Alembik pisze:Ja tam nie miałem nigdy takiego prawdziwego flashbacka, ale czasami jak się nudzę to naciskam oczy i pod powiekami pojawia się jasna, kolorowa plama a później gwiazdki, kwadraty, bądź inne wzorki i to zaczyna wirować i falować. Po ponownym otwarciu oczu przez jakiś czas utrzymuje się powidok który czasami nawet jest dość ciekawy. Myślę, ze to moze być metoda pomocna przy wywoływaniu flashbacków. Najlepiej nacisnąć oczy w momencie naświetlenia światłem a spowrotem otworzyć w ciemnym pomieszczeniu. Podczas naciskania oczu trzeba rozluźnić umysł, zrelaksować się i pozwolić obrazom pod powiekami ożyć. To naprawdę fajna zabawa, ale po jednej próbie trzeba odczekać dłuższy czas.
tam chcemy dotrzeć gdzie nam dotrzeć zabroniono;
Bezużyteczne, śmieszne posiąść tajemnice
Byleby jeszcze raz gorączką tęsknot płonąć
Generalnie przy flashbaku zawsze występowało szybkie bicie serca.
https://www.youtube.com/watch?v=4tX3Xh1i0A8
coś dla fanów dobrej muzyki - jeden z najlepszych koncertów ever, MIND BLOWN
U mnie po drugiej kwasowej podróży, pojawił się taki nieprzyjemny defekt który właśnie chyba jest takim flashbackiem. Średnio co kilka tygodni (właśnie w tym momencie mam po raz 4 taką sytuację) pojawia się u mnie 15-30 minutowy 'rozmaz' 1/3 obrazu przed oczami (powiedzmy, że lewa-dolna ćwiartka 'wzroku').
Jest to jedynie wkurwiające i uciążliwe, bo na przykład ciężko mi czytać, czy robić jakieś konkretne rzeczy. Porównałbym to do efektu oślepienia po spojrzeniu w ciemności na bardzo jasne światło/ekran, z tym że tak jak napisalem jest to tylko część wzroku + po zamknięciu oczu nie mam typowej po-światłowej łuny. Co dziwne i prawe i lewe oko ma zamazaną tą samą część obrazu świata.
Można się tego jakoś pozbyć, czy po prostu przeboleć takie kilkukrotne 'wypadki'?
Pokój!
@Buchojad - starałeś się manipulować bodźcami wizualnymi podczas trwania opisanej przez ciebie sytuacji? Myślę, że mogłoby pomóc zgaszenie i ponowne zapalenie światła po kilku minutach czy też - gdy jest jasno - zamknięcie oczu na trochę dłużej niż mrugnięcie. Zmiana rodzaju oświetlenia (lamp, żarówek) w twoim domu mogłaby wręcz całkowicie wyeliminować problem, jeśli myślę w dobrym kierunku :)
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.
