Nie do końca pną się do słońca, bo mają go pod dostatkiem (zauważ, jakie są niskie - praktycznie dotykają listkami ziemi). Konopie pną się do słońca, kiedy mają go za mało i próbują wyrosnąć ponad przeszkodę, która robi im cień (tzw. wyciąganie się). Chyba, że miałeś na myśli kierowanie listków w stronę słońca (cudowny widok swoją drogą - szczególnie, kiedy krzak jest już duży).
Na tak wczesnym etapie uprawy nie ma sensu pisać o plonie - jeszcze długa droga i wiele może się zdarzyć. W zasadzie do samego końca nie można być niczego pewnym, bo złodziejom ogołocenie spota zajmuje pewnie góra 10 minut...
W tym sezonie mam ten komfort, że w razie czego mogę w 45 minut ewakuować cały spot. Przydałaby się fotopułapka...
Chodziło mi, ze dobrze pną się do słońca.Nie, ze są wyciągnięte.Źle mnie zrozumiałeś.Maja wystarczająco słońca i korzystają z tego.
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
W zeszłym sezonie miałem spot bardzo słabo nasłoneczniony (taki niewielki prześwit w lesie, który trochę powiększyłem obalając 2 drzewa). Rośliny tam rosnące były cieniami odpowiedników na słonecznej łące. Drugi raz nie posadzę w takim miejscu.
(choć palenie było bardzo przyjemne)
Zastanawiam się, czy to mrówki, czy ślimaki. Znalazłem tylko strzępy listków. A wokół zupełnie dobre, swojskie chwasty... Nie ma tragedii, ale to zawsze smutny widok.
Zostałem zatem z dwiema najstarszymi (odpowiednio 9 i 8 dniowe), ale nie składam broni, bo 2 kiełki są w ziemi, a na waciki dałem po powrocie wszystkie pozostałe pestki (5). Tym razem spróbuję im zapewnić jakąś formę ochrony przed tym badziewiem (cokolwiek to było).
Chciałem zrobić obchód dołków na łąkach (z nadzieją, że może tam coś zastanę), ale jeszcze w lesie zastała mnie burza (bo nie mogłem się powstrzymać przed nazbieraniem borówek - są już wielkie i słodziutkie).
Pogoda aktualnie rozpieszcza. Deszczu jest tyle, że nie muszę w ogóle podlewać (kilka godzin lekkiego / średniego), a poza tym 25-28 C i dużo słońca. Od poniedziałku prawie tydzień upalnej i słonecznej pogody więc roślinki już się cieszą. Patent na "wykluwanie" z ziemi zrobię chyba taki, jak w przypadku 2 ostałych sztuk - czyli kiełek w muł rzeczny, który zajebiście trzyma wilgoć i jest luźny. Ostatnio powychodziły mi z niego po 24-48 h. Nadal celuję zatem w 5 roślin i nadal ten wynik jest realny.
Jeśli widziałeś mrówki na roślinie, to rośline zjadły mszyce hodowane przez mrówki
Ślimaki raczej odpadają, bo teren jest piaszczysty. Wydaje mi się, że mrówki mogły wejść w ziemię i podkopać maleńkie i słabe jeszcze roślinki tak, że padły. Mogłem pogrzebać w ziemi w poszukiwaniu śladów, ale nie pomyślałem o tym.
Zamierzam kupić jakiś Mrówkofon i podsypać wokół każdej donicy / siatki z ziemią (na piasku).
2 kiełki są od wczoraj (i przedwczoraj) na spocie - w donicy i małym kubeczku po śmietanie.
Pozostałe kiełki, które mam na wacie zamierzam wystartować właśnie w kubeczkach / maleńkich donicach wypełnionych mułem rzecznym zmieszanym z ziemią. Nadchodzą upały więc umieszczę je w półcieniu. Do donic przesadzę tak po tygodniu od wyjścia.
1 pestka AH x DB pokazała 1 mm kiełek już po jakiś 16-18 h!! - nie moczyłem ich w wodzie, tylko od razu na waciki - gdzieś na konkurencyjnym forum czytałem, że to moczenie to strata czasu.
Jutro i pojutrze zatem sporo pracy. 5 roślin jest wciąż realnym wynikiem, ale zszedłem z oczekiwaniami do 4.
Obszedłem dziś dołki na łąkach i niestety nie zastałem nic. Spodziewałem się, ale musiałem to zweryfikować. Chwasty tam już są tak wysokie i gęste, że cieszę się, że nie muszę tam wracać : )
Na pocieszenie znalazłem miejsce z prawdziwym wysypem poziomek. Zazwyczaj znajduję tak z tuzin, a tam nazbierałem mały słoik po majonezie : D Do tego cała butelka 0.7 L borówek. Wszystko to okupione pokąsaniem przez komary niemal wszędzie. Tną nawet przez materiał. Mam już zamrożony litr na przyjazd siostry i dzieci - będzie ucztowanie.
Pogoda dziś jest idealna - 25 C w cieniu i przyjemny wiatr. Roślinki dziś wesoło wymachiwały listkami - niech się przyzwyczajają, bo w tym miejscu lubi konkretnie powiać.
A prognoza długoterminowa napawa optymizmem (obrazek). Susza to jest to, czego w tym sezonie najbardziej potrzebuję.
Jak ziemia im podeschnie tak do 5 cm (czyli pewnie pojutrze) zaczynam ostrożnie nawozić Biohumusem. Ostrożnie, bo ziemia okazała się być już "uszlachetniona", a dodatkowo mają po pałeczce z guano. Środa to będzie jakoś 13-14 dzień odkąd wyszły z ziemi.
Jutro muszę koniecznie kupić jakiś preparat - widziałem granulat niedrogi. Byle tylko nie był jaskrawy...
Wszystkie kiełki (poza 1, który pokazał się teraz) wylądowały w mocno nasączonym wodą mule w miejscu raczej zacienionym (z licznymi prześwitami).
Starszą sztukę przeniosłem w bardziej (lampa od rana do wieczora) słoneczne miejsce. Po 30 minutach podniosła mocno listki do góry : ) Zrobiłem to jeszcze z tego powodu, by oddalić ją od koleżanki. Zastanawiam się, czy nie przysypać ziemi cienką warstwą piasku - bo takie kółko z ziemią na piasku może rzucać się w oczy (choć ja nadal mam problemy, żeby namierzyć niektóre dołki). Muszę poczytać, jak to wpływa na ziemię.
Obie sztuki podlałem małą dawką Biohumusa do kwiatów zielonych (1.5 nakrętki rozpuszczone w 0.75 L wody).
Jeśli roślinki wyjdą z ziemi, to zapowiadają się kolejne pracowite dni w upale. Planuję opróżnić ziemię z pustych miejsc i sprawdzić, czy przypadkiem tam też nie ma jajek.
Jak ja się cieszę, że nie muszę łazić już po łąkach... Po ogarnięciu spota kulturalnie i w cieniu drzew zbierałem wielkie, słodkie borówki (mam już zamrożone jakieś 3 L).
Wlałem im dziś tak po 0.7 L czystej wody, bo upał jest taki, że momentami miałem mroczki przed oczami. No i chciałem nieco wypłukać ziemię (choć donice są chyba za duże żeby dało się to zrobić tak małą ilością wody).
Jutro ochłodzenie (26 C w cieniu) i ma przejść burza więc coś tam wypłucze. Popalenie nie jest duże (mam nadzieję, że gorzej nie będzie) i wydaje mi się, że nie powinno bardzo zaszkodzić. Rookie mistake : (
Z drugiej strony to niekoniecznie musi być przenawożenie. Listki nie zawijają się do góry - może coś tam ucztowało... sprawdzałem lista, ale niczego na nim nie było.
Ziemię podsypałem delikatnie piaskiem. Z 2 powodów. Po pierwsze by nieco ją zamaskować. Po drugie, by nieco ją rozluźnić. W mieszance, którą zrobiłem jest sporo gliniastej ziemi, a taką można rozluźnić m. in. właśnie pisakiem, którego tam jest pełno. Szkoda, że wcześniej o tym nie pomyślałem.
Podlałem wszystko, gdzie są kiełki (bardzo obficie) i co mogłem, to pochowałem w cieniu. Jeszcze chociaż 2 sztuki, żeby wyszły i przetrwały...
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu
Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem
Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.
