teraz czekam na waszą historię. czyli co wami kierowało na początku waszej przygody z dragami <co was skłoniło do zapalenia dajmy na to pierwszego dżointa>, i potem przy próbowaniu nowych rzeczy, co wam dało (i daje) ćpanie - czyli wnioski końcowe.
Jaranie to przedewszystkim zabicie wolnego czasu,pasja sama w sobie ,taki stajl pierdolenia standardów społecznych .Chcę spróbować poppersa,salvi zobaczymy co z tego wyjdzie.Jaranie musi być w moim życiu.Dla jednych to smutna prawda dla drugich normalka i dobry humor.
Pozdrawiam Waszych zawiedzionych rodziców :-D
Piszcie kiedykolwiek
Wszystko co napisałem na tym forum to prawda; opisywane sytuacje miały miejsce..
Piszcie kiedykolwiek
Wszystko co napisałem na tym forum to prawda; opisywane sytuacje miały miejsce..
czy po tych wszystkich przeżyciach z dragami cofnięty o kilka lat wstecz i wiedząc co będzie później spróbowałbyś jeszcze raz?Czy dragi to pomyłka twojego życia?
Że w sumie gdybym nie zaczoł jarać trawy to byłoby może lepiej itp...
I w koncu pada pytanie: Czy gdyby bóg ciebie postawił przed wyborem:
ja cofam wszystko wszystkie twoje przezycia z trawą są wymazane i nigdy do konca zycia nie bedziesz jarał
to czy bym sie zgodził?
Wszyscy mówią że nie bo jednak na trawie były niezapomniane chwile, super zlewka. Naprawde tylko po jaraniu miałem zakwasy na brzuchu ze śmiechu. To były piękne chwile te pierwsze pare miesiecy pożądnego jarania jak jeszcze mielismy "dziewicze loty" czyli super śmiech, drobne wciski itp...
A jak trafiłęm na forum?
Zaczołem sie interesować uprawą przez kumpla. Kupiłem od niego 3 nasionka Early Girl. Czytałem wiele poradników w necie (teraz z biegiem czasu wiem ze 30% z nich to byly bzdury), wukiełkowałem nasiona i ostatecznie jedno mi wyrosło. Zaczeło kwitnąć to był męski kwiatek ale ja o tym nie wiedziałem, czaiłem ze cos tutaj jest nie tak ale myslalem ze to ma tak wygladac. Wkoncu wpisałem w necie: Rozróżnianie płci marihuana i trafiłem na kanabe na poradnik póxniej na forum. Nawet mam na dysku zapisany pierwszy artykuł z hyperreala jaki przeczytałem kiedys dam wam do niego link :). To wszystko było 2-3 lata temu.
No tylko niewiem jak to było dalej ale pamietam to stare forum (takie mroczne) wiec pewnie bylem tutaj wczesnie przez jakis przypadek ale na serio wkroczylem wlasnie 2-3 lata temu.
z biegiem czasu mysle ze to byl wielki blad dragi strasznie namieszaly mi w zyciu zryly psychike i gdybym mogl sie cofnac w czasi napewno bym nie sprobowal
Zaznaczam, że póki co nie próbowałam niczego oprócz kofeiny :-p, ale jestem przecież w stanie powiedzieć, co mną kieruje w moich pragnieniach.
Pamiętam, że ciągoty narkotyczne zaczęłam mieć w wieku 12 lat... zima 1993. Początkowo było to, wydaje mi się, jednak takie mroczne i "straceńcze", na pewno bez ukierunkowania. Nie orientowałam się jeszcze w podziale środków psychoaktywnych. Później zabawna sytuacja. Słuchałam wtedy Aerosmith i w recencji płyty "Draw the Line" z 1977 r. znalazłam zdanie: "Sam tytuł niedwuznacznie sugeruje, że zaczyna się narkotyczny okres w historii zespołu". Kompletnie nie rozumiałam tego zdania. Dziś wiem już, że "draw the line" znaczy w przenośni "powiedzieć stop, położyć czemuś kres". Ale wtedy nie wiedziałam tego i z niewinną miną skierowałam się po konsultację do mamy, która wtedy jeszcze lepiej ode mnie znała angielski (swoją drogą - w wieku 12-15 lat poczyniłam ogromne postępy w znajomości tego języka dzięki grom przygodowym Sierry i tekstom piosenek. Polecam, można się niepostrzeżenie wiele nauczyć :)). Mama również nie rozumiała, ale zaczęła hipotetyzować, skonsultowała się z koleżanką (rzecz się dzieje na wspólnym z koleżanką i jej córką wyjeździe na narty) i tonem bardzo niepewnym powiedziała: "Nie wiem, może tu chodzi o ten narkotyk, który wywołuje wizje? Jak to się nazywa? LSD?...". Co ja sobie pomyślałam... :-D Coś w stylu "Wizje, powiadasz?", coś w stylu: "o kurczę, jest coś takiego? Ja tak chcę!". :-p
Tyle że wtedy jeszcze byłam przekonana, że wszystkie "narkotyki" prowadzą jednak koniec końców w jedno i to samo miejsce. (Zaznaczam - ja nie kwestionuję potencjalnej skodliwości psychodelików, ja tylko uważam, że przy zachowaniu ostrożności moga być stosowane w sposób pozytywny. Depresanty mogą być czymś pozytywnym chyba tylko dla nieuleczalnie chorych.) Toteż byłam raczej przerażona swoimi zapędami. Ostatecznie do 16 roku życia niczego nie spróbowałam, potem zainteresowałam się problemem głębiej i żeby radośnie czekać, postanowiłam spróbować po 18. urodzinach... krótko przed tymiż moje zainteresowania bardzo się zmieniły i odrzuciłam takie myśli. Nie mów "hop", póki nie przeskoczysz. :) Nie, nie triumfuję nad sobą, to raczej pewna pozytywna niepewność.
Ostatecznie moje dziwne zainteresowania wróciły, w dalszym ciągu konsekwentnie pociągają mnie jedynie psychodeliki. Uważam, że szukam przede wszystkim wglądu w rzeczywistość, a jeżeli tak naprawdę chcę tylko przeżyć coś niesamowitego - czy ktoś może powiedzieć, że nigdy nie zdarzyło mu się oszukiwać siebie? Zobaczymy. Zobaczę.
Wracam na forum?...
Piszcie kiedykolwiek
Wszystko co napisałem na tym forum to prawda; opisywane sytuacje miały miejsce..
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
FDA zorganizowała publiczne wysłuchanie w sprawie terapii psychodelicznych
14 września amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) przeprowadziła w swojej siedzibie w White Oak w stanie Maryland czterogodzinne wysłuchanie publiczne poświęcone przyszłości terapii psychodelicznych w Stanach Zjednoczonych. Spotkanie trwało od 12:30 do 16:30 czasu wschodniego (18:30–22:30 w Polsce), na miejscu zjawiło się około 300 osób, a transmisję na żywo oglądał kolejny tysiąc widzów.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
Ogromny transport kokainy. Narkotyki za 19 mln zł ukryto w złomie
Ponad 350 kg kokainy o czarnorynkowej wartości przekraczającej 19 mln zł przechwycili funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej w Gdyni. Narkotyki były ukryte wewnątrz ciężkich metalowych elementów znajdujących się w kontenerach ze złomem. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.