Z tego co tu wyczytałem to jeden z bardzo niewielu psychodelików, które dają prawdziwe, realistyczne haluny. Nie żebym się przymierzał do zjedzenia, ale OEVy to ciekawiąca mnie kwestia.
Poza tym słyszałem tylko o ayahuasce (i benzo, ale to chyba nie do końca psychodelik), która by dawała prawdziwe halucynacje. Możecie mi wymienić coś, co byłoby pod tym względem lepsze od bielunia?
Pomijając wymioty i susze w buzi to halucynacje potrafiły przyciągnąć do siebie mnie kolejny raz.
Silne, rzeczywiste.
I zawsze ślepota 2-3 dni po bieluniu. brak możliwości czytania.
Moje doświadczenia to dawki 50,200,300 nasionek.
Przy 50 podstawowe efekty zatrucia+ lekkie halucynacje
przy dawkach 200/300 nasionek halucynacje były bardzo mocne. Rozmowy z ludźmi których nie było. Zatracenie świadomości obecnego pobytu. Czyli nie wiedziałem gdzie przebywam choć byłem w znajomym parku.
Tyle pamiętam. Ogólnie dziwna jazda i najbardziej aktywna w monecie gdy jest się samemu.
Ogólnie nie powinno się łykać tego nie mając doświadczenia i nie znając swoich zachowań.
A z takich ciekawszych przypałów to kolega siedział w swoim pokoju. Na krzesle miał postawiony czajnik.
Matka wpad do pokoju i pyta go co on robi. A on stwierdził, ze częstuje kolegów herbatą.
Inny koleś wszedł na kredens polał kanapkę ludwikiem (płynem do mycia naczyń) i zaczął to jeść. Podobno twierdził, ze jest na biwaku i je zapiekanki.
Ja sam osobiście pamiętam tylko rozmowy z kumplami siedząc w parku na ławce.
Siedziałem tam bo umówiłem się dzień wczesniej, ze rano spotykamy się w parku by zdac sobie nawzajem relacje z jazdy.
Oczywiscie co chwilę ktoś przychodził i znikał.
To, ze widziałem idących znajomych to już była norma i nie reagowałem z czase, bo wiedziałem, ze to haluny.
Ale jedna halucynacja wydała się dziwna bo kumpel usiadł na ławce 20 metrów obok.
Zacząłem się do niego drzeć, ze tu jestem. No i on przyszedł. Na szczęście prawdziwy.
Pierwsze jego pytanie: jestes prawdziwy?
Zrelacjonował to tak, że całą drogę z domu do parku mu towarzyszyłem .. ja i inni. A jak już zdał sobie sprawę, ze to haluny to postanowił nie reagować :) Wiec usiadł na ławce. I postanowił czekać na bieg wydarzeń.
Pamiętam też chmury malowane karetkami woskowymi na niebie.
Ale przypałów gdzie musiała interweniować karetka nie miałem :)
20 stycznia 2017iCodeinum pisze: Jasne, chętnie przybliżę Ci moje podróże. Uważam się za człowieka w miarę rozważnego więc zanim zdecydowałem się na konsumpcję tego cholerestwa - przeczytałem kilka raportów na neuro oraz erowidzie. Również nie śmiałem pominąć dyskusji na hypciu kiedy to Pilleater przymierzał się do bielunia. W skrócie. Moich podróży było niewiele. Pierwsze kilka prób nie przekraczało dawki 30 nasion. Kończyło się na jeszcze wtedy znośnej suchości. Jednakże po 50 świeżutkich nasionach zaczęło się robić ciekawiej. Chciałem usiąść na ławce, która okazała się być o wiele dalej i niżej niż w rzeczywistości. Aby cokolwiek złapać lub dotknąć najpierw wyciągnąłem ku temu ręce aby upewnić jak daleko znajduje się to ode mnie. Wszystko czemu się przeglądałem falowało, poruszało się. Ogólnie klimat bardzo ciężki. Dosłownie czujesz się zatruty. To był wieczór, a ja wiedziałem, że zaczyna to chujstwo na mnie działać. Wsiadłem na rower i w drogę. Do przejechania miałem raptem 3 kilometry. Na ostatnim odcinku przed domem dziadków noga spadła mi z pedału, prawie spadłem z roweru. Zatrzymałem się w miejscu aby chwilkę odpocząć, rozejrzałem się...i byłem w zupełnie innym miejscu niż powinienem być. Jechałem polną ścieżką, którą znam na pamięć gdyż swojego czasu jeździłem nią codziennie. Tym czasem byłem w środku lasu. Nie miałem pojęcia jakim cudem się tam znalazłem. Nie wiedziałem w którą stronę mam iść. A może stać? Może czekać? Było już po 22, a ja spanikowałem, bo się zgubiłem. Powoli pozbierałem myśli i ogarnąłem wszystko do okoła. Ufff...jestem na ostatnim odcinku drogi do domu wiem już gdzie jechać. Wróciłem do domu, pogadałem z babcią i szybko poszedłem się położyć. Leżąc w łóżku nawiedziły mnie halucynacje. Spodziewałem się, że będą realistyczne, ale nie, że będą "żyły". Leżę jak gdyby nigdy nic, podnoszę głowę, a obok mnie siedzi moja była już dziewczyna. Patrzy się na mnie, wybucha śmiechem i pokazuje coś w telefonie. No to ja patrzę w ten telefon, a tam ona ciśnie bekę z jakiegoś lamusa. O dziwo wtedy wszystkie litery widziałem doskonale. Nagle dochodzi do mnie informacja, że jest godzina 23 więc jakim cudem ona może być u mnie skoro na pewno jest już w domu. Pyk. Znika. I tak kilka razy. Przez pierwsze trzy - cztery razy wdawałem się z Nią rozmowę. Potem już to olewałem. Jeszcze obok łóżka stał fotel na którego oparciu wisiała kurtka. Co jakiś czas zamieniała się w dziewczynę z długimi, czarnymi włosami siedzącą do mnie tyłem. Nic szczególnego. Sięgałem po szklankę z wodą, którą miałem obok łóżka lecz nie mogłem jej dosięgnąć - bo była o wiele dalej. Ogólnie nie była to typowa, bielunia podróż - bo taka trwa co najmniej trzy dni i kończy się w szpitalu bądź w polu kukurydzy bez spodni. Podeszłem do tego bardzo ostrożnie. Doświadczyłem prawdziwych, stuprocentowych halucynacji jednakże większą część czasu świadomy byłem tego co się ze mną dzieje. Nie mogłem oczywiście nic przeczytać ani zjeść jednakże nie "wyjebało mnie z butów". Mimo wszystko spotkałem się pierwszy raz z czymś tak...mrocznym i potężnym, dlatego zdecydowałem się na umieszczenie tego w moim poprzednim poście. Na pewno nie zdecydowałbym się na więcej niż 50 nasion. Czy do tego wrócę? Możliwe. Ale na pewno nie teraz. Czy polecam? Tylko dla "odkrywców". Ogólnie trip niczego nie wnosi, bardziej męczy.
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa
Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.
Rekiny na „bombie”. Przechodzą pozytywnie testy na narkotyki i kofeinę
Rekiny pod wpływem kokainy? To brzmi jak przepis na absurdalny horror. Niestety, to nasza ziemska rzeczywistość. U drapieżnych ryb żyjących w rajskich wodach Bahamów wykryto obecność narkotyków, leków i kofeiny. To nie oznacza jednak, że rekiny zmieniły styl życia na „imprezowy” – to my zmuszamy je do udziału w niebezpiecznym eksperymencie chemicznym.
