Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala
A jeśli ktoś by się upierał przy kreskach, to lepiej, aby były to raczej progowe dawki, a nie pełnoprawna napierdalanka, pozwalająca zorganizować zimowe igrzyska olimpijskie we własnym nosie.
Zdarzyło mi się kiedyś, kilka razy być naszuranym w robocie, ale raczej nie polecam ;]
Robiłem jedno - nie skończyłem, bo zacząłem robić drugie i trzecie, z apetytem na czwartą czynność.
IMPRV pisze:Pierdolisz bzdury, bo jesteś ignorantem. Wszystko zależy od tego jaka to praca, ile tej fety i czy jesteś na tyle świadomy, by kontrolować jej działanie. Oczywiście, Adderal nie pomaga ludziom z ADD w nauce/pracy. To spisek.eliot pisze:piredolisz bzdury jak uwazasz ze feta pomaga w pracy.gowno pomaga,stwarza tylko same problemy a nie pomaga.
PS: Adderal, jest środkiem psychoaktywnym, po pierwsze: wypisywanym na receptę, po drugie: będącym dodatkiem do leczenia schorzeń psychicznych (nabytych lub endogennych), po trzecie: zawarta w preparacie substancja jest czysta.
Jeśli sądzisz, że jesteś w stanie brać amfetaminę w odpowiednich dawkach, bez ryzyka niepożądanych skutków i z pozytywnym wpływem na Twoje zdrowie fizyczne/psychiczne, to śmiało. Jeden trup więcej = jeden problem mniej.
nie ma mowy, ani o używaniu czegoś rozsądnie, ani o tym, że stymulant pozytywnie rzutuje na Twoje wyniki w pracy.Od kiedy nie biorę fety jest znacznie gorzej - ostatnio np. ćpię etylofenidat, i dopiero tu, naprawdę ciężko mi się kontrolować. To chyba kwestia tego, że po tym nigdy nie czuję się optymalnie, to jest po prostu słabe chujstwo w porównaniu do fety, a po pierwszej kresce bardzo ciężko się przekonać, że druga nie zrobi lepiej.
Z fetą było tak, że na początku 50mg do porannej kawy działało idealnie na 8h pracy. Później robiłam sobie 2x40-50mg i tu zauważyłam tę wspaniałą własność - feta wkręca tak, że chociaż planujesz dorzucić po 4h, robisz to po 6-7, bo bardziej istotne dla ciebie jest, aby "coś skończyć", niż żeby przyjebać znów. Odkładasz ćpanie, chociaż masz je w kieszeni. No kurwa, niesamowite. 7-mc w "normalnej" pracy, z przerwami, ale jednak większość dni ++ i było ok. Zdecydowanie gorzej zrobiło się, kiedy zmieniłam pracę na remote, aka 'w domu', czy też 'luźne godziny pracy'. Nieograniczone wylegiwanie się w łóżku, następnie granie na pleju "żeby rozruszać umysł" i rozpoczynanie pracy o 20-22... Myślenie "mam fetę, i tak zdążę" naprawdę niszczy produktywność i powoduje zaległości, zaległości powodują potrzebę zarwanych nocy, a zarwane noce potrzebę ćpania większej ilości fety.
Niepocieszający jest jednak fakt, że moje dziwne autodestrukcyjne lenistwo nie pozwalało mi również wydajnie pracować w domu na trzeźwo, na suplach (ALC, l-tyro, piracetam, etc...), ani na innych stimach.
IMPRV pisze:Ja patrzę na to raczej w czasie przeszłym już, ale to z powodu odcięcia dostępu do czystego sortu, a nie jakiegoś 'oświecenia'. Bieganie za jakimiś ziomkami, żeby dostać 100mg A w postaci 1g proszku nie bardzo wchodzi w grę.
Od kiedy nie biorę fety jest znacznie gorzej - ostatnio np. ćpię etylofenidat, i dopiero tu, naprawdę ciężko mi się kontrolować. To chyba kwestia tego, że po tym nigdy nie czuję się optymalnie, to jest po prostu słabe chujstwo w porównaniu do fety, a po pierwszej kresce bardzo ciężko się przekonać, że druga nie zrobi lepiej.
Z fetą było tak, że na początku 50mg do porannej kawy działało idealnie na 8h pracy. Później robiłam sobie 2x40-50mg i tu zauważyłam tę wspaniałą własność - feta wkręca tak, że chociaż planujesz dorzucić po 4h, robisz to po 6-7, bo bardziej istotne dla ciebie jest, aby "coś skończyć", niż żeby przyjebać znów. Odkładasz ćpanie, chociaż masz je w kieszeni. No kurwa, niesamowite. 7-mc w "normalnej" pracy, z przerwami, ale jednak większość dni ++ i było ok. Zdecydowanie gorzej zrobiło się, kiedy zmieniłam pracę na remote, aka 'w domu', czy też 'luźne godziny pracy'. Nieograniczone wylegiwanie się w łóżku, następnie granie na pleju "żeby rozruszać umysł" i rozpoczynanie pracy o 20-22... Myślenie "mam fetę, i tak zdążę" naprawdę niszczy produktywność i powoduje zaległości, zaległości powodują potrzebę zarwanych nocy, a zarwane noce potrzebę ćpania większej ilości fety.
Niepocieszający jest jednak fakt, że moje dziwne autodestrukcyjne lenistwo nie pozwalało mi również wydajnie pracować w domu na trzeźwo, na suplach (ALC, l-tyro, piracetam, etc...), ani na innych stimach.
Eltorro pisze:Najgorsze ze po tym gownie sie zmieniasz tak szybko ze sam nie zauwazysz ;/
Bo widzisz, nie jestem typem cwaniaczka co to fura białe co dzień i śmiga w dresiku po disco teczkach. Jestem spokojnym, raczej opanowanym, czytających książki gościem (podobno całkiem inteligentnym), no ale kłopot w tym, że od pewnego czasu (około 1 miesiąc) futerko mi bardzo posmakowało. I już zaczynają się - jak to tutaj jest nazywane - ciągi, np. 2-dniowe.
No i moje pytanie brzmi: jeśli dojdzie do jakichś zmian, to czy to będą zmiany wzmacniające już ukształtowany charakter, czy może będą to zmiany całkowicie modyfikujące osobowość?
Dzięki.
Scalono | 909
pepsicola pisze:Moje zycie to rutyna, wstaje zjebana i ide sie ogarnac, szlug, szkola. Malo sie skupiam ogolnie na tych czynnosciach, zaczynam kontaktowac dopiero kolo popoludnia kiedy trzymam worek i przypadkowo na stole pojawia sie kreska. Weszlo mi w nawyk cpanie, przyznaje sie do tego. Chcialabym znalezc cos co mogloby dac rade wyjsc ze stymulantow, zaczelam zdawac sobie sprawe, ze sie wjebalam i czas sie wycofac.
Macie jakies pomysly, bez zadnych lekarzy i tekstow typu 'bliscy Ci pomoga'. Nie podejde przeciez do starszego i powiem mu, ze jestem w ciagu od dwoch i pol miesiaca.
Moim zdaniem powinnaś sobie uświadomić, że są na świecie ludzie, którzy mają w dupie Twoje zdrowie, Twoje relacje rodzinne, Twoje osiągnięcia w nauce, Twoją przyszłość - są tacy ludzie. I jeszcze biorą za to od Ciebie grubą kasę.
Tyle w temacie. Po prostu zaciśnij pięści i wytrzymaj miesiąc. Jeśli się uda - ciśnij kolejny miesiąc. Ja tak miałem z alkoholem (z którym miałem naprawdę poważne problemy) - powiedziałem sobie: wytrzymaj miesiąc. Udało się. No to powiedziałem: Wytrzymaj drugi miesiąc. I wiesz co się okazało? Mija 15 miesiąc bez alkoholu. Tobie też się uda. Dasz radę ;-)
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Kawa - budzi i wydłuża życie
Przez dziesięciolecia ukazywały się badania, których autorzy wskazywali, że kawa ma korzystny wpływ na organizm. Jej picie łączono z dłuższym życiem i zmniejszonym ryzykiem chorób chronicznych. Jednak dokładny mechanizm tego działa nie był znany. Teraz naukowcy z Texas A&M University odkryli, że związki zawarte w kawie oddziałują na receptor białkowy NR4A1, który odgrywa istotną rolę w ochronie organizmu przed chorobami związanymi z wiekiem.
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje
Użytkownicy psychodelików inaczej przetwarzają emocje, m.in. szybciej rozpoznają zagrożenie - wynika z badania UJ. Kierujący nim prof. Michał Bola podkreślił, że przeciera ono szlaki w obszarze neuroobrazowania użytkowników psychodelików, jednak pełne zrozumienie ich wpływu na mózg wymaga wielu lat pracy.
Badania dowiodły, że marihuana opóźnia rozwój nastolatków
Badanie przeprowadzone na ponad 11 tys. nastolatków wykazało, że zażywanie marihuany wiąże się z wolniejszym rozwojem poznawczym (zapamiętywaniem, koncentracją i szybkością myślenia), a także z gorszą pamięcią w kluczowych latach rozwoju mózgu.
