Tydzien temu gruba impreza. ~3,5g ulicznego ścierwa solo w ciągu 48 godzin. W sumie 60 godzin na nogach. Pod koniec chyba przesadziłem z towarem. Ucisk w klacie - w zasadzie to bliżej sutka niż samego mostka, mrówienie kończyn i ogólny niepokój. Udało się uspokoić i w kime. 3 dni pozniej jeszcze wleciał alkohol solo. Czyli w zasadzie płukanka organizmu ze wszystkich witamin i minerałow.
Mija tydzień a ja wciąż ciśnienie wywalone w kosmos 165/100. Tętno nieregularne - w spoczynku standard 70-80, ale jak już trzeba coś zrobić np wejść na schody, coś przestawić czy pójść do sklepu to 120-140. I te wahania są dosyć szybkie - siedzę 80 idę po herbatę 110, więc wykres z całego dnia to fajne bazgroły. Oprocz tego ciągle ziewam, ręce mi się trochę trzesa - szczególnie jak muszę coś napisać. Ogólnie też czuję jakieś otepienie, jakbym był po 2 piwach. Klucia w lewej piersi jeszcze odczuwalem 3 dni, teraz spokój.
Zaczynam się delikatnie martwić i pewnie jak wyżej napisałem - wkrecać jakieś chore akcje.
Nie mam żadnych lęków, halucynacji czy ataków paniki. Funkcjonuje normalnie, suplementuje się potasem i magnezem, posiłki zbilansowane, problemu ze snem nie ma.
Wczoraj byłem pobiegać to fakt, dzisiaj siłą rzeczy jest wszystko bardziej podkrecone. Ale kurwa - rzeczywiście tak organizm dostaje po dupie? Jeszcze toksyna jest w organizmie? Czy mam już powoli na badania się zapisywać bo coś się rozregulowalo?
pozdro
07 lutego 2019roader pisze: Wziałem dzisiaj 300 mg kodeiny z thiocodinu może 8 raz w życiu. Zrobiłem to na pusty żołądek koło 8 rano, pół godziny wcześniej aviomarin i szklanka wody, thio popijane colą. Od kilku godzin parę razy miałem okrutną sraczkę. Konsystencja całkowicie płynna, widać było niezgryzione całkiem kawałki tabletek. Co mogło to spowodować uszkodziłem żołądek czy coś? Co mogę zjeść w takiej sytuacji, żeby nie pogorszyć sprawy?
Ja z kolei zapytam, może nie jest to odpowiedni dział, ale sprawa jest dla mnie pilna. Wczorajszy dzień zażyłem pierwszy raz rhodiole z guaraną rano, zrobiłem dosyć mocny trening do południa, potem około 15 wypiłem energetyka i poszedłem biegać (2treningi dziennie to dla mnie norma) i na wieczór zażyłem 2tabletki ashwagandy, 1tabletke bacopy, 2tabletki zma (magnez, cynk, witb6) oraz 1tabletke kurkumy (wszystko to ekstrakty, te, które są najczęściej spotykane w sklepach). Efekt? Cała noc nieprzespana, ani jednej minuty, dreszcze od niewyspania, uczucie rozbicia, ból. Po czym mogło tak być?
@edit: rhodiola odpada, brałem już ale ekstrakt standaryzowany na 3% rozawin, a ten jest standaryzowany na 1% salidrozydu, ile w tamtym było salidrozydu a ile w tym rozawin sam nie wiem. Być może wypicie o energetyka o późnej porze zostało wzmocnione przez rhodiole i działanie kofeiny zostało przedłużone, tak samo jak oddziaływanie na układ nerwowy. Dzisiaj bez kofeiny po południu, zobaczę czy da rade spać.
Tabelka DJ-a ostrzega przed mixem N2O z opio i chciał bym się upewnić co do ryzyka
Natomiast jebnałes 2 mocne treningi plus dużo stymulatnow pobudzających. Układ nerwowy przeciążony i stąd problem imo.
Nie cytujemy posta bezpośrednio nad swoim. taurinnn
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Od 2019 roku trwa złota era medycyny psychodelicznej
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Bryan Johnson znów odmłodniał. To jego wyniki po sesji z magicznymi grzybkami
Pod koniec listopada pisaliśmy o nowatorskim eksperymencie, jaki Bryan Johnson rozpoczął na sobie samym. Słynny milioner i "człowiek, który chce być nieśmiertelny" zaczął przyjmować tzw. magiczne grzybki i badać swój organizm przed, w trakcie i po każdej sesji. To najlepiej udokumentowane tego typu badanie w historii. Na wyniki nie trzeba było długo czekać. Nowe dane wykazały niezwykłą poprawę w biomarkerach związanych z długowiecznością - stresem, stanami zapalnymi i neuroprotekcją.
Jazda pod wpływem to nie tylko alkohol
USA: Kierowanie pojazdami pod wpływem środków odurzających – w tym marihuany i leków na receptę – staje się jednym z najpoważniejszych zagrożeń na drogach, choć problem ten wciąż pozostaje w cieniu jazdy po alkoholu.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.