Tak sie zastanawiam w jaki sposob mozna odzyskac zdolnosc do uczuc i emocji po kilku letnim braniu narkotykow w celu ucieczki od samego siebie miedzy innymi?
Jak wypelnic pustke emocjonalna gdy nic cie nigdy nie cieszy, nie interesuje, bo poprostu jestes wypalony i pusty. Nie ma ani negatywow, ani pozytywow, a stan obojetnosci, ktorego nic nie jest w stanie przebic?
Oczywiste jest, ze z biegiem czasu stan ten sie poprawi i uczucia wracaja, ale jak poradzic sobie gdy chcesz skonczyc brac dla wiekszego dobra, ale obojetnosc nie pozwala na krop na przod?
Fajnie by bylo jakby ktos odpowiedzial z doswiadczenia i naprawde od serca cos poradzil. Dobrze wiedziec, ze sa ludzie, ktorzy wyszli, a byli na tym samym przystanku.
Pozdro
synapse pisze:naprawde od serca
Najpierw walisz kilka lat, żeby się znieczulić, a teraz, jak już osiągnąłeś zen, to raptem znowu chcesz coś poczuć? Senseless.
Z doświadczenia: czas + cierpliwość + aktywność (fizyczna i intelektualna). Ale gdybyś faktycznie miał się ogarnąć, to nie założyłbyś kolejnego tematu, także ten.
PS.
Co tam u Lori?
Wyobraź sobie swoje uczucia jako sinusoidę ćpasz - jesteś nad osią, na trzeźwo - pod osią. Jak tak kilka lat bawisz się ze swoim mózgiem podbijając uczucia przez chemie odstawiając wszystko idzie linia prosta pod osią. Gdy osiągnie się ten krytyczny moment na pewno pomoże leczenie farmakologiczne
akw pisze:
PS.
Co tam u Lori?
MAKbet, SSRI zadziała odwrotnie, stępi te uczucia jeszcze bardziej.
Już bliżej była ta wredota.
Ja bym Ci poradziła, byś zrobił coś drastycznego. Zapełnij swoją pustkę czymś innym niż dragi. Masz tam w UK wolontariat w ośrodkach, zapisz się, popracuj. Rusz tyłek, pomóż komuś. Choćbyś miał gile umierającym staruszkom wycierać.
Takie coś działa.
Kilka lat temu miałam taki etap w życiu, że nic nie czułam. Nie dragi mnie wyniszczyły, a inny człowiek. Byłam jak puste naczynie. Znalazłam sobie coś, co zawsze mnie chwytało za serduszko, co kilka dni zamiast do szkoły zapierdalałam do schroniska i zajmowałam się psami, wyprowadzałam je na spacery. Trochę czasu i wrócił spokój, empatia i wrażliwość. W nadmiarze ;)
"Głupotą jest bać się tego, czego nie można uniknąć"
P. Syrus
matka boska bajkowa pisze:ale Ty jesteś wredny
A z tym schroniskiem dla psiaków super sprawa. I w ogóle bardzo dobra rada od Ciebie. Szkoda tylko, że tak trudno jest zrobić pierwszy krok w kierunku tego typu aktywności.
Osobiście uważam, że zbyt entuzjastycznie podchodzisz do leczenia problemów psychicznych psychodelikami :emo:
Fatmorgan pisze:@up up
Osobiście uważam, że zbyt entuzjastycznie podchodzisz do leczenia problemów psychicznych psychodelikami :emo:
ale coś w tych grzybach jest,
jak miałam rozpierdol emocjonalny, to też intuicja mi podpowiedziała, żeby sięgnąć po NIEWIELKĄ porcję grzybów, ale ja potrzebowałam takiego skupienia się na sobie, zresztą wydaje mi się, że każdy odnajdzie w nich to, czego akurat szuka...
ale i tak obstaję przy uwrażliwianiu się na czyjąś krzywdę. Schronisko, szpital, hospicjum, DOM dziecka, misja w afganistanie, afryce, indiach, marsie.
"Głupotą jest bać się tego, czego nie można uniknąć"
P. Syrus
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
22 561 głosów obywateli, miesiące wyczekiwania i projekt, którego Sejm znów nie chce ruszyć
Otrzymaliśmy właśnie kolejną oficjalną odpowiedź z Sejmu w sprawie projektu ustawy depenalizującej posiadanie do 15 gramów marihuany oraz uprawę jednej rośliny na własny użytek (druk nr 2672) – i trudno tu ukrywać nasze głębokie rozczarowanie.
Marihuana a palenie papierosów. Co ujawnia badanie?
Próbują rzucić palenie papierosów i wybierają marihuanę. Jak często? Nowy sondaż zestawia ją z lekami i wskazuje na ważne zastrzeżenia.
Noworodek pod wpływem narkotyków? Sprawę wyjaśnia prokuratura
Substancje psychoaktywne wykryli lekarze w organizmach noworodka i jego matki w szpitalu wojewódzkim w Elblągu.
