Byłam na detoksie w zeszłym roku, później w ośrodku 2 tyg., od stycznia była terapia uzależnień indywidualna i grupowa, czasami chodziłam na NA, a mimo to ciągle były "wpadki", a ostatnio ciąg na kodzie, ulce, benzo i GBL. Teraz odtruwam się i nie chcę już do tego wracać nigdy w życiu. Z drugiej strony wiem, że takie założenia były milion razy, a w końcu i tak wracałam do tematu.
Zaliczyłam zapaść 3 lata temu po przedawkowaniu, więc chyba osiągnęłam już to słynne "dno", ale ciągle to trzeźwienie jakoś mi nie wychodzi.
Jestem ciekawa jakie macie sposoby, żeby nie wracać do dragów albo chociaż takie, które pozwoliły wam utrzymać abstynencję dłuższy czas.
"Mówiłem nigdy więcej, a czas mi przyniósł plaster
Zagoiło się nieźle skoro goiło z otwartej
Zasypiam w pół do pierwszej, zasypiam w pół do czwartej
Albo znów kurwa nie śpię przez co jeszcze nim zasnę..."
Odpowiadając na pytanie - nie da się.
Najpierw ciężko się ogarnąć.
Małymi krokami do przodu.
Terapia, leki, mejbi.
ŚWJAT na trzeżwo jest piaj ękny! <i tak dalej>
Potem trzeźwość znowu nie wystarcza. Zwyczajnie nudzi, a może by tak sobię (przypalić,przyjebać,przywalić) wybierz jedno, więcej.
Błędne koło albo ćpać na sportowo bogatszy w doświadczenia z przeszłości haha
Jestem zdrowiejacym uzaleznionym od morfiny.
Życie miałem wygodne eksperymentowalem z dragami, praktycznie wszystko co bylo na Rp cpalem, benzo, baklo, trampka etc. Z ulicznych jakas amfa meta dropsy zioło. W 2012r mialem wypadek, potrącił mnie samochód na pasach. Byłem trzeźwy i czysty. Wyladowalem w szpitalu, mialem dosc poważna operację. Po przywiezeniu z bloku na oddzial dostalem buprenorfine IV, nie wiem jaka dawke. I wiem że w tym momencie znalazlem swoj narkotyk. Opioidy. Tylko one. Ten stan blogostanu, brak bólu fizycznego i psychicznego, to było to na co czekałem.
I tak po wyjsciu ze szpitala, jezdzac z wypisem po sorach dostawalem bunondol. Mijal czas, lekarze nie chcieli go juz przypisywac tylko tramal, przezucilem sie na mak. Tak, stary zjebany mak. I to było to. Ekstaza razy 100x.
Rzucalem opio, wracalem, i znów rzucalem, i tak kilka razy.
Chodzilem na NA, do psychiatry, na terapie. Ale dalej wracalem.
Tym razem za namową bylej narzeczonej ( która odeszla przez moja miłość do morfiny ) trafilem na DOBRĄ terapię do Świetnej terapeutki i do psychiatry co pracuje w psychiatryku na codzień.
Dobra terapia wydobywa z człowieka wiele, wiele rzeczy ktorych nie widzial.
Teraz wiem dla czego cpalem depresanty z takim umiłowaniem.
Bo dawały mi ciepło we mnie, zapychaly cząstkę psychiki/duszy która była pusta.
Mam teraz dwie diagnozy, F11.2 i nową o której nigdy nie myślałem F84.5
Tak, mam zaburzenia ze spektrum autyzmu. Nigdy o tym nie myślałem. Nigdy mi to do głowy nie przyszło. Zawsze byłem pewny że jestem normalny, funkcjonuję w społeczeństwie, wole własne towarzystwo.
Ale to było tylko wyuczone zachowanie, schemat społeczny.
Tak, nawet gdy nie cpalem, nigdy nie miałem empatii, nigdy.
Widzialem samobójce jak dogorywal na moich oczach przeciętny na pół kołem pociągu. Czułem tylko fascynację.
Gdy ktoś mi bliski płakał nie potrafiłem tego pojąć, dlaczego płacze, czysta abstrakcja.
Jestem umiarkowanym introwertykiem, skrajnym aleksytymikiem.
Uczucia dla mnie nie istnieją, jest pustka, jest nicość, otchłań.
Społecznie żyję normalnie, mam dobra pracę, skończone studia i brak życia towarzyskiego, absolutny brak przyjaciół.
Teraz wiem że cpanie maku zapychalo pustkę po emocjach. Zapychalo dziurę której sam nie potrafię zapchac.
Chodzę na psychoterapię, na terapię uzależnień, do psychiatry, i na NA.
Odkrywam się, poznaję kim jestem i jak radzić sobie z życiem.
Leczę się antydepresantami, pomagają, tłumią fobie i lęki, odluzowuja.
Dla każdego z nas jest miejsce na świecie tylko trzeba je znaleźć dla siebie.
Trzeba się poznać, poznać tak jak mi się to powoli udaje po 29latach na tym świecie. Jak dojdziemy czemu cpamy, to możemy z tym wygrać i zaleczyc uzaleznienie.
Dziękuję
07 sierpnia 2017bzium pisze:
Zaliczyłam zapaść 3 lata temu po przedawkowaniu, więc chyba osiągnęłam już to słynne "dno", ale ciągle to trzeźwienie jakoś mi nie wychodzi.
zgadzam sie z Toba. tyle, ze przeskoczylas ze swoja porada o jeden level za wysoko. to dobra porada dla trzezwych i zdeterminowanych, a nie dla cpajacych / wracajacych reguralnie do cpania, bo to tak nie dziala.
Ja będę ćpał do końca życia i jestem tego pewien. Jednak wiem, że z czasem to zmaleje. Później będzie tylko trochę piwka, trochę benzo i tak dalej. Jednak nie wierzę, że mi się da całkowicie pozostać trzeźwym do śmierci, tak jak większości osobom, które spróbowały chociażby alkoholu :)
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu
Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
