Kiedy ma się odpowiednią osobę, z którą wspólne tripowanie jest czystą przyjemnością, to skutecznie to podbija samą radość jaką się czerpie z ćpania. Wiele substancji otwiera nas przed drugim człowiekiem (i nie mówię tutaj o stymulantach) i powiedzenie, że "nadaje się na tych samych falach" rzeczywiście wtedy ma sens. Kiedy rozumie się drugiego człowieka tak dobrze, że czasami nie potrzeba słów, by się porozumieć. Dla mnie odpowiednia ekipa/osoba jest rzeczą najważniejszą podczas zażywania czegokolwiek.
Uho pisze:Odnoszę wrażenie, że część z Was preferuje tripy w samotności, bo po prostu nie ma z kim.
Uho pisze:Chociaż lubię od czasu do czasu zapalić w samotności MJ czy wszamać akodin, to nie wyobrażam sobie sytuacji, by robić to tylko samemu.
Procent pisze:Najważniejszą rzeczą podczas zażywania czegokolwiek jest odpowiednia dawka ;]
Procent pisze: Nie chodzi o to, że nie mają z kim. Myślę, że większość ma z kim, ale preferują samotne podróże dlatego, że zdają sobie sprawę z kim mogli by je dzielić, więc wolą walić solo.
Procent pisze: Nawet nie wiesz ile ludzi na początku przyjmowało taką postawę, a z czasem zaczęli pławić się w samotności oraz w hormonach, które organizm produkował w nadmiarze.
Uho pisze:No widzisz, tu się różnimy.Procent pisze:Najważniejszą rzeczą podczas zażywania czegokolwiek jest odpowiednia dawka ;]
Uho pisze:Ja na pewno nie będę ćpał w samotności (poza paroma wyjątkami) i to akurat wiem.
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Światło pisze: To znaczy Uho, że długo żyć nie będziesz nie uznając podstawowej zasady.
Światło pisze: Czyli masz już "wyjątki" na wszelki wypadek? :-)
Uho pisze:Raz na kilka miesięcy zapalę sobie sam, np. w lesie czy na okolicznych łąkach (lubię palić w takich okolicznościach, na świeżym powietrzu). Chyba widzisz różnicę miedzy taką sytuacją, a jaraniem dzień w dzień w domu, samotnie, co?
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
Uho pisze:Kolego, kolejny raz chcesz mi przypiąć plakietkę "początkującego ćpuna, który nie wiem co mówi i za jakiś czas obudzi się z ręką w nocniku". To prawda, nie wiem ilu ludzi początkowo przyjmowało taką postawę. Jedyny kontakt z takimi osobami mam tu - na forum.
Uho pisze:Ja na pewno nie będę ćpał w samotności (poza paroma wyjątkami) i to akurat wiem.
Marihuana a demencja. Nowe badanie przyniosło zaskakujące wyniki
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia
W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
