W skrócie: chcę rzucić te pierdolone fajki, niby prosta rzecz (ze 2 razy już rzuciłem na ponad pół roku, ale wróciłem do tego gówna), ale w moim przypadku nie bardzo. Małe story: przedwczoraj spaliłem ostatniego szluga z zamiarem rzucenia tego fchuj (wydaję na to gówno z 300-400zł/miesięcznie, a zarabiam 800zł, więc kalkulacja prosta), wstałem wczoraj po 14h snu i bez szluga, budzę się i czuję się kurwa jakbym był pomiędzy 1 a 2 plateau DXM, musiałem iść do rodzinnego bo skończyły mi się rolki i jestem chory (przeziębienie i takie tam), no ale w takim stanie to ni chuj. Jak zwykle biorę rano 5mg diazepamu, tak żeby doprowadzić się do normalności musiałem wziąć 30mg, do tego 50mg winpocetyny i w miarę normalnie załatwiłem sprawę. Ale normalność długo nie trwała, koło 16 znów zaczęło się pojebanie umysłowe, zarzuciłem 100mg opipramolu i 20mg diazepamu - jakoś przeszło na trochę. Wieczorem dopaliłem jakieś pety, dorzuciłem 100mg opipramolu, 20mg diazepamu i jakoś zasnąłem.
I teraz pytanie: co mój mózg odpierdala ? Czytałem wcześniej trochę o acetylocholinie, receptorach nAChR ale średnio w tym stanie to kumam. Jak wcześniej 2 razy rzucałem to nie było takich akcji. Opcje mam 2:
1) puszczać połowę wypłaty z dymem
2) rzucić to z pomocą farmakologiczną
Pytanie jakie legalne prochy od lekarza musiałbym mieć, aby bez nikotyny móc normalnie funkcjonować ? Jestem na takim etapie życia, że nie mogę sobie pozwolić na tygodniowe zwarzywienie w domu i liczenie, że jakoś to samo przejdzie i po tym czasie będzie wszystko ok (szkoła, praca, załatwiam lepiej płatną pracę). Takich chorych akcji i ciśnień nie miałem po miesięcznym napierdalaniu metkata iv, morfiny iv czy nawet po 2 letnim ciągu na kodeinie (gdyby ktoś dał mi wybór: acetylowana majka albo szlug to wybrałbym to drugie :nuts:). Dodam jeszcze, że nie widzę w szlugach żadnej przyjemności, wiem że się truję i jeszcze płacę za to gruby hajs, paradox. Raz rzuciłem dzięki wiadomej książce, ale niestety autor nie uwzględnił w niej biochemicznego popierdolenia w receptorach i OUN. Jednak idea zawarta w tej książce żyje we mnie do dziś i dlatego chcę to rzucić w cholerę na dobre.
Z góry thx za pomoc, bo sprawa jest naprawdę pilna, a mój mózg obecnie nie funkcjonuje tak jak trzeba, aby samemu sobie poradzić z tym problemem. Aha - desmoxany i inne gówna nic mi nie dawały, jedną dobrą opcją był bupropion w dawce 300mg, ale 200zł też nie wytrzepię z rękawa.
mi osobiście pomogła kuracja DXM 3 tabletki dziennie, przez 2 tyg w czasie brania nie zapaliłem ani szluga ale po miesiącu znowu wróciłem do nałogu,
spróbuj bo nie wychodzi drogo a być może masz mocniejszą psychikę i uda Ci się wyjść z tego gówna
tur3k pisze:Pomysł teoretycznie wydaje się dobry, jednakże ja po 15mg DXM (1 tabletce) mam już coś na kształt lekkiego pierwszego plateau :nuts: Nie pytajcie dlaczego, sam nie wiem. A nie mogę w takim stanie się przemieszczać po mieście jakimkolwiek środkiem transportu, którego byłbym kierowcą ani się tak pokazywać w pracy.
jeśli nie to spróbuj może na początek po pół tabletki aż wyrobi się nieco tolerancja
faktem jest że na kuracji czułem lekkie ogłupienie (jakoś zubożałe słownictwo) przez pierwsze kilka dni ale szło funkcjonować bez problemu
piszę to jednak w imieniu własnym, nie jestem w stanie zagwarantować 100%'owej skuteczności tej metody
victim pisze:hmm a bierzesz coś w stałej suplementacji co by mogło powodować że dxm na Ciebie tak mocno działa?
jeśli nie to spróbuj może na początek po pół tabletki aż wyrobi się nieco tolerancja
A tak serio to dziwi mnie czemu mają ludzie problem z rzuceniem szlugów. Ja po 4 latach palenia rzuciłem praktycznie z dnia na dzień, w ogóle do szlugów mnie nie ciągnęło (tzn. paliłem czasem 1-3 szlugi dziennie jak się ze znajomymi spotykałem) obecnie zeszło do bucha czy dwóch szluga na tydzień jak mnie ochota złapie.
Miałem tak, że nagle z dnia na dzień zaczeło mi się chcieć rzygać w połowie szluga. Jeszcze z tydzień paliłem właściwie na siłe i z przyzwyczajenia, odpalałem paliłem 1/3 czy połowę i wyrzucałem. Nie wiem czemu tak mój organizm zareagował, ale cieszę sie w chuj że nie palę, bo to najbardziej bezsensowne uzależnienie...
Trzymam kciuki, żebyś rzucił to gówno.
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Ogromny transport kokainy. Narkotyki za 19 mln zł ukryto w złomie
Ponad 350 kg kokainy o czarnorynkowej wartości przekraczającej 19 mln zł przechwycili funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej w Gdyni. Narkotyki były ukryte wewnątrz ciężkich metalowych elementów znajdujących się w kontenerach ze złomem. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.