1) trzymamy się tematu,
2) staramy się pomagać, a wszystkie prywatne niesnaski załatwiamy poza forum,
3) mówimy konkretnie, bez lania wody - nowe pomysły, porady, biologiczne aspekty uzależnienia, przeszkody w rzuceniu itd. są jak najbardziej pożądane; jeśli nie wiesz co dalej zrobić z nałogiem i chcesz pomocy, to śmiało pisz,
4) jeśli rzuciłeś, to gratulacje. Niech jednak będzie to z korzyścią dla innych - nie pisz po prostu, że nie bierzesz X dni - wykorzystaj swój potencjał do pomocy innym, powiedz jak tego dokonałeś, jakie problemy napotkałeś,
5) chcesz luźniej pogadać o uzależnieniu - skorzystaj z tego wątku, pamiętając, że ten wątek też ma zasady,
6) pamiętaj, że przejrzystość wątku pozwala innym na łatwe zapoznanie się z nim i otrzymanie konkretnych informacji, które mogą być gwarancją sukcesu.
Pozdrawiam i życzę powodzenia w walce,
a.a.
* np. przez podanie podstawowych informacji, ale także zacytowanie najważniejszych postów z luźnego wątku o uzależnieniu - nie ma ich wiele, a szkoda pisać od początku to, co już było napisane. Sam postaram się trochę zagospodarować to miejsce, gdy znajdę trochę wolnego czasu.
andrzej1337 pisze:Jak wyjść z uzależnienia ? Po prostu się zaprzeć i przestać kupować preparaty z kodeiną w aptece. Ostatnio musiałem zaprzestać zażywania tej błogiej substancji, ponieważ zabrakło mi pieniędzy. Na dobrą sprawę, siedziałem w ciągu lekko ponad miesiąc i brałem kodeinę w dawkach 300mg,450mg. Pierwszy dzień już w sumie za mną, a na razie odczuwam tylko ból głowy. Stawy w porządku, jednak psychicznie wyrządziłem sobie wielką krzywdę. Aktualnie zażywam 100mg sertraliny w Zolofcie, co znacznie podwyższa mój nastrój i mnie pobudza. Biegunkę, to mam zapewnioną. Na oko nie srałem od 4 dni :D
Jako ze sam nie potrafie/nie chce rzucic nałgou to dla innych podobnych do mnie mam jedna rade - taka długodystansową gdy planujemy rzucenie w blizej nieokreślonym (nawet odległym) czasie - rozwalcie ten ćpunski rytuał zwiazany z nałogiem. Jak od 3 lat codziennie walicie po 600mg na wieczór i sobie nie wyobrazacie wieczora bez kody, to zmieńcie ten zwyczaj i zacznijcie brac rano lub wczesnym popołudniem.
Albo jak nie mozecie iść do roboty bez nagrzania, to zacznijcie grać po robocie.
Co to ma na celu? Gdy rzucamy to brakuje nam dwóch rzeczy, po pierwsze samej substancji i jej efektu psychoaktywnego (lub nawet homeostazowego w przypadku uzlez. fizycznego) a po drugie tego właśnie rytuału zwiazanego z drogą i czasem przyjmowania. Palacze na pewno najlepiej to rozumieją, ze uzależnia ich nie tylko nikotyna ale i ten sam rytuał trzymania fajki i zaciagania sie. i tu jest analogicznie.
Dlatego warto ten rytuał rozmontować wcześniej, na miesiące przed właściwym leczeniem, na pewno sporo to ułatwi w decydującej chwili.
Zakończyłem blisko półtoraroczny (jedyne przerwy spowodowane były brakiem kasy) ciąg z dnia na dzień.
Od dłuższego czasu byłem zmęczony wieczną ucieczką przed skrętem, wiecznym brakiem kasy (bo wszystko szło na kodę), lataniem po aptekach, tym że na dobrą sprawę nie pamiętałem jak żyje się na trzeźwo itd. niestety nie miałem dość "ikry" by to zmienić.
W dniu gdy zdecydowałem iż nadszedł ostatni dzień ciągu przestałem bawić się w sentymenty, jakoś się udało.
Zaopatrzyłem się w środki przeciwbólowe i przetrwałem objawy absty - teraz po tym przepisowym "tygodniu" czuję się chwilami osłabiony, ale nie jest to częste i niezbyt przeszkadza.
Polecam sobie wziąć do serca słowa goldfincha, właśnie z ćpuńskim rytuałem związany był mój jedyny moment słabości, przez dwie godziny walczyłem z pragnieniem udania się do apteki.
Poza tym mam ciśnień, jest dobrze.
Inną sprawą jest fakt iż nie planuję (być może na własną zgubę) całkowitego rzucenia, a ograniczenie.
Teraz chcę zachować czystość przynajmniej do kwietnia, a potem zrobić kolejną przerwę (być może krótszą).
Tutaj kryje się pułapka, furtka jaką sobie zostawiłem.
Ale to tylko plany, gdybania po dziewięciu dniach absty - jak będzie faktycznie? Jeszcze nie wiem.
E: Ten post chyba jednak pasuje do "kodeina - Uzależnienie", jeśli moderator też tak sądzi to proszę, o przeniesienie. :)
Mam wąsy pisze:Należy zakupić sobie odpowiednią dawkę ibogainy, zamknąć się na 4 dni w jakimś pokoju,hostelu,mieszkaniu i za 4 dni wyjść jako człowiek nieuzależniony.
@Mam Wąsy-
Twój sposób jest dobry, nie zapominaj jednak, że uzależnienie psychiczne jest trudniejsze do pokonania niż detoksykacja organizmu.
Pozdr i powodzenia
All Hile the Crimson king
Gdyby to byłaby taka rewelacja to stosowali ją w leczeniu (nawet zamkniętym), a nie stosują.
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Marihuana warta ponad milion upchana w Dacii. Szybka akcja CBŚP pod Warszawą
Niepozorna czerwona Dacia, a w niej ponad 20 kg marihuany upchanej w trzy kartonowe pudła! Przesyłki warte ponad milion złotych nadane zostały kurierem z Królestwa Hiszpanii. Przez Polskę przewoził je 51-letni Polak. Został zatrzymany w szybkiej akcji CBŚP w podwarszawskich Jankach.
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
