Tak, przynajmniej na razie.
Tak, cierpienie JEST czymś najgorszym. Śmierć nie jest zła. Dlaczego nieistnienie miałoby być złe?
"I do not fear death. I had been dead for billions and billions of years before I was born, and had not suffered the slightest inconvenience from it."
Mark Twain
@phyzo
Śmierć jest tragedią wyłącznie dla bliskich zmarłego. Przecież nigdy go już nie zobaczą, nigdy z nim nie porozmawiają, jego już nie ma. Strach przed śmiercią, to po prostu strach przed nieznanym, do którego dochodzi czasem religijna indoktrynacja (piekło, etc.), oraz instynkt przetrwania, który 'każe' nam się bać końca życia. To ostatnie bardzo trudno jest pokonać. Sam 'przekładałem' termin swojego samobójstwa wielokrotnie, męczyły mnie ciągłe wątpliwości, bo przecież śmierć jest czymś ostatecznym, nieodwracalnym, nie będzie zmartwychwstania. Ostatecznie termin wyznaczyłem na grudzień tego roku, by dać sobie i reszcie świata czas i szansę, by los się odmienił, by pojawił się ktoś (coś?), kto przywróci mi chęci do życia i sprawi, że poczuję choć odrobinę szczęścia.
Masterfilter pisze:by dać sobie i reszcie świata czas i szansę, by los się odmienił, by pojawił się ktoś (coś?), kto przywróci mi chęci do życia i sprawi, że poczuję choć odrobinę szczęścia.
Życie zawsze daje jakieś 'szanse', nawet co kilka lat ale trzeba je wykorzystywać i umieć sobie pomóc.
WOŁGLE, możesz rozwinąć 'samobójstwo jest gorsze, niż zabójstwo'? Dlaczego?
mr_brown pisze:Może o to by powiedzieć stop instynktowi samozachowawczemu, woli przeżycia, zwątpieniu w zasadność tej najbardziej radykalnej decyzji. Potem przecież już nie będzie powrotu.
Masterfilter pisze:Przede wszystkim trzeba też pozwolić sobie pomóc. Świat nie składa się z samych skurwysynów, jak się okazuje.
e:
no, może oprócz psychodelików
Masterfilter pisze:...by pojawił się ktoś (coś?), kto przywróci mi chęci do życia i sprawi, że poczuję choć odrobinę szczęścia.
jednak uzależnianie swojego szczęścia od innej osoby na dłuższą metę nie ma sensu.
musisz pierw je znaleźć w sobie, żeby móc je też dawać tej drugiej osobie.
u mnie to było tak, że raz była ta osoba to nie ćpałem i było super.
potem ona znikała i znowu ćpałem.
kiedyś potem wracała i znowu rzucanie.
potem po paru tygodniach odeszła i znowu ciąg.
i gdzie mnie to zaprowadziło?
jedynie MÓZG ROZJEBANY.
ale przez całą tę chorą sytuację, nie dragi.
teraz doszedłem do wniosku, że muszę sam w sobie znaleźć szczęście.
że usiądę sobie pod jebanym drzewem w lesie, bez niczego, bez nikogo i będę szczęśliwy.
taki stan, w którym nic nie będzie wstanie zaburzyć mojego spokoju.
chuj czy z dragami czy bez.
pierw muszę się w ogóle nauczyć się żyć samemu.
potem przyjdzie czas na 'dopieszczanie' tego życia.
co do tematu.
kiedyś miałem okres, że codziennie to była moja pierwsza myśl rano.
ostatnio jest już lepiej.
pewnie dlatego, że coraz częściej widzę, że moje szczęście może nie koniecznie jest tam gdzie zawsze myślałem...
trzeba tylko na prawdę chcieć, mieć oczy szeroko otwarte i korzystać z okazji, które daje nam życie :finger:
i nie ograniczać się, że 'albo znajdę szczęście tu, a tu albo nigdzie'.
Masterfilter pisze:Przede wszystkim trzeba też pozwolić sobie pomóc. Świat nie składa się z samych skurwysynów, jak się okazuje.
WOŁGLE, możesz rozwinąć 'samobójstwo jest gorsze, niż zabójstwo'? Dlaczego?
Tak w ogóle to nie rozmyślałem nigdy o samobójstwie ale przed laty miałem pewien sen. Śniło mi się, że popełniłem samobójstwo i trafiłem do jakiegoś miejsca w którym wszystko było czarne. Czułem przerażenie, lęk, samotność. Dodatkowo dobijało mnie to, że miałem świadomość, że wszyscy znajomi żyją, są w 'kolorowym' świecie, śmieją się a ja nie mogę już nic zrobić, nie mam już wpływu na nic, nie mogę z nimi pogadać itp.. Została tylko wieczna pustka, lęk i samotność. Swoiste zapętlenie.
Jak się obudziłem to zacząłem się zastanawiać,że jeżeli istnieje coś takiego jak 'piekło' (jakkolwiek naiwnie to brzmi) to właśnie musi tak wyglądać.
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)
Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.
Jad ropuch i grzyby halucynogenne. Big Pharma stawia na nowe preparaty
>Giganci rynku farmaceutycznego ruszają z inwestycjami w opracowanie leków bazujących na substancjach halucynogennych. Zielone światło dla nowych medykamentów daje administracja Donalda Trumpa - przekazała stacja CNBC.
