Pozdrawiam Michał.
Dzień drugi skrętu od opio, dość ciężkiego - wpieprzony blister szóstek (60mg) i 4mg klonazepamu, by pozbyć się rowerka. Usnęłam nad ranem, cztery godziny od zjedzenia blistra.
Dzień trzeci - nie czułam w ogóle działania bromazepamu, chodziłam prosto, mówiłam normalnie, klona jak zwykle rano wzięłam 2mg. Wieczorem męka bez opio miała się kończyć, ale z niezależnych ode mnie przyczyn czekała mnie b. stresowa sytuacja, więc dorzuciłam cztery zielone cukiereczki. Czyli w ciągu doby 84mg bromazepamu i 6mg klonazepamu. Pojechałam nieoczekiwanie do centrum miasta załatwić pewną sprawę. Na tym etapie czułam jedynie normalne, wyciszające mięśnie działanie klona i lekkie uspokojenie wywołane tymże, ZERO PLUSZOWOŚCI którą zapamiętałam z bromazepamu gdy nie miałam jeszcze tak pooranego GABA.
Ostatecznie dokończyłam z drugą osobą całe opakowanie, dając jej parę sztuk, a resztką jeszcze się zajadając. Do tego kolejny klon 2mg, bo to kolejny dzień był. I jeszcze Fortuna Śliwkowa, bardzo dobre piwko swoją drogą, dopuknięta majką - nie jestem pewna ile, czy 200 + 100, czy 200 + 200 [mg, iv] w odstępach.
Wniosek? Jak bierzesz klony, nawet w dawkach 2-4mg dziennie, to bromazepam traci swoją magię. :( Niestety, zero pluszowości. A tak ceniłam za to te zielone cuksy, które przypadkiem wpadły mi w rękę podczas porządków...
Nietrzeźwości benzodiazepinowej niestwierdzono (rozmowy przez telefon, zachowanie i tak dalej) przez inne osoby, po prostu wpierdoliłam na nic prawie całe opakowanie bromazepamu z innymi depresantami i nic, tzn. fajnie było, ale głównie za sprawą morfiny i klonazepamu. ;)
Bromazepam przed stresującą rozmową nie pozwolił nawet opanować nerwów.
Bardzo fajna zabaweczka, w działaniu na drabince gdzieś w okolicach relanium. Szkoda, że ta pluszowość tak "szybko" znika. Wiem, że z dawkami to nie wyścig, ale uznałam, że ten post może się przydać osobom znajdującym się w podobnej sytuacji. Taki z tego plus (pun intended), że drugiej osobie brom bardzo zasmakował do miksu.
Przy małej benzotolerce, zielone cuksy są REWELACYJNE do morfiny i procentów. Niestety osoby po klonach i/lub ich szatańskim bracie (zolamie) nie mają już co liczyć na pluszowość.
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
Ale ostatnio podobnie mam nawet po morfinie w niskich (do aktualnej tolerki) dawkach, tj. tak do dwustu mam ochotę coś porobić, pogadać z ludźmi, zorganizować pliki w komputerze, posłuchać muzyki, poprzytulać się, generalnie prospołeczenie. W miksach z benzo, oczywiście, bo pod wpływem klonazepamu jestem nieustannie. Dopiero od 200+ zaczyna się strefa noddów, "przepięknego" narciarza zrobiłam po opisanych wyżej 400mg + 6mg klona + ponad półtora, wtedy, opakowania bromazepamu szóstek. Z laptopem z odpalonym Diablo na kolanach i telefonem w dłoni, w dłoni mając pisanego trzeci raz od nowa smsa z tłumaczeniem, że odpiszę później bo... nodduję. ;)
Przy klonazepamie od początku uzależnienia się, a zwłaszcza po pierwszym ataku padaczkowym (zawsze zacisk mięśni, bezdech i amnezja wypadkowa, nigdy "brekdens" i piana z pyska) miałam reakcję paradoksalną. Czysty speed. Wcześniej, gdy nie miałam wyrobionej dependencji ani psychicznej, ani fizycznej, zdarzało mu się mnie zamulić.
Ale wiele razy, chcąc pomóc łódzkim hajpowiczom szukającym benzo, podrzuciłam po krzyżyku i niechcący znokautowałam dostając po dobie smsa w stylu: "CO TO KURWA BYŁO?!"
Mój pierwszy lekarz popełnił ten błąd, że na FS (u mnie związana z drgawkami, miałam podejrzenie wcześniej padaczki, ale jedynie podejrzenie; po prostu się trzęsłam) przepisał mi... Klonazepam. Wcześniej była psych z zestawem citalopramu i alpry, ale to w ogóle nie dawało rady, ja do SSRI/SNRI podchodzę jak kot do jeża. Chciałam coś doraźnego. Pan doktor pogrzebał w internecie i wykminił, że skoro alpra ma tak krótki czas działania i musiałabym dorzucać, to się uzależnię, a tutaj tabletka dziennie i spokój. Ponad!
...nie idźcie tą drogą,
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
Alpra jest jednak lepsza doraźnie jeśli chodzi o lęki.
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać
Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.
CBŚP rozbiło „rodzinny” gang przemytników narkotyków. 12 osób z zarzutami
Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, działając wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Krakowie, rozbili zorganizowaną grupę przestępczą podejrzaną o przemyt znacznych ilości narkotyków z Hiszpanii do Polski oraz ich dalszą dystrybucję. W wyniku skoordynowanej akcji przeprowadzonej na terenie województwa śląskiego i małopolskiego zatrzymano 11 osób, a łącznie zarzuty usłyszało 12 podejrzanych.
