Po meth pierwszy był genialny pomysł ręcznego skracania nowo zamówionego łóżka, na wybrany przez siebie wymiar, po wielo, wielo dniowym ciągu. Bo łóżko ma wejść pod okno i chuj. Spania było przez dwa tygodnie tyle co nic, ale stwierdziłam że rewelacyjnym pomysłem będzie używanie przez całą noc szlifierki oscylacyjnej, wkrętarki, ba, nawet kątówki. Efekt taki, że jako córka stolarza, miałam ochotę dać sobie w jape. Niby wszystko się zgadza, szuflada do łóżka pasuje, łóżko stoi, tyle że nie pod oknem...
Po krysztale i butelce wina za cudownie rekreacyjne uznałam wyjście na rolki o 1 w nocy, w listopadzie. Cud że ryja nie zdarłam. Nie wiem jak wróciłam do domu.
Po trampku i pregabalinie, niespodziewanie najgłupszym i najlepszym pomysłem było zmywanie naczyń. Nie pamiętam żebym po czymkolwiek, kiedykolwiek miała taki ubaw jak wtedy. Nie pamiętam już nawet o czym myślałam i co sobie gadałam pod nosem, ale miałam taką polewkę że dostałam czkawki. W salonie, obok kuchni, siedział mój zakumplowany eks i słuchał jak ciesze jape do brudnych garnków. Order uśmiechu dla gospodyni roku.
No nie ma się czym chwalić. Ale płakać nad rozlanym mlekiem też nie będę.
- jeszcze tylko jedno piwko ( 2 w nocy ) i jazda rowerem do nocnego potem heja do rana
Oczywiście kończy się na 12 piwach i 3 wiadrach.
Nie dam rady wypić jednego piwa po tym puszczają mi wszystkie hamulce.
Zaślepieni szybkim i łatwym sposobem zarobku wpadliśmy ze wspólnikiem na genialny (według nas) pomysł wzięcia kredytu na jednego z młodocianych osiedlowych żuli. Nie widzę sensu tłumaczenia tego procederu, przez kilka dni siedząc u niego na melinie pilnowaliśmy żeby wszystko było cacy i dopięte na ostatni guzik - jeżdżenie po bankach i urzędach, wlewaliśmy w siebie i tego typa hektolitry taniej wódki, na siłę podstawiałem mu tace z kurewsko mocną fetą żeby tylko wzbudzić w nas zaufanie no bo przecież my chcemy tylko pomóc; wyremontujesz sobie chawirke za ten szmal, kupisz nowe meble i w ogóle my chcemy tylko malutki % z tego wszystkiego. Koniec końców plan nie wypalił, za dużo osób się dowiedziało i był przypał na osiedlu - stara gwardia wybiła nam ten pomysł z głowy. Wkurwieni na tego typa wkręciliśmy mu faze, że przyjadą po niego gangsterzy i go zabiją za to, że się wyłamał z planu. Błagał nas na kolanach żebyśmy go nie zostawiali teraz w takim stanie psychicznym ale wyjebane, znieczulica po całości i poszliśmy w pizdu. Na następny dzień po grubym melanżu obudziły się we mnie resztki moralności, że może lepiej sprawdźmy co tam u niego żeby sie nie powiesił albo zadzwonił na policje albo coś. Dzwonimy domofonem, pytamy sie jego dziewczyny czy żyje "KURWA CO WY MU ZROBILIŚCIE WEJDŹCIE NA GÓRE". Co się okazało - doprowadziliśmy go do takiego stanu, że jak nam otworzył drzwi to wyglądał jakby był w zaawansowanym stadium choroby AIDS, poruszał się jak robot na szpilkach, nie mógł nawet wypić kieliszka i sie wysłowić bo tak go telepało. Nie wiem ile mógł nie spać, ale jego dupa mówiła, że całą noc miał jakieś omamy, że ktoś pod balkonem czycha i grube delirium, pocił się jakby miał malarie. Dla beki powiedziałem mu żeby przyniósł 3 gwoździe i młotek to wbijemy mu w ciemiączko - przyniósł i sie spytal czy takie sie nadadzą. Po całym incydencie jak typ doszedł do siebie, spośród całej osiedlowej patologii tylko my dostaliśmy zakaz wstępu na tą melinę.
Trochę mi lżej na serduszku, już nigdy nie chcę być taką kurwą...
16 października 2023Stteetart pisze: "mam wyjebane na wszystkich i pierdole też Famasa".
16 października 2023Stteetart pisze: "mam wyjebane na wszystkich i pierdole też Famasa".
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Prokurator częstował ciastkami z marihuaną. Zapadł wyrok
Przed Sądem Rejonowym w Lublinie zakończył się proces Bartosza F., prokuratora z Wrocławia oskarżonego o podanie kobiecie środka odurzającego w postaci ciastek z THC. Sąd uznał go za winnego i orzekł wobec niego grzywnę oraz pięcioletni zakaz zajmowania stanowiska prokuratora.
Ucieczka zakończona w jeziorze
Próba uniknięcia odpowiedzialności doprowadziła do serii niebezpiecznych i irracjonalnych zachowań. 31-letni mieszkaniec powiatu chodzieskiego nie zatrzymał się do kontroli drogowej, porzucił samochód a następnie kontynuował ucieczkę pieszo. Finalnie wskoczył do jeziora i próbował pozbyć się narkotyków. Policjanci z Chodzieży zatrzymali sprawcę, który w ujawnionym pakunku posiadał ponad 50 gramów narkotyków.
Heroina ukryta w cegłach. Ponad tona zatrzymana w Porcie Gdynia
Wspólne działania Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP) oraz Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) doprowadziły do przejęcia ponad tony heroiny o czarnorynkowej wartości blisko 220 milionów złotych. To największe zabezpieczenie narkotyków w takiej ilości od dekady na terytorium Polski, a szczegóły tej spektakularnej akcji przedstawili na specjalnej konferencji prasowej minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński oraz minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.