Nie brałem udziału w żadnej terapii, bo pamiętałem, że przy odstawianiu benzo jedynie mnie ona wkurwiała. Silna wola i jakoś poszło, ale w końcu to nie aż tak silne substancje.
And speak my point of view,
But it's not sane...
Myślę że gdybym znalazł jakąś pasje, dzięki której mógłbym się utrzymać finansowo( i nie tylko w sumie, tak jak to już ktoś napisał "punkt zaczepienia, robienie czegoś"), oraz kochającą kobietę to pozwoliło by mi to zapomnieć o używkach - cóż, to tylko teoria.
Na szczęście nigdy nie byłem wjebany w nic ciężkiego - trawa, kawa, szlugi.
Niestety ; brak perspektyw i planów na życie, znajomi chcący się upierdolić, kłopoty w rodzinie, i parę innych tego typu rzeczy sprawiają, że idę na łatwiznę by poczuć się lepiej i nie przejmować ogółem przyjebizmu i bezsensu mojej obecnej sytuacji życiowej.
Trzeba przeprojektowac zycie czlowiekowi, zbudowac je od nowa.
Zbudowac w taki sposob zeby po rekonstrukcji cpanie nie bylo
potrzebnym. Wszystkie terapie tylko cos dodaja do zycia, albo
cos zabieraja i mysle ze to jest wlasnie przyczyna ich niskiej
skutecznosci. :finger:
Następna koleżanka ma dziecko ale poszła do ośrodka i tam utraciła prawa rodzicielskie - nie ograniczone tylko zabrane. Dziecko wychowują babcia i dziadek czyli jej rodzice. I nie chce odzyskiwać praw pomimo tego że się ogarnęła i jest trzeźwa dobrze ponad 1,5 roku. Powiedziała że gdyby wzięła z powrotem dziecko do siebie (nie mieszka z rodzicami, sama z facetem)to nie wytrzymałaby psychicznie. Babcia i dziadek są prawnymi opiekunami. Moim zdaniem jasno postawiła sprawa i nie siliła się na jakieś wielkie czyny, nie przejmuje się tym co pomyśli sobie społeczeństwo, znajomi i inni - jest uzależniona i dba o siebie a wie że z dzieckiem nie dałaby rade, jest zagrożeniem dla niej.
Błąd że dziecko zrobiła sobie z nie odpowiednią osobą która gdy dzieciak się urodził to poszedł w siną dal. Ale to już się stało i nie ma co wracać do tak wczesnych początków.
Jak widać dziecko może i być powodem żeby przestać ćpać ale to tylko MIT.
Jeśli tego nie przeżyłeś, nie poczułeś to NIGDY tego nie zrozumiesz. Ale to bardzo dobrze bo NIC nie tracisz.
I nie są to skrajne przypadki co napisałem. Normalką jest prostytucja wśród dziewczyn - osobiście znam 6 dziewczyn z programów metadonowych, które stały lub stoją na pigalaku dalej. I tak zarabiają na ćpanie, na życie itd. (i to nawet jak nie dobierają nic, tylko piją metadon, to już chyba przyzwyczajenie do łatwych pieniędzy).
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Są narkotyki, których zażycie prowadzi do przestępstwa częściej, niż innych. Wyniki badania
Nowe badanie opublikowane w „Journal of Psychopharmacology” pokazuje wpływ substancji psychoaktywnych na zachowania przestępcze. Okazuje się, że zażywanie niektórych środków wiąże się z niższym ryzykiem zatrzymań, zaś inne wykazują silne związki z różnymi kategoriami przestępstw.
Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands
Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.