Po wielu failach z kilkoma różnymi SSRI, trazodonem i - ostatnio - wenlafaksyną, a jakiś czas później jeszcze dołączoną do niej mianseryną w małej ilości (aby wyregulować niezmiernie spierdolony przez SSRI/SNRI rytm dobowy) moja pani doktor przerzuciła mnie właśnie na ten śmieszny lek.
W jeden dzień odstawiłam wszystko i od razu przeszłam na brintellix 10mg. Początkowo (jakieś 2-3 tygodnie) jedyne, co odczułam to nagły spadek nastroju po wypłukaniu wenlafaksyny z organizmu. Klasyczny nawrót epizodów depresyjnych, spontaniczne napady odczuwania na raz wielu emocji, godziny płaczu i inne tego typu atrakcje. Jednak w ostatecznym rozrachunku dało mi to jakiś specyficzny rodzaj ulgi :-) Uświadomiłam sobie, że w czasie bezcelowego wpierniczania SSRI oraz wenlafaksyny moje emocje ograniczały się do minimum, za to teraz - teraz wreszcie COŚ czułam.
Wtedy miała miejsce kolejna wizyta u pani doktor. Usłyszała ode mnie, że póki co jest raczej gorzej niż lepiej, ale poradziła mi poczekać jeszcze trochę, żeby mieć pewność, że lek zdążył zadziałać jak powinien.
I miała rację. Mój największy dotychczasowy problem - absolutnie niekonsekwentny tryb snu i czuwania - powoli przestawał istnieć. Przez kolejne dni sen zaczął przynosić mi coraz większy wypoczynek, którego już długo nie byłam w stanie uzyskać (pomimo sypiania nawet po 20 godzin). Dni znów stały się dniami, noce nocami.
Odnośnie efektów stricte antydepresyjnych. Aktualnie czuję się głównie neutralnie. Nie jest to jednak "neutralność" wywołana specyficznym serotoninowym zamuleniem i ignorowaniem bieżących problemów. Czuję się dość... normalnie. Nie odczuwam w ogóle wpływu leku na moje zachowanie, a jednocześnie nie odczuwam już depresji. Możliwe więc, że to strzał w dziesiątkę. (I portfel
precise exultance so serene"
03 grudnia 2016Ginny_G pisze:
W jeden dzień odstawiłam wszystko i od razu przeszłam na brintellix 10mg. Początkowo (jakieś 2-3 tygodnie) jedyne, co odczułam to nagły spadek nastroju po wypłukaniu wenlafaksyny z organizmu. Klasyczny nawrót epizodów depresyjnych, spontaniczne napady odczuwania na raz wielu emocji, godziny płaczu i inne tego typu atrakcje. Jednak w ostatecznym rozrachunku dało mi to jakiś specyficzny rodzaj ulgi :-) Uświadomiłam sobie, że w czasie bezcelowego wpierniczania SSRI oraz wenlafaksyny moje emocje ograniczały się do minimum, za to teraz - teraz wreszcie COŚ czułam.
Wtedy miała miejsce kolejna wizyta u pani doktor. Usłyszała ode mnie, że póki co jest raczej gorzej niż lepiej, ale poradziła mi poczekać jeszcze trochę, żeby mieć pewność, że lek zdążył zadziałać jak powinien.
Co do samego leku - na razie zero uboków. Psychiatra mnie straszył, że przez pierwsze kilka tygodni mogę mieć całkiem poważne dolegliwości żołądkowe, ale nic takiego nie miało miejsca. Chyba, że do uboków możemy zaliczyć znacznie podwyższone libido xD Cena samego leku może lekko odstraszać, bo miesięczna kuracja kosztuje 150 zł (a to tylko sam antydepresant, na benzo kolejne 150 zł).
Podsumowując - ze stanu gdzie całkiem poważnie rozważałem pójście do psychiatryka (nawet mój lekarz mi to zasugerował), całkowity obrót o 180 stopni i powrót do normalności.
Ciężko te wszystkie zasługi przypisać wortioksetynie, bo to dopiero sam początek kuracji (a na poprawę ogólnego samopoczucia miało wpływ wiele czynników), ale zapowiada się naprawdę dobrze.
Pół godziny walenia parnerki i brak orgazmu.
Nawet samemu potrzebuję kilkunastu minut.
Blue balls bez 'podwalania'. :wall:
A nawet 14 dni tego nie biorę (10mg), ciekawe, co będzie później.
- przez pierwsze 3 dni dość mocny ból brzucha przez około 1h (pierwszą tabletkę wziąłem wieczorem i ból obudził mnie w nocy).
- 3 tygodni mdłości i braku apetytu,
- jak tylko przeszły mdłości pojawił się pierwszy pozytywny objaw: przyjemne mrowienie w brzuchu (to chyba te słynne motylki, ale głowy nie daje; w każdym razie miałem to uczucie, ale teraz utrzymywało się prawie cały dzień),
- mniej więcej po miesiącu dopadła mnie większa senność, plus motylki w brzuchu chyba trochę ustąpiły.
- zacząłem wtedy brać 20mg na noc, ale różnicy nie poczułem.
Odstawiam, bo za 3 tygodnie jadę w góry i ta senność + dodatkowo szybsze męczenie się nie pomogą. Inaczej pewnie bym jeszcze poczekał.
Generalnie ten lek poprawił mi tylko tylko przyjemność z odczuć fizycznych (wspomniane mrowienie, większa przyjemność z przytulania i chyba z takich rzeczy jak rower też, ale głowy nie daje - przez wzmożone lenistwo za mała próba), nie poprawił satysfakcji z odczuć 'psychicznych' (muzyka, zrobienie czegoś), ani nie ruszył w żadnym stopniu derealizacji (mam szum w uszach, szum optyczny, światłowstręt pewnie też przez delirkę i wrażenie oglądania przez szybę), do tego rozleniwił (w pozytywnym sensie - nie szukałem na siłę zajęcia; grając w gry nie czułem, że tracę czas).
Wie ktoś może, po jakim czasie mogę bezpiecznie sięgnąć po Moklobemid? Okres półtrawnia to 57 - 66h, całkowicie zniknąć powinien po 13 - 15 dni - muszę czekać do końca?
W Modulatorach GABA Pregabalin Guide z redakcją Matiego.
_____________________________________
Low Functioning Addicts' Lodge:
misspillz.blogspot.com
SAMURAJOGURT.BLOGSPOT.COM
Pozdrawiam
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Już 1 drink dziennie zwiększa ryzyko zgonu. Alkohol nie przynosi żadnych korzyści
W Journal of Studies on Alcohol and Drugs ukazało się jedno z najbardziej kompleksowych badań dotyczących wpływu alkoholu na zdrowie populacji amerykańskiej. Zostało przeprowadzone przez ponad trzydziestu badaczy z wiodących instytucji naukowych, w tym z Columbia University, University of California, Mayo Clinic, University College London czy Harvard Medical School. Dostarcza ono precyzyjnych szacunków ryzyka zgonu powodowanego przez spożycie alkoholu z uwzględnieniem płci, wieku i poziomu konsumpcji.
Heroina ukryta w cegłach. Ponad tona zatrzymana w Porcie Gdynia
Wspólne działania Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP) oraz Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) doprowadziły do przejęcia ponad tony heroiny o czarnorynkowej wartości blisko 220 milionów złotych. To największe zabezpieczenie narkotyków w takiej ilości od dekady na terytorium Polski, a szczegóły tej spektakularnej akcji przedstawili na specjalnej konferencji prasowej minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński oraz minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.
