Siedziałam z koleżanką na wiosce, w miejscu wygodnym, acz będącym czasem punktem spotkań okolicznej młodzieży, tzn. przeróżnych ziomków, dresów itp. Przyszło trzech chłopaków, usiadło obok, przywitali się. Paląc lufkę, rozpoczęli standardową gadkę, kto kurwa, u kogo kurwa, kiedy kurwa i ile kurwa wyjebał wiader, jak się kurwa zapierdolił i jak go kurwa musieli zbierać. I nagle pośród tego typu rozmów jeden z nich rozpoczął historię, że dali jakiemuś ziomkowi zapalić z wiadra changę, podczas gdy on tkwił w błędnym przekonaniu, że to zwykła trawa. Wypalił, zgięło go (tu demonstracja mająca na celu ukazanie jego zachowania po spaleniu) i generalnie musieli go zbierać. Po czym nastąpił pocisk i beka z całej sytuacji, przy czym płynnie przeszli do napierdalania o 'narko-mocarzu'. A ja się tylko spojrzałam wymownie na koleżankę, bo mnie dosłownie wywaliło. Rozumiem, że są różni ludzie i różne podejścia, wiem, jak to wygląda, ale, na litość, changa? Changa!? Święta substancja palona rytualnie przez szamanów w celu uzyskania wyższych stanów świadomości, kontaktu z duchami przodków; najpotężniejszy z psychodelików, do którego nawet ogarnięci psychonauci oraz ci, którzy jedzą sajko dla zabawy, podchodzą z ogromnym respektem? Walenie z wiadra changi jak jakichś tępych dopów? Dosłownie mnie wywaliło. Jeszcze zaczęli do mnie rzucać jakieś głupie teksty, żebym im coś załatwiła, wymieniła się na coś (bo mój psychodelizm jest gdzieś tam szczątkowo znany nawet wśród wioskowych 'ziomków')...
Tzn. użyli dokładnie określenia 'Cząstka Boga' a wiem, że to jedna z nazw stosowanych do określania DMT, chyba że jest jakiś nowy dopalacz aka słynny mocarz, o którym nie wiem bo nie siedzę w temacie, a któremu jakiś przewrotny chemik nadał taką nazwę? Jeśli nie i oni stuprocentowo mówili o chandze to ręce mi opadły. Rozumiem, że pierdyliard ludzi hurtowo pali trawę, a walenie wiadra 10x dziennie uważa za jedyną słuszną rozrywkę, nawet że sporo ludzi je kwasy/grzyby dla czystego upierdolenia się, ok, ale żeby takie rzeczy, uznawane za najsilniejsze i przede wszystkim za najbardziej mistyczne, szamańskie i rytualne enteogeny, jak changa/DMT, Ayahuaska? :wall:
Koleżanka, która nigdy nic nie brała, a moich opowieści z Psychodelii bardzo lubi słuchać, minę również miała nietęgą.
- Hurrra będę wielką artystką!!!
Z psytrance od 2012 roku.
Jestem odklejona.
http://www.kurierlubelski.pl/aktualnosc ... ,id,t.html
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1019401,tit ... aid=1162ec
http://www.dziennikwschodni.pl/zdrowie/ ... laczy.html
http://www.dziennikwschodni.pl/lubelski ... atruc.html
BTW - masz jakieś informacje na temat tradycyjnego stosowania changi przez szamanów? Ja nigdy o tym nie słyszałem.
Z głębokości uzależnienia swego wołający lub wołającym być chcący pomocnym? - Hyperreal [H]elp
Wróciłeś mi wiarę w ludzkość. :-D
Konkretnego artykułu pod ręką do wysłania nie mam, raczej historie zasłyszane lub gdzieś przeczytane fragmenty. Są ludzie, którzy organizują ceremonie changi.
- Hurrra będę wielką artystką!!!
Z psytrance od 2012 roku.
Jestem odklejona.
Są ludzie, którzy organizują ceremonie changi.
Z głębokości uzależnienia swego wołający lub wołającym być chcący pomocnym? - Hyperreal [H]elp
Ja tam czuję coś w rodzaju szacunku do tych substancji. Zawsze przed zażyciem mam lekką nerwówkę, nigdy nie brałem, jeśli nie byłem w 100% pewien, że moje samopoczucie jest odpowiednie i nic mi nie zakłóci tripa. Psychodeliki mogą dodać motywacji do zmian, czy wpłynąć na spojrzenie na wiele spraw. Ale z drugiej strony, pokładanie zbytniej wiary w 'oświeceniu' płynącym z zażywania sajko, może mieć nienajlepszy wpływ na trzeźwe myślenie i podejście do życia.
pokolenie Ł.K. pisze:Co jak co, ale changa to chyba dla konsumenta osiedlowego zbyt duża egzotyka, a i pewnie też uznaliby "zabawę" za zbyt drogą. ;-)
A, w takim sensie to rozumiem. Czytając o szamanach pomyślałem o używaniu tradycyjnym na takiej zasadzie jak ayahuaski, epeny czy yopo.
Miałam na myśli takich szamanów miejskich. ;-)
A z Salvią to swego czasu były akcje, że zrobił się bum na ta roślinkę i masa, jak to pokolenie pięknie określił, konsumentów osiedlowych, paliła ją na potęgę, bo 'kopie dużo mocniej niż jaranie'.
- Hurrra będę wielką artystką!!!
Z psytrance od 2012 roku.
Jestem odklejona.
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Coraz więcej zatruć dopalaczami wśród nieletnich. Rzeczniczka Praw Dziecka apeluje do MEN
Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak ponownie zaapelowała do Ministerstwa Edukacji Narodowej o wzmocnienie edukacji o dopalaczach i substancjach psychoaktywnych w szkołach. Powodem są rosnące statystyki dotyczące zatruć dopalaczami wśród dzieci i młodzieży w Polsce. Według danych systemu SMIOD w 2024 roku odnotowano 557 interwencji medycznych związanych z podejrzeniem zatrucia nowymi substancjami psychoaktywnymi.
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa
Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.