się również w Maroku dane odmiany (NL breeder), by później taki hasz właśnie wywieść i zmaksymalizować zyskać. Z jednej strony czekolada zostaje, natomiast z drugiej mamy specjalne ustawione krzaki pod export. Ja lubię hasz za jego spokojniejsze działanie od niektórych hejzow lub skunków i smak, dobry hasz ma bardzo dobry smak. Pozdrawiam wszystkich palaczy joł.
Trochę ciężko mi uwierzyć żeby ktokolwiek mieszał haszysz z kakao lub mlekiem w proszku.
No na prawdę nie wyobrażam sobie.
Niejedna grube ukleiłem
i niejedna grude zjaralem
ale żeby mieszać hasz z kakaem
trzeba być baranem
Jeszcze wiersz z rana ułożyłem heheheh
09 stycznia 2020wonszgrzybojad pisze:05 stycznia 2020badboyb pisze:
hasz pierwszej jakości z tradycyjnych roślin, które i tak są już przemieszane zostaje jarany na miejscu, rzadko kiedy opuszcza region w którym jest wyrabiany bez domieszek, jeśli opuści to i tak jest później z czymś mieszany (kakao, mleko w proszku). Inną sprawą jest, gdy widzimy w NL coffeshopie hasz typu Amnsesia Cream. Oficjalnie sieję się również w Maroku dane odmiany (NL breeder), by później taki hasz właśnie wywieść i zmaksymalizować zyskać. Z jednej strony czekolada zostaje, natomiast z drugiej mamy specjalne ustawione krzaki pod export. Ja lubię hasz za jego spokojniejsze działanie od niektórych hejzow lub skunków i smak, dobry hasz ma bardzo dobry smak. Pozdrawiam wszystkich palaczy joł.
Trochę ciężko mi uwierzyć żeby ktokolwiek mieszał haszysz z kakao lub mlekiem w proszku.
No na prawdę nie wyobrażam sobie.
Niejedna grube ukleiłem
i niejedna grude zjaralem
ale żeby mieszać hasz z kakaem
trzeba być baranem
Jeszcze wiersz z rana ułożyłem heheheh
Jasne, że można spotkać chujowy hasz z różnymi dodatkami, ale to jest domena osób, które biorą sobie w kredo kilkadziesiąt gramów i gonią żeby zarobić jakieś grosze. W hurcie nikt się nie będzie bawił w rozrabianie pół tony, skoro dobrze wie, że wszystko pójdzie w tydzień, a później przyjdzie kolejna partia.
U nas jest mało haszyszu i rządzi zioło (samo zapotrzebowanie też jest większe na susz), dlatego warto kupować jedynie od pasjonatów i farmerów, którzy sami go robią, natomiast są kraje do których wciąż przemyt haszu się uskutecznia, np. Włochy. Do słonecznej Italii haszyk wędruje z Maroka lub Hiszpanii i kilogram o którym piszesz w takim Rzymie czy Neapolu schodzi w jedną noc, miesięcznie przypływają do tego kraju dosłownie tony. Sam hasz jest tani jak barszcz w hurcie, nikomu nie opłaca się tego z czymkolwiek mieszać (bo to nie koks ani hera, żeby była konkretna przebitka), poza osobami na samym dole łańcucha pokarmowego (a i te z reguły robią to tylko w ostateczności, bo rynek i konkurencja jest ogromna).
Nie świadczę pomocy w załatwianiu substancji psychoaktywnych (legalnych bądź nie). Proszę, aby do mnie nie pisać w tej sprawie!
hasz haszowi nierówny.
Nie świadczę pomocy w załatwianiu substancji psychoaktywnych (legalnych bądź nie). Proszę, aby do mnie nie pisać w tej sprawie!
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Jedna dawka i tygodnie ulgi. "Magiczne grzybki" dają nadzieję na nowe leczenie bólu
Psylocybina
KAS: Przemyt ketaminy w świecach zapachowych
Podczas kontroli w jednej z firm kurierskich, funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej (SCS) z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego (MUCS) w Warszawie zwrócili uwagę na przesyłkę zaadresowaną do odbiorcy w Filadelfii (USA). Zgodnie z deklaracją nadawcy, miały się w niej znajdować świece zapachowe o wartości ok. 111 euro.
Wolne Konopie: Mamy dowód, że policyjna machina działa dla statystyk
WK: Pamiętacie nasz niedawny tekst o KPP w Głogowie, która wydała ponad 1000 zł publicznych pieniędzy i zmarnowała 13 godzin pracy systemu na ściganie 0,06 grama marihuany? Wtedy zastanawialiśmy się, czy te kosztowne, absurdalne procedury prowadzą do wykrywania jakichkolwiek poważnych przestępstw. Policja nie potrafiła nam odpowiedzieć. Wysłaliśmy więc kolejny wniosek UIP. I właśnie dostaliśmy odpowiedź, która potwierdza całkowity bezsens tej polityki. Komendant Powiatowy Policji w Głogowie oficjalnie przyznał, że ta cała „walka z dilerami” to fikcja, a system produkuje puste zatrzymania.
