ja żyję - a wyście pomarli, Panowie.
U mnie mniej więcej tak samo.
Z tym że, najpierw po 3 ewentualnie 2 buchy, a przy końcu po jednym spokojnym (zależy ile jest osób)
Zazwyczaj zapominam ile już wziąłem i się dopytuję ;-) , znajomki czasem także.
Na końcówce też jedziemy najczęściej po 1 buszku jeśli pale w więcej niż w dwie osoby albo jak po prostu juz każdy jest skuty mocno hehehe i nie chce tyle dymu na raz.
W gruncie rzeczy chodzi o to żeby sie każdy skuł elegancko i każdemu zależy na tym żeby sie fajnie on skul i inni tez, na końcu jak ktoś ma mało to mówi ze chce shota i nikt sie nie kłóci ze "zaraz bo teraz moja kolejka"
Co do dzielenia się ziołem. Ja palimy to zawsze się puszcza w tłum, ale jest jeszcze kwestia czy się puści w tłum jedną, dwie kolejki czy za każdym razem... Wszystko zależy od humoru i ilości posiadanego zioła :)
Ja tam wyczaiłem że jak się jointa będzie paliło spokojnie, nie na wietrze, będzie się brało "naturalne" buchy a nie jakieś peciarze w huj to w sumie joint nie jest wcale taki mało ekonomiczny... Wiadomo że jak przeciągniesz jointa tak że żar jest na 3cm to te 2,5cm możesz uznać za zmarnowane ;]
Tak to wygląda u nas.
LDV:
Dokładnie, ale nikt nikomu nie przypomina że się zapomniał i wziął 4, jak ktoś weźmie 2 albo 1 to też się później nie kłóci że musi wziąć więcej bo wtedy nie wziął.
Jak swoich jointów nie palę to zachowuję "normę" czyli nie przeciagam, ale nikt mi buchów nie wylicza.To nie zawody.
Najlepszy układ mam z moimi koleżankami-ja pale pół one pół jointa (jak palimy na dwie) i jest ok.
No to jest troche inna sytuacja. Ja sobie wogule nie wyobrażam, żeby mówić jak ma palić ktoś, kto mnie częstował. Ale jak stuff jest wspólny, no to trzeba jakąś kulture zachować. Zresztą co to za przyjemność upalić się samemu jak prosiak, a reszta zamulona, bo niedojarali się?
Te 3 buchy to nie jest tak że przed jaraniem ktoś mówi: "dobra chłopaki palimy po 3..." i głosowanie hahaha.
Po prostu u NAS (czyli wsrod przynajmniej moich znajomych wszystkich) jest tak ze to jest standard, ewentualnie zaczynamy palić ktoś tam bierze trzy buchy daje dalej to nawet nikt sie o nic nie pyta. Czasami ktoś się zapyta: chlopaki po 1 czy po 3? I zawsze odpowiedz: Ile chcesz a i tak każdy bierze trzy...
to jest taka niepisana zasada palenia na pelnej kulturze... to jest po prostu ETYKIETA JARACZA NA WYZSZYM POZIOMIE HEHEHEHEH
POZDRO
najlepiej wymyslcie Polska Norme do tego i jakies rozporzadzenie.
kazdy pali ile chce i jak chce. moze nawet sie w trakcie porzygac.
wazniejsze wg mnie to z kim sie pali (i najwazniejsze - nie z kazdym), a nie jak.
Justin daje rade !
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Popularniejsza niż heroina. Brytyjskie nastolatki ofiarami upodobania do ketaminy
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Austria: pozew o uprawę własną medycznej marihuany
Pięćdziesięciosześcioletnia mieszkanka Wiednia ze stwardnieniem rozsianym domaga się przed sądem zgody na uprawę konopi na własne potrzeby. Austria nie dopuszcza suszu do obrotu aptecznego — na receptę wydaje się tam dronabinol, czyli samo THC. Pacjentkę finansuje organizacja ARGE CANNA, która wcześniej przegrała tę samą sprawę w Brukseli.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.