Piękne, majowe popołudnie roku pańskiego 2011. Korzystając z nadwyżki nudy, zadzwoniłem do najlepszego kumpla z pytaniem co robi. Normalnie nie lubię, kiedy ktoś odpowiada mi pytaniem na pytanie, ale oczywiście są wyjątki. Kontra ze znakiem zapytaniu na końcu brzmiała: Chlejesz z nami wódę ? Dwa razy nie trzeba było mi powtarzać. Po kilku minutach znajduję się już na skarpie, nieopodal naszego blokowiska.
Konsumentów wody ognistej - sztuk 3 + jeden trzeźwy towarzysz. Na pierwszy ogień idzie litr oryginalnego, ukraińskiego Nemiroffa. Gorzałka wchodzi jak woda, humory coraz lepsze, ale wiadomo - nadal mało. Wysyłamy trzeźwego kompana po 0.7 l.
Przy 'krowie' we łbie kotłuje się coraz bardziej. Kumpel wylewa resztkę popity na 'trzeźwiaka', bo ten go rzekomo czymś wkurwił. Dobra, dobra. Tylko czym ja kurwa mam teraz popić ? Po chwili wpadam na genialny pomysł, i mówię: 'A chuj tam, zagryzę portfelem !'. Oczywiście nie swoim, tylko tego kolesia, przez którego reszta popity się zmarnowała.
Dokończyliśmy to zero-siedem, i z nie wiadomych przyczyn staję na szczycie kilkudziesięciometrowego pagórka, rozkładam ręce jak Jezus nad Rio, i krzyczę do kumpla: 'No zajeb mi z buta w klatę ! Jesteś taką pizdą, że mi nie zajebiesz ?!'.
Dobrze, że ziom nie przystał na spełnienie moich żądań, ale grawitacja i tak nie była po mojej stronie. Turlam się kilkanaście metrów w dół. Kilka prób wspinaczki kończy się niepowodzeniem. Gdy docieram na górę jestem tak zdyszany, że odchodzi mi ochota na nadstawianie klaty.
Towarzystwo się rozchodzi, więc trzeba wstąpić do domu, aby coś przekąsić. Robię sobie sznytkę chleba, a mamuśka widząc mój stan mówi, żebym zostawił klucze, bo niechybnie je zgubię. W tym momencie, nie wiedzieć czemu, wstępuje we mnie wściekłość. Cisnąłem kluczami o stół z nieziemską siłą, wrzeszcząc przy tym, że jak chcą to mogę się wyprowadzić, że nie potrzebuje ich, i takie tam inne pojebaństwa.
Wybiegam z domu z kanapką w ręce. Chcę otworzyć drzwi klatki w westernowym stylu, ale niestety, mylę kolejność. Zamiast najpierw otworzyć je klamką, a później wprawić w ruch kopem, dostają soczystego strzała z podeszwy, i w ułamku sekundy pojawia się piękna pajęczynka. Wybiegam na osiedle. W drodze na ławkę gdzie przesiadują znajomi wykopuję dzieciakom piłkę, bo ta przecięła trajektorię mojego lotu. Oprócz tego, wyganiam jakieś małolaty, które siedziały na ławce obok. Nie zagrzewam tam jednak długo miejsca, bo adrenalina chce nieść mnie gdzie indziej. Idę w kierunku lasu (jakieś 2 km), i po jakimś czasie dociera do mnie, co odjebałem w domu. Płyną łzy, oraz pojebana myśl - ja chcę kurwa umrzeć. Kładę się na ściółce naiwnie myśląc, że jak zasnę, to już się nie obudzę. Niestety, mrówki chciały mnie utrzymać przy życiu, kręcąc się w moich nogawkach, jak gówno w przeręblu. Myślę: A chuj tam. Może warto jednak wytrzeźwieć ? Całą drogę wracam środkiem jezdni, tańcząc do jakiejś przypadkowej nuty lecącej z telefonu.
Na drugi dzień nie wiem, który kac jest mocniejszy. Ten moralny, czy fizyczny ? Pewnie ten moralny, ale fizycznie też nie było najlepiej. Całe szczęście, że nikt nie wiedział, kto tak pięknie potraktował szybę na klatce ;]
Całą sytuacja spowodowały kanary które dojebali się się że kumpel jedzie na ulgowym i nie ma legitymacji. Do dziś przypomina mi się scenka z kierownikiem pociągu krzyczącym za nami " dziesińć minut - pińć tysiency, "
Więcej grzechów nie pamiętam, takie od których czuję się po przypomnieniu jakby ktoś polał mnie gorącą kawą robiłam raczej na trzeźwo, w czasach gdy narkotyki znałam jedynie z telewizji.
czterdziescidwa pisze:
tak, zdaję sobie sprawę,że większość z was po przeczytaniu tego posta będzie totalnie gardzić moją osobąi
Prysznic był bardzo przyjemny, ale po wyjściu spod prysznica coś się zmieniło. Nagle przestała mi przeszkadzać nagość. Wylazłem z prysznica, a że był czerwiec i było ciepło to po co mi nawet ręcznik? :-D
Paradowałem sobie po domu na waleta, dziewczyny speszone pouciekały do pokojów, a ja jak wytrzeźwiałem to zrobiłem facepalm stulecia :-D
And speak my point of view,
But it's not sane...
Bo zdecydowanie głupim pomysłem było będąc pod wpływem paru piwek i blantów, wzięcie 100mg DiPT "bo sie fajnie muzyki posłucha"
Dopiero alpra pomogła xD
Przede wszystkim zaskoczył mnie DiPT bo nie spodziewałem się po nim mentalnego klapsa, ale chyba w końcu dotarło do mnie, żeby w stanach grubszego zdebilenia alkoholowo - trawkowego
nie tykać się psychodelików. Zdecydowanie chujowy miks i dla ciała i dla umysłu
Od tamtej pory już wiem, że jak się źle czuje, albo mam zwałe, to broń Boże nie jem psychodelików. A trip był mega-chujowy.
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Marihuana a demencja. Nowe badanie przyniosło zaskakujące wyniki
Ogromny transport kokainy. Narkotyki za 19 mln zł ukryto w złomie
Ponad 350 kg kokainy o czarnorynkowej wartości przekraczającej 19 mln zł przechwycili funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej w Gdyni. Narkotyki były ukryte wewnątrz ciężkich metalowych elementów znajdujących się w kontenerach ze złomem. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
Ekspert: Środki psychoaktywne zwiększają ryzyko schizofrenii
Specjaliści zauważają radykalny przyrost liczby pacjentów ze schizofrenią i innymi zaburzeniami psychotycznymi, wśród osób, które wcześniej przyjmowały środki psychoaktywne. Z dr hab. n. med. Pawłem Krukowem rozmawia Lilianna Kaczmarczyk.
Marihuana w Norwegii — odrzucona reforma i to, co zrobiły sądy
Norwegia odrzuciła dekryminalizację w parlamencie, a rok później jej Sąd Najwyższy w praktyce złagodził karanie za posiadanie na własny użytek. To rzadki przypadek, w którym sądy poszły dalej niż ustawodawca.
