Wraz z upływem czasu rośnie poziom kw. iboteinowego a spada poziom muscymolu czy obydwu substancji? W pierwszym przypadku nie byłoby problemu, ponieważ później kw. iboteinowy przereagowałby w muscymol. Jak to jest?
Kw. iboteinowy jest trawiony w trzustce przez enzym zwany GAD. O wątrobę nie ma się co martwić.
Produkcję GADu można wspomóc wit. B6.
Ewentualną neurotoksyczność kw. iboteinowego można zniwelować za pomocą czosnku.
To kilka faktów. Smacznego.
Podejrzewam, że chodzi o "odmiany"(nie wiem jak to sie określa) formosa, czy guessowii.
Przez ponad 200 stron nie pamiętam żeby ktoś o tym pisał. Ma ktoś jakieś dane, czy te nie czerwone mają jakąś inną zawartość ibotenowego i muscymolu?
2h minęło od wypicia wywaru z 7 ususzonych(bez blaszek) i nic. Pół łyżeczki imbiru też poszło. Ostatnio po 3,5 kapeluta miałem chociaż lekkie mdłości, teraz nic. Kapeluty leżały na słońcu przez tydzień. Wniosek: szlak trafił muscymol.
Edit.
Nie mam gdzie pisać, tu tu sobie popeplam.
12:06 wywar z 3,5 świeżych, gotowanych 21 minut, chyba właściwych amanit, koloru żółtego :kotz:
Minęło 20 minut i na żołądku czuć "ciężkość". No to lecimy tutaj.
Edit.
Minęło 2 godziny i nic. 3 podejście i nic. Czuje się, że byłem oszukiwany przez całe życie, tym że amanity to niby śmiertelnie trujące. Po 1,5h ochota na wymioty przeszła, teraz pozostał lekki dyskomfort na żołądku, ale działania zero.
Powód: scalenie
Mies van der Rohe
Hash_Oil pisze: Ewentualną neurotoksyczność kw. iboteinowego można zniwelować za pomocą czosnku.
Pół pisze:Panowie, ma ktoś jakieś rzetelne info nt. koloru kapeluszy-dlaczego nie jest czerwony tak jak na obrazkach w internecie? W tym wątku były jedynie domysły, że to wina deszczu i słońca. Chyba nie do końca. Najebane teraz jest kapeluszy od groma. U mnie znakomita większość to jasno pomarańczowe, ale! czasami zdarzają się obok nich rosnące czerwone, więc nie możliwością jest żeby to był przypadek że 20cm dalej rośnie krwiście czerwony kapelut.
Podejrzewam, że chodzi o "odmiany"(nie wiem jak to sie określa) formosa, czy guessowii.
Przez ponad 200 stron nie pamiętam żeby ktoś o tym pisał. Ma ktoś jakieś dane, czy te nie czerwone mają jakąś inną zawartość ibotenowego i muscymolu?
2h minęło od wypicia wywaru z 7 ususzonych(bez blaszek) i nic. Pół łyżeczki imbiru też poszło. Ostatnio po 3,5 kapeluta miałem chociaż lekkie mdłości, teraz nic. Kapeluty leżały na słońcu przez tydzień. Wniosek: szlak trafił muscymol.
Edit.
Nie mam gdzie pisać, tu tu sobie popeplam.
12:06 wywar z 3,5 świeżych, gotowanych 21 minut, chyba właściwych amanit, koloru żółtego :kotz:
Minęło 20 minut i na żołądku czuć "ciężkość". No to lecimy tutaj.
2015 paź 09, 12:58 / scalono
Dexxter pisze:W jaki sposob ten czosnek dziala?Hash_Oil pisze: Ewentualną neurotoksyczność kw. iboteinowego można zniwelować za pomocą czosnku.
2015 paź 09, 15:36 / scalono
Do Pół,
nie miałem wcześniej podglądu fotki,to są czerwone.Nie wiem jak zażywasz ten specyfik,gotujesz?,pijesz wywar?,jesz grzybki z wywaru?.
Powód: j/w
PS. nigdy nie można byc pewnym, konotowac pewniki...
CosmoDo pisze:Ten grzyb nie jest zabawką i również podobne historie miewam z Daturą/Brugmansią, że nie działa wcale, ew. słabo. Jak się zabiera do tego typu rzeczy, to trzeba nimi życ na 100%, a nie traktowac jako kolejne doswiadczenie do odhaczenia w narkotycznym CV. Broń Boże nie wybierac się po Amanity z braku laku - Lamerstwo...PS. nigdy nie można byc pewnym, konotowac pewniki...
Co do działania/ braku aktywności : grzyby są ( roślinami, chciałoby się napisać..) bardzo zmiennymi ( i w działaniu, i w smaku, i w wyglądzie, i ...), w zależności od mikrowarónków w których występują. Mogą się diametralnie, zaskakująco różnić zależnie od środowiska. Nie działają- szukać gdzie indziej. Pzdr.
Później przeżyłem sen. Trafiłem do jakiegoś świata który tak jakby dopiero się kształtował. Nie było w tym śnie niczego bezpośrednio związanego ze mną i moim życiem. Byłem zupełnie kimś innym. Leciałem nad bezkresnym morzem. Później w jaskini spotkałem mistrza szczura, który był poszukiwaczem przygód. Składałem jakieś istoty, pomocników ze szkieletów. Później poleciałem na jakimś latającym zającu nad lasami i egzorcyzmowałem topielice za pomocą suszonych płatków róży. Jak się obudziłem byłem święcie przekonany że w kuchni znajduje się przejście którym wróciłem. Wielki gejzer z którego tryska ropa naftowa i sól i że leży tam wielka skamieniała ryba a dalej za ścianą są szczątki jakiegoś prehistorycznego stworzenia i że zaraz przyjadą archeolodzy, żeby je zbadać.
Ogólnie nie pamiętam wszystkiego. Dziewczyna próbowała mnie obudzić, bo jej powiedziałem żeby to zrobiła, żebym więcej zapamiętał. Ale było to niemożliwe. Ogólnie trip nie był ani ciężki, ani straszny. Nie miałem też żadnych mdłości czy innych dolegliwości. Wcześniej brałem muchomory w dużo mniejszej ilości. Tak po 2 sztuki. I nie było warto. Zdecydowanie warto wziąć więcej. Teraz już wiem. Cały czas myślę o tym świecie który odwiedziłem. Był taki inny od wszystkiego. Inny od zwykłych snów od OOBE, LD. Po prostu wyjątkowy. Najbardziej frapujący był ten tunel. Bardziej go widziałem, kiedy już się zbudziłem. Był taki jakby jak gejzer. Ale wystarczyło że zamknąłem oczy i napływały kolejne wieści z innego świata, choć sen się już skończył. Ciekawi mnie czy wrażenie lotu przez tunel jest typowe dla muchomora.
Trochę szkoda, że cały ten sen nie trzymał się kupy. Nie miał jakiejś określonej fabuły ani morału który był by zwieńczeniem historii. Był dziecinny. Sporo w nim było latania nad bezkresnymi przestrzeniami, przesuwania jakichś skał. Podejrzewam że stąd się właśnie wzięły opowieści o lotach czarownic na miotłach. Ale i muchomor nie był jak poważny mędrzec z brodą który udziela mądrych życiowych rad tylko dobry znajomy, który próbuje bardziej rozbawić i przedstawić możliwości kreacji umysłu niż nauczać czegoś konkretnego. Z pewnością jeszcze tam wrócę. Najbardziej klimaty kojarzyły mi się z Odyseją, Fantastyczną Podróżą, Gandaharem, Królową Śniegu no i z prehistorią z czasami gdy kształtowało się życie na ziemi. Jestem wdzięczny za te przeżycia
tam chcemy dotrzeć gdzie nam dotrzeć zabroniono;
Bezużyteczne, śmieszne posiąść tajemnice
Byleby jeszcze raz gorączką tęsknot płonąć
Od 2019 roku trwa złota era medycyny psychodelicznej
Badanie: Brak dowodów na resztkowe efekty marihuany w prowadzeniu pojazdów
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Przemycali narkotyki z Hiszpanii w sklepach i automatach paczkowych. Rozpoczął się proces
Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces przeciwko trzem zatrzymanym i aresztowanym mężczyznom z Gdyni, Suszu i Bochni oskarżonym o przemyt narkotyków z Hiszpanii. Trafiały one do Polski za pośrednictwem firm kurierskich.
Szokujące zatrzymania! Ksiądz i lekarz zamieszani w narkobiznes
Ponad 150 tysięcy tabletek i ampułek, fentanyl, morfina, fikcyjne recepty i miliony złotych poza systemem bankowym. Śledczy rozbili zorganizowaną grupę przestępczą działającą w całej Polsce, która przez lata dystrybuowała nielegalne leki i narkotyki z wykorzystaniem darknetu, kurierów i „słupów”. Wśród zatrzymanych są m.in. lekarz oraz duchowny.
