Więcej informacji: Kannabinoidy w Narkopedii [H]yperreala
Chaos w głowie, nie ogarnianie, ale to musi być mocna czapa.
W zasadzie po alko/benzo/GBL/dysocjantach/kodzie/maku/stymulantach, a psychodelikach to już na pewno, miewałem tak, że nie ogarniam i zbyt dużo bodźców. Wtedy lepiej bez muzyki, bo miałem akcję, że się porzygam od tego zapętlania
Wpadłem w ten wir powtarzania schematów myślowych, albo muzyka to wywoływała - może to zrycie, bo po wielu rzeczach miewałem takie akcje.
Przez przypadki?
Szpondzicie?
Szpońcicie
Szpondździcie
Szpondzijcię
szeszele
Szpoń ć i dziel(l)
demiurgia
posuń się Iwan
J/O(n)?
MiCHoł
m.i.on
energia, praca, materia, czas
tylko dobre rzeczy, misia, Odyseuszu, o mi?
pokolenie Ł.K. pisze:To ja może z odwrotnej strony: kilkakroć doznałem po kanna odrazy do akurat lecącej muzyki, bądź przynajmniej mocnego nią zażenowania. Kiedyś po UR-144 doznałem moralnej dysocjacji i naprawdę sie przeraziłem myślą jak to sie stało, że przemknąwszy wśród bilionów możliwości dotarłem w swoim życiu do tego tu oto akurat aktualnego punktu, w którym słucham RUNNING WILD.
Muszą zapamiętać słowa starego narkomana - zawsze możesz wziąć więcej, ale nigdy mniej.
~Michael Linnel Odpisuję tylko na GG i e-mail.
pokolenie Ł.K. pisze:To ja może z odwrotnej strony: kilkakroć doznałem po kanna odrazy do akurat lecącej muzyki, bądź przynajmniej mocnego nią zażenowania. Kiedyś po UR-144 doznałem moralnej dysocjacji i naprawdę sie przeraziłem myślą jak to sie stało, że przemknąwszy wśród bilionów możliwości dotarłem w swoim życiu do tego tu oto akurat aktualnego punktu, w którym słucham RUNNING WILD.
jako malolat bylem psychofanem polskiego ulicznego rapu i pamietam jak po skopceniu skuna, ciut za duzo, wszystko wydawalo mi sie mega chujowe. puscilem "molesta - skandal" i tak slucham i mysle, co ja slucham, przeciez to sa jacys pierdoleni analfabeci i idioci.
mega krytyczne podejscie, w koncu elektronika bez wokali uratowala klimat. nie moglem na tej bani sluchac wokali bo od razu automatycznie ocenialem calego czlowieka uzyczajacego wokalu do kawalka, ktory sluchalem.
Muszą zapamiętać słowa starego narkomana - zawsze możesz wziąć więcej, ale nigdy mniej.
~Michael Linnel Odpisuję tylko na GG i e-mail.
https://www.youtube.com/watch?v=6_PAHbqq-o4
The Prodigy - Breathe
klasyk nad klasyki, na tym sie wychowalem. :old:
Nie wierzę jak to mi się wkręca.
We are prostitutes - Cool World
http://youtu.be/yUDuOUxhD2Y
Muszą zapamiętać słowa starego narkomana - zawsze możesz wziąć więcej, ale nigdy mniej.
~Michael Linnel Odpisuję tylko na GG i e-mail.
Marlboro_Red pisze:Ogólnie cała twórczość Infected Mushroom mi bardzo podchodzi do tripowania, jak i na sucho ;)
Muszą zapamiętać słowa starego narkomana - zawsze możesz wziąć więcej, ale nigdy mniej.
~Michael Linnel Odpisuję tylko na GG i e-mail.
Marlboro_Red pisze:@Up Jak lubisz muzykę elektroniczną to przesluchaj sobie utwór nevermind Mushroomów :)
EchoDroides - Satellite
http://youtu.be/hRyMWbiQgIY
Wyżej ktoś wspomniał, że nie lubi głosów w kawałku - ostrzegam. Tutaj są.
Muszą zapamiętać słowa starego narkomana - zawsze możesz wziąć więcej, ale nigdy mniej.
~Michael Linnel Odpisuję tylko na GG i e-mail.
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Nieprzytomni nieletni i pacjent z 7,3 promila
Lekarka opowiada „mrożące krew w żyłach” alkoholowe historie z oddziału toksykologii.
Psylocybina na objawy po wstrząśnieniu mózgu
Badania nad psylocybiną krążą od lat wokół tych samych wskazań: depresji lekoopornej, uzależnień, lęku w chorobie terminalnej. Zespół z Monash University w Melbourne wchodzi na teren, którego dotąd nikt systematycznie nie sprawdzał — uporczywe objawy po wstrząśnieniu mózgu. To pierwsze takie badanie w Australii.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.