Więcej informacji: Fentanyl w Narkopedii [H]yperreala
Te, gangster kurwa hahahah, juz w tym momencie nie ma takich MONARÓW jak kiedyś, ale blisko Twojego miejsca zamieszkania jest jeden dobry ośrodek. Jak chcesz dalej to bez problemu znajdziesz, sam moge Ci zaproponować pomoc. Skończ już smęcic, bo sie rzygać chce, a w starym monarze szybciutko bys zostal pozbawiony tej kurewskiej cechy użalania się nad sobą, bo to tylko pomaga Ci nadal trwać w nałogu i niczemu nie służy.
Pozdrawiam.
tylko co bedziesz robil wieczorami na "trzezwo"? ruchal? czy pil wude? czy sklejal samoloty z plastiku?
blagasz, placzesz o pomoc, wiesz gdzie jest ta pomoc nawet a huja sobie z tego robisz.
fhuj szmalu-hmmmm....chciałbym-co prawda nie wyglądam na narkomana-tyle że kupuje sobie koszulki z długimi rękawami,mam eleganckie okularki-które wyglądają (i są)jak lecznicze-ale mają 0dioprii-z przydymionymi szkłami-co by nie było widać moich małych zrenic,mam auto dobre-niczym menagerski sczebel wyzszy,płace alimenty-ba nawet bawie się z synem-staram się przynajmniej żeby wiedział kim dla niego jest ojciec(choć to własnie te spotkania są najczesciej zawalane przez ćpanie),ubrany jestem dobrze-może nei dobrze ale dość drogo(choć sportowo ;-) ).Dbam o uzębienie(oj straszne pieniądze na dentystów wydaje-już długie lata-zęby sypią się jak oszalałe).Ogólnie nie wyglądam na ćpuna opiatowca-to nie jest tak że jestem"zarobiony"gdymym był-nie było by problemu zwinąć mandziur i się w MONARZE położyć z dnia na dzień,nier jst to niestety wszystko takie proste-jak byc powinno.
Odnośnie psychodelików-próbowałem zasadniczo wszystkich(poza prawdziwym LSD-którego zdobycie przekracza moje możliwosci-wszystkie te papiery okazują się RC)ale waliłem już grzyby(odtruty i nie odtruty)w dawkach które moje ego szatkowały na kawałki i rozrzucały po stole-które to ego sklejałem do kupy dzień następny,jasne efekt był-efekt obrzydzenia kiedy to pare godzin po grzybieniu musiałem zajebać w kabel,DMT też brałem-w dwóch sesjach(zatruty opio-i prawie odtruty) po 2użycia-pod okiem"szamana-opiekuna"-polki,owszem dostałem od DMT to co mi się należało-czyli straszliwy psychiczny wpierdol-już chyba nigdy nie użyje tego kurewnie niedobrego smaku tej ziołowej nalewki-która smakuje jak szczochy w które ktoś napierdział-kazda faza aya-była dla mnie piekłem na ziemi(albo i nie na ziemi-choć krajobrazy wyglądały podobnie-ale tworzyły się i rozpadały w takie niteczki-frajne to gdyby nie były aż tak kurwa straszne) którego nie potrafiłem w zaden sposób przetrwać-oj kurwa jak ja się bałem tych bad tripów-z których czesc była naprawde straszna-aż dziw że nie najebałem w gacie-choć przyznam ze po aya-przez okres tygodnia czułem wspaniały relaks i opdprężenie-a dawki opio zmniejszały sie o2/3-samo to uczucie pustki w głowie,tego lenistwa po aya było jakby opiatowe-tyyle że głód opio wystepował nadal-mysle że w DMT dzemie ogromny potencjał tyerapeutyczny-warunek-ABSOLUTNE ODTRUCIE(wtedy moze odniesc to skutek.
ketamina-nie cpałem nigdy-pojecia nie mam skad ogarnąć(sie rozejrze bedac w NL-bo w polszy to pewnie prawie nie do ogarnięcia jak LSD)
z tymi psychodelikamui to jakaś dziwna jazda jest-kiedyś uwielbiałem fazy psychodeliczne-LSD,grzyby i inne-bieganie po lesie-oglądając chmury,żyjącą kore dzew,albo tańce-hulańce w stylu GOA-TRANCE.
Odkąd jestem uzależniony od opio moje fazy na psychodelikach są krzywe-nie cechują ich takie wizuale-taki zachwyt pięknem natury-czy rozumienie innych ludzi na tej fazie-teraz moje fazy są inne-psylocyby-czuje raczej w sferze objawów niepożądanych(mdłości,ogólne rozjebanie,mniejsze możliwosci kierowania fazą-nie łapie bad tripów-jako takich,czuje to jakby mój mózg bronił się przed tą faza-nie pozwala mi on czuć jej w pełni-nie pojawiają się CEVy(które uwielbiam-zwłaszcza na psylocybach),OEVy,są słabe i takie hmmm...kurwy płaskie-absolutnie nie są tak spektakularne jak kiedyś-za to wszystkie "boczne""aspekty faz psychoelicznych są nasilone-i to do takiego stopnia,że ogól fazy-raczej nie wychodzi in+.Jasne każde doswiadczenie psychodeliczne jest ważne i z każdego można czerpać wiedze o sobie-grzyby biore dość czesto-mam skąd je"namotać",ale szczerze ich blask gaśnie,DMT mnie kurwa tak pojebało że aż bałbym się zarzyć to kolejny raz(może jak się odtruje),wszystkie RC są hujowe-pozatym to szczerze się ich boje-i mam żywe przykłady normalnych ludzi-którym normalnie-regularnie od nich"odjebało".
jeszcze muchomorów nie zarzucałem w intencji rzucenia opio-ale zrobie to napewno-bo to naprawde wspaniały psychodelik(bardzo potężny-pewnie tak jak aya)brałem go raz długo przed wjebaniem w opio.
Tak jestem ogólnie samotny-w moim zyciu"koledzy",nie wydają sie ludzmi odpowiednimi do zwierzania się o swoich "problemach",albo ć[puny,albo ludzie pozbawieni"uczuciowości wyższej"-ktozi gadają ze mną"jak koledzy",czesto mi pomagają-jednak wszyscy wiemy-ze to jakby transakcja wiązana/biznessowa,nie ma co szukać tam zrozumienia....,
jasne mam koleżaneczke-o której troche pisze-jednak ona tylko jara MJ,a to co jej opowiadam o nałogu opio-dla niej jest mało zrozumiałę-tzn twierdzi ze rozumie-ale nie zna tych odczuc które człowiekiem targają.
Tak tez sobie mysle ze jesli się nie uda rzucić opiatów w huj-to chyba trzeba bedzie się odważyć na złoty strzał-spisując liścik-i taki hmmm...a'la testament.
Tak patrze sobie na posty opiatowców powpierdalanych-np waszszawskiego cpuna w temacie"sprobowalibyscie brauna",gdzie pisze,że nie załuje swojego wjabania w opio-ale idzie na program metadonowy.Ja żałuje że zacząłem z opiatami-choć przez pierwszy rok było naprawde wspanale... :old:
scalono - Lotnik
Sorry za post pod postem , ale mam problema dosyc powaznego. POMOZCIE!!! Nie wiem o co chodzi , ale ostatnio jak wale fentasia pod jezyk, to cos mi sie dzieje z przelykiem. A mianowicie , gdy cos jem to mam ogromne problemy , nawet do tego stopnia ,ze nie moge przelknac i sie dusze. Bez przepicia nie da rady nic zjesc. O co chodzi???
Lotnik: Tak właśnie się zastanawiam z tym przełykaniem, jest to przecież proces półautomatyczny. Efekt "znieczulonego przełyku" na pewno nie pojawia się z powodu "spływu" fenta do gardła, tylko zaburzonego działania OUN. Pojawia się przecież także przy podaniu dożylnym, czy jakimkolwiek inne. Teraz pytanie zasadnicze, jak blisko całkowitego zapadnięcia układu oddechowego jest ta niemożność przełykania. Nigdy nie mogłem zauważyć analogii jeśli chodzi o dawki, substancję, sposób przyjęcia i ten efekt.
Lotnik pisze:Pan Piotr pisze:stratocaster: Oprócz spłycenia działania nie powinno być efektów ubocznych. Ja bym raczej proponował pod koniec działania dwacepe wrzucić fenta ;)
Lotnik: Tak właśnie się zastanawiam z tym przełykaniem, jest to przecież proces półautomatyczny. Efekt "znieczulonego przełyku" na pewno nie pojawia się z powodu "spływu" fenta do gardła, tylko zaburzonego działania OUN. Pojawia się przecież także przy podaniu dożylnym, czy jakimkolwiek inne. Teraz pytanie zasadnicze, jak blisko całkowitego zapadnięcia układu oddechowego jest ta niemożność przełykania. Nigdy nie mogłem zauważyć analogii jeśli chodzi o dawki, substancję, sposób przyjęcia i ten efekt.
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu
Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem
Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.
