Więcej informacji: Tryptaminy w Narkopedii [H]yperreala
Następnym razem jak będziesz brał to weź dawkę progową, lepiej sprawdzić reakcję organizmu niż głupio ryzykować - jeżeli to reakcja alergiczna to następne będą silniejsze
Nie wiem jak szybko się wchłaniają, ale przy pustym żołądku i moim układzie pokarmowym na ogół wszystko szybko odczuwam.
Kumple byli znacznie mniej naćpani ode mnie - narzekali na brak wizuali, podczas gdy ja miałem niezły rozpiździaj.
Mówili mi, że faktycznie kurewsko spuchłem.
Do tego było mi bardzo zimno mimo 2 bluz, grubej kołdry i przytulania się do grzejnika.
Poza tym warto dodać, że po ACO-DMT zmieniają się głównie kolory (żółty, zielony, pomarańczowy) i ewentualnie tekstury (są takie pastelowe, wygładzone) - z resztą podobnie jak przy homecie. Efekty poruszania się, oddychania etc. raczej towarzyszą mi na kwasie, podczas gdy kolory praktycznie się nie zmieniają. Objętość moich dłoni, twarzy i szyi zmieniła się tak kurewsko mocno, że całkowicie wykluczam złą wkrętę.
Warto jeszcze dodać, że psychodelików już trochę się najadłem w życiu :)
Nie wiem czy to alergia, ogólnie nie jestem na nic raczej uczulony. Kumple również czuli puchnięcie, ale nie było to tak zjawiskowe i widoczne jak u mnie.
Jeśli już jesteśmy przy szkodliwości tryptamin...
Gdy jeszcze miałem bardzo silny, ropny trądzik, odważyłem się zjeść 3 kwasy (pewne, zaufane źródło).
Jak peak powoli przemijał a ja zdołałem unieść się z łóżka, poczułem bardzo mocny skurcz jelit + dostałem ogromnego wysypu na twarzy, zrobiły mi się ropne wulkany na brodzie wielkości kciukowego paznokcia.
Z resztą kwasy i feta zawsze bardzo odbijają się na wyglądzie cery i problemach jelitowych (ja po 2-3 dniowym ciągu MDMA nabawiłem się zespołu jelita drażliwego).
A jak z psychodelicznymi fenyloetyloaminami? Próbowałeś ich? Jak objawy?
Natomiast po wszystkich fenylo występują u mnie objawy nerwicy wegetatywnej bądź wręcz delikatne psychozy.
Możliwe jest uczulenie? Po kwasie nigdy nie zaobserwowałem puchnięcia, a wysyp syfów jest u mnie związany m.in. z noadrenaliną.
Chciałem dziś zarzucić hometa w niższej dawce - poniżej 15mg i obserwować swój stan.
Wyposażę się w duże dawki witaminy A+E, wszystkich wit B, minerałów - głównie magnezu oraz syrop neospazmina (owoc głogu i kozłek lekarski) aby móc ewenautalnie korygować problemy powstałe po zażyciu.
Napiszę jutro czy przeżyłem i jaką szkodliwość zaobserwowałem.
Chciałem od razu dodać, że homet jest znacznie bardziej euforyczny niż aco-DMT oraz tolerancja nie jest specjalnie duża (w przeciwieństwie np do kwasów, co jest dość dziwne ze względu na działanie na podobnych receptorach)
Na początku fazy zaobserwowałem delikatną bladość na twarzy. Czułem dyskomfort w sercu. Siedziałem chwilę po czym musiałem wstać, aby poprawić krążenie, z kolei po chwili chodzenia musiałem usiąść bo brakowało mi sił.
Delikatnie spuchłem na twarzy i dłoniach, nogi od ud po łydki potwornie mi drżały, odczuwałem zimno, mimo, że w pomieszczeniu było ciepło.
Dodam, że do wszystkiego pochłaniałem duże dawki witamin B i magnezu aby dopomóc serduszko.
Co to może być? Macie podobnie?
Wydaje mi się, że homet ogólnie działa przyjemniej i mniej obciążająco dla organizmu niż 4-AcO-DMT,
jednakże objawy dot. układu krwionośnego i serca są stosunkowo podobne.
Warto jeszcze dodać, że substancje te działają na mnie za każdym razem trochę inaczej, różnice poszczególnych tripów są znacznie większe niż w przypadku kwasów.
nie cytuj posta znajdującego się bezpośrednio nad twoim. #czeslaw
Gdy pierwszy raz jej spróbowałem w minimalnej dawce 15mg, nie czułem ani bodyloadu, ani nieprzyjemności następnego dnia. Przy 50mg również było bardzo ok. Zaś przy około 100mg, zażytych wieczorem, rano obudziłem się bardzo wyspany, po wielu snach, ale jednocześnie czułem się nie obecny. Jak bym był na jakiejś libacji alkoholowej - z tym, że nie czułem fizycznych bóli, mdłości etc.
Serce, chyba bije mocniej, ale też nie na tyle abym zwrócił na to uwage podczas tripa.
Jedyną nie przyjemną rzeczą w moim wypadku, są początkowe, nie przyjemne huki, trzaski, krótkie sygnały jak syreny itd i inne dźwięki które słysze, przez pierwsze 20 minut - wydaje mi się, że dochodzą skądś z daleka i trudno mi samemu stwierdzić czy są prawdziwe. Oraz takie wrażenie jak bym miał chłodny kompres z tyłu głowy.
Mam takie jedno spostrzeżenie, możliwe, że jest to moje zwykłe podkolorowywanie rzeczywistości i doszukiwanie się głębszego dnia w życiu, ale co tam. Tripuję mniej lub więcej od około pół roku - bez jakichś ekscesów, w miarę odpowiedzialnie i ciekawie. Zauważyłem od paru tygodni ciekawą rzecz. Gdy jestem w ciemnym pomieszczeniu, czy na dworze gdzie nie ma za dużo światła i moje źrenice są rozszerzone to gdy spoglądam na wszelakie źródła światła typu latarnie, żarówki w oknach to wszystkie one iskrzą mi się w bardzo ciekawy i fascynujący dla oka sposób. Czy ma to jakikolwiek związek z przygodami na tryptaminach i fenylkach czy jest to po prostu wyjęte z konopii urojenie nowej supermocy? Wiem, że temat błachy, ale mnie bardzo ciekawi.
Pozdro, ludziska, owocnych tripów i przyjemnych nocy życzę
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Rok po częściowej legalizacji w Niemczech: młodzież nie sięga po marihuanę częściej
Federalny Instytut Zdrowia Publicznego przebadał ponad 7 tysięcy Niemców w wieku 12–25 lat rok po wejściu w życie ustawy konopnej. Wśród nastolatek, nastolatków i młodych kobiet nic się nie zmieniło. Jedyny istotny wzrost odnotowano u młodych mężczyzn — ale ten trend trwa nieprzerwanie od 2008 roku, czyli od szesnastu lat przed legalizacją.
Żołnierz brygady pancernej handlował narkotykami na dużą skalę
Starszy kapral 1. Warszawskiej Brygady Pancernej został zatrzymany w podwarszawskich Markach za handel dużymi ilościami narkotyków, głownie marihuaną i pochodnymi mefedronu. W tym samym czasie w Końskich wpadł jego wspólnik. Żandarmi i policjanci przeszukali trzynaście lokali i samochodów na terenie kraju, w których miały znajdować się narkotyki.
Rekordowa liczba zgonów po narkotykach w Berlinie. Nie żyje około 300 osób
Zażywanie narkotyków doprowadziło w ubiegłym roku w Berlinie do śmierci około 300 osób; to najwyższa odnotowana dotąd liczba - podała we wtorek agencja dpa, powołując się na dane Visty, berlińskiej organizacji zajmującej się pomocą uzależnionym.
