Jak to u was jest? Prosto z mostu waliliście 'hej, jestem pojebany psychicznie, jak coś to sorry" czy może bunkrujecie się i chowacie wszystko w sobie? A może wkręcacie innym, że macie stwardnienie rozsiane, dlatego czasem tak wam chujowo idzie?
Wyobraź sobie, że wszyscy ludzie to kosmici i Twoim zadaniem jest asymilacja[emoji1]
A tak bardziej przyziemnie to odrobina dystansu do życia, czasami jakieś śmieszkowanie i powinno pomóc. Nie będą aż tak zwracać uwagi na Twoją "wyjątkowość". Sam musisz też ocenić jak głębokie są te stany i w miare inteligentny sposób dopasować strategię.
Buziaczki[emoji8]
Edit: Nie będe się filozofował tutaj. Po prostu oznajmiam tym bardziej zapoznanym współpracownikom, że jestem pierdolnięty, dosłownie, a komunikacja międzyludzka robi swoje z czasem. No i musisz dać się troche polubić [emoji6]
Ja po prostu biorę praktycznie codziennie miprocynę, by dostosować się do jej psychodelicznego działania tak, aby nie odbiegało ono od "rzeczywistej" rzeczywistości. Ćwiczę mimikę, staram się nie patrzeć zbyt długo w jedno miejsce (bo tak fajnie się rusza), no i chodzę prosto, bez chwiejnych kroków. Doświadczenie robi swoje. Kiedyś za dawnych czasów pisałem egzaminy na uczelni na 2C-P i oprócz czterowymiarowej kartki to prawie wszystkiego odpowiedzi miałem dobrze ;-)
No ale to w relacjach z osobami, z którymi mam jakikolwiek bliższy kontakt. Z sytuacji, w których nie przyznaję się co mi jest przychodzi mi na myśl szkoła. Jako osoba jeszcze się ucząca po spóźnieniu się na lekcje przez rytuały dziwnie mi powiedzieć przy wszystkich, że mam coś nie tak z głową. Wtedy mówię najczęściej, że zaspałem, a w głowie odgrywam sceny jak w agresywny sposób tłumaczę co mi jest i żeby w końcu wszyscy dali mi spokój. :nuts: I tak całe gimnazjum (gdzie zaczęło się to nasilać), liceum i pewnie na studiach będzie podobnie.
Są też sytuacje, gdy idę ulicą i oglądam się za siebie/cofam się/idę gdzieś i zmieniam drogę. Wtedy obawiając się, że ktoś mnie obserwuje udaję, że coś mi wypadło/zobaczyłem coś na ziemi/zaglądam w telefon i udaję, że coś dostałem, żeby inni pomyśleli, że idę na jakieś nagłe spotkanie
No trudno, takie życie :nuts:
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
Coraz więcej Francuzów sięga po kokainę. Mafia silniejsza niż państwo?
Kokaina przestała być we Francji narkotykiem elit. Sięga po nią już około półtora miliona osób, a handel białym proszkiem stał się biznesem wartym nawet siedem miliardów euro rocznie. W siłę rosną mafie, Marsylia zmaga się z kolejną falą gangsterskich porachunków, a eksperci alarmują, że kraj mierzy się z kryzysem zdrowia publicznego.
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)
Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.
