Więcej informacji: Fenyloetyloaminy w Narkopedii [H]yperreala
opak pisze:Nie do konca :) obiło mi sie o uszy ze wyprodukowanie grama meskaliny z przepisu z PIHKALA to koszt 100zł /g i wątpioe zeby ktokolwiek puszczał 1 g za 100zł synteza musiala by byc naprawde mega wydajna ;)Parathormon pisze:200pln za gram to zdzierstwo... 100-150 jest okej.
@SzatanskiSkoczek, dobrze wiedzieć, dzięki.
A jak z tolerką po meskalinie? Po jakim czasie jest sens wrzucać jakieś inne fenylki (jakieś TMA może), albo tryptaminy? Standardowo tydzień odczekać, czy lepiej dłużej?
Nie będę tutaj pisać całego trip-raportu, bo nie ma sensu (może kiedyś coś skrobnę i wrzucę na NG), w każdym razie meska razem z TMA trafiają na moją listę najlepszych psychodelików (i ogólnie substancji psychoaktywnych).
S&S miałem fajny, bo las i słoneczna pogoda, wszystko było takie zajebiste, wyostrzone a jednocześnie przepełnione spokojem i równowagą. Przez cały czas działania (ok 10 godzin) nie schodził mi uśmiech z twarzy. Od strony wizualnej na początku było bardzo lekko, po jakiś 5 godzinach wszystko się mocno nasiliło i drzewa zaczęły się wyginać, wszystko pływało i fraktalizowało (fraktale były dla mnie podobne do tych grzybach i 4-AcO-DMT jednak dużo mniej nachalne), ale najważniejsze były przemyślenia, które wcale nie przygniatały jak to czasem bywa po innych psychodelikach, po których miałem bad tripy.
Mogłem spokojnie wkręcić sobie różne rzeczy, np. lwa który powstał z konaru drzewa, wyobrażałem sobie, że prowadzę go na niewidzialnej smyczy, a on pokazuje mi ten mistyczny las w którym się zgubiłem
Jednak wszystko to było na tyle "lekkie", że w każdej chwili mogłem zatrzymać cały film i skupić się na ważnej rozmowie telefonicznej, która mnie zaskoczyła. Jednak rozmawiałem ze spokojem, bez zbędnego pierdolenia o głupotach tak jak na tryptaminach (przez taką rozmowę kiedyś straciłem pracę
Miałem ze sobą słuchawki i muzykę The Doors i Pink Floyd przeplatane z Carbonami, Asurą i Solar Fields, która nadawała pozytywny ton całemu doświadczeniu, ale w pewnym momencie postanowiłem je zdjąć i wsłuchać się w dźwięki natury, które okazały się dużo ciekawsze od muzyki. Każdy dźwięk lasu byłem w stanie sobie w głowie przeanalizować i napisać do niego historię. Magia po prostu.
Mając jeszcze dosyć mocne zmiany percepcyjne i wkręcając sobie różne rzeczy po powrocie z lasu zaszedłem do knajpy coś zjeść niczym się nie przejmując, nawet tłumem ludzi w kolejce. Do wszystkich się uśmiechałem, a nawet jak ktoś nie był zbyt życzliwy to się tym nie przejmowałem.
Jadło mi się trochę ciężko, to w sumie jedyny minus tej podróży, ale po powrocie do domu na afterglow wszamałem porządną kolację i nie miałem problemów z zaśnięciem. Bodyloadu też prawie nie odczuwałem, poza lekkimi ciarkami, ale to akurat lubię po psychodelikach.
Ważne były też przemyślenia na afterglow, doszedłem do wielu wniosków odnośnie mojego związku z dziewczyną, która ma teraz duże problemy i postanowiłem sobie kilka rzeczy i myślę, że to zaowocuje na przyszłość.
Na następny dzień czułem się zajebiście, wstałem rano (a mam z tym duży problem jak mam wolny dzień), załatwiłem wiele spraw, pojechałem odwiedzić ukochaną do szpitala, zdziwiła się moim pozytywnym nastawieniem do życia. Wiedziała, że tripowałem ale nie zdawała sobie sprawy jak to na mniej wpływa mentalnie.
Patrząc w niebo czułem, że wszystko jest jeszcze lekko wyostrzone, mimo tego, że działanie substancji już całkowicie przeszło (źrenice też wróciły do normalnych rozmiarów, bo na tripie były wieeelkie, ale nie przejmowałem się tym). Szkoda, że nie miałem lustrzanki, fajne zdjęcia by wyszły po korekcji barw.
Na pewno jeszcze kiedyś powtórzę taką podróż, może w jakimś nietypowym s&s, bo las już mam trochę oklepany. W każdym razie polecam każdemu i nie skupiać się tylko na wizualach, ale na całości doświadczenia.
Z substancji, które próbowałem jak na razie tylko meskalina i TMA-6 były dla mnie dobre do latanie pośród innych ludzi (TMA brałem na Woodstocku). Na innych psychodelikach zdecydowanie bardziej wolę być samemu, a meska pokazała mi, że nie ma czego się bać i wśród ludzi czuję się na niej dużo lepiej niż na trzeźwo mając jeszcze ciągle lekką fobię społeczną. Nawet mj wolę palić samemu, a tutaj mnie to bardzo zaskoczyło, że tłum ludzi nie wywoływał we mnie paniki, a wręcz odwrotnie, powodował uśmiech i poczucie wolności.
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Logika Valium, a nie LSD: narkotyki, artyści, mieszczaństwo i codzienność do znieczulenia [WYWIAD]
Palenie z trzeciej ręki staje się z czasem coraz bardziej szkodliwe
Bierne palenie – narażanie osoby postronnej na oddziaływanie dymu tytoniowego – jest dobrze rozpoznanym zagrożeniem dla naszego zdrowia. Znacznie mniej wiadomo natomiast o „paleniu z trzeciej ręki”, czyli o sytuacji gdy dym z palonego papierosa już wywietrzał, a my wdychamy związki chemiczne, które po paleniu papierosów osiadły na ścianach, dywanach, meblach, firankach czy ubraniach.
Alkohol ma zniknąć z pola widzenia? Jest petycja do resortu zdrowia
Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) złożyła w Ministerstwie Zdrowia petycję, w której proponuje wprowadzenie jednolitych zasad tzw. sprzedaży bezwitrynowej alkoholu. To rozwiązanie nie polega na zakazie sprzedaży ani na ograniczaniu konkretnych kanałów dystrybucji. Chodzi o to, by alkohol nie był eksponowany wprost w przestrzeni zakupowej.
Czescy lekarze będą mogli przepisywać pacjentom grzyby halucynogenne
Mieszkańcy Czech cierpiący na depresję i inne choroby, na które nie pomagają tradycyjne metody leczenia, będą mogli korzystać z leczniczych grzybów halucynogennych już od przyszłego roku, informuje polski portal informacyjny TVP World.
