Alkaloid opium - metylowana pochodna morfiny.
Więcej informacji: Kodeina w Narkopedii [H]yperreala
Wolisz kodę z Antka czy z Thioco?
Antek
81
27%
Thioco
220
73%

Liczba głosów: 301

Zablokowany
Posty: 11543 • Strona 1147 z 1155
  • 66 / 11 / 0
04 czerwca 2025Ptaszyna pisze:
03 czerwca 2025gazyfikacja plazmy pisze:
26 maja 2025ledzeppelin2 pisze:
Pytanie , czy mialbys siły latac o łasce po thiokodin w obrębie trójkąta bernudzkiego aptek . Nie mówiąc jak ktoś ma oddalone od siebie apteki ...
Zastanawiałem się nad tym ostatnio. Gdyby tak na starość korzystać z pewnych substancji. Myślałem o stimach, żeby formę zachować, fizyczną i umysłową. Małe dawki, powiedzmy niskie dawki terapeutyczne, albo nawet subterapeutyczne. Nie wiem czy zadziałaja korzystnie (IMO spora szansa), ale tez mało obaw mam z nimi związanych. kody nie rozważałem, ale ona z kolei byłaby potencjalnie silnym motywatorem. Cel, stały plan dnia, dupę trzeba ruszyć, neurony się rozbudzą. A to dlatego, że silnie uzależnia, i tu może być problem. Metylo jak zabraknie to zabraknie, nic się nie stanie. Jeśli oczywiście bierze się malutkie dawki doustnie. Z koda to już tak nie wygląda. A co jak zdrowie nie pozwoli jej kupować, będzie pusto bez niej, a opiekunowie nie zgodzą sie jej dostarczyc? Albo innego opio. Wtedy starość może być trudniejsza

A do tego czucia sie jak po opio, zauważyłem, ze dobre, serdeczne relacje z ludźmi są jak opio. Albo jak kochamy kogoś i ta relacja jest harmonijna, tutaj to szczególnie. Oczywiście to inna intensywność, bez porównania do strzała hery, ale jakość jakby ta sama. Czyli w relacjach można znaleźć to co w heroinie, czy w kodeinie
Nie wiem czy stimy to dobry wybór na starość, bo układ krążenia i serce jest słabe na starość. Jak wiadomo stimy to ryją, ale ja ekspertem nie jestem, a tym bardziej od stimów, bo mi się nie podobają.

Właśnie ja dlatego celuje w coś typu kode i pręgę, bo mi zależy na wyciszeniu umysłu, a nie nakręceniu. Nakręcony jestem na codzień, przebodzcowany. Benzo nie chce, bo za gruby kaliber.

koda dobrze to robi, zwalnia nakręcony organizm i daje spokój i mienie w dupie bardziej tych problemów i to nakręcenie zwalnia.

Widzisz ja mam dobrą relacje z dziewczyną, ale jak jest dziadowska robota, stresory i ciągle tematy, telefony, maile, internet, sprawy to jest chujowo.

Moim marzeniem jest móc pracować jak Ździchu z Heniem za PRL. Ich praca polegała na ospałym przemieszczaniu się z punktu a do punktu B, robieniu w miesiąc tego co zajęłoby 2 dni i chlaniu wódy, a jak majster przyjechał raz na 3 tygodnie ich skontrolować to powiedzieli, że nic nie zrobili, bo się coś spierdoliło w jakiejś maszynie, pomiarach itd i nie mogli. Potem odjechał i balowali znów 3 tygodnie, zwolnić ich nie mogli, bo każdy musiał mieć robotę. No, a teraz się przykurwiają do wszystkiego.
Czlonek rodziny mi zawsze powtarzal, ze jak cos mi sie nie podoba w pracy na etaciee, to mam isc na swoje. Nadajesz jak katarynka o tej pracy. Dziewczynie tez tak trujesz dupe ciagle o tym?Probowales cos zmienic w tym kierunku? Ja moze dobrym przykladem nie jestem i raczej w rozmowie z kims podchodze z dystansem do tego, bo prace w ciagu paru ladnych lat zmienialem az 14 razy. Pewnie znajda sie lepsi ode mnie w tej kwestii no ale... Ja akurat w tego typu kwestii mam krotki lont, bo w pracy jakby nie bylo spedzasz wiekszosc dnia i zycia i nie zamierzam psuc sobie nerwow(ktore i tak czlowiek ma wystarczajaco nadszarpniete zwykla codziennoscia), bo jakis zjeb wstal lewa noga, lub kierownikowi cos nie pasuje i bol dupska bo premii moze nie byc. Jak ci tak zle to zacznij sie rozgladac za nowa praca, a skad wiesz, moze sie poszczesci i trafisz elegancko.
Przezywasz te robote jak ja pierdole normalnie jak ja pierwsza swoja rozlake. Zes dal sobie wejsc na glowe i juz raczej zapomnij o stawianiu jakichkolwiek granic. Z twoich postow wynika zes ciapa, ale nie osadzam(jesli tak to przepraszam), czlowiek sie uczy na wlasnych bledach. Trzeba jeszcze tylko wyciagnac odpowiednie wnioski(z tym to akurat czasem mam problem) i jestesmy w domu.
I nie wciskaj kitu, ze kode zarzucasz raz na dwa tygodnie. Wielki swietojebliwy sie znalazl. Juz od jakiegos czassu kombinujesz jakby tu wzmocnic dzialanie, zeby jeszcze ciutke mocniej przygrzalo, o no tak odrobinke, ze wcale bym sie nie zdziwil jak wyprawe do aptek robisz 2x w tygodniu. Wiec niby daloby sie trzymac stalej dawki, ale strzelam, ze cos tam zwiekszyles.
  • 26 / 2 / 0
Ptaszyna dostaje takie referaty regularnie i wielokrotnie, dopóki sam nie zachce zmiany to nie zmieni nic.

Ale z pozytywnych rzeczy - jakieś dwa tygodnie temu miałam taki okropny dzień że ja pierdole. Stawałam na rzęsach żeby każdego zadowolić, a te niewdzięczne dziady zwane społeczeństwem testowały cierpliwość jak nigdy - rodzina, znajomi, nawet kurwa losowych ludzi na ulicy tego dnia pojebało w stosunku do mnie.

Myślę sobie - no nie kurwa, wracam do kodeiny (wtedy byłam czysta 2,5mcy). Zasługuje na to, każdy człowiek tylko szuka do czego się mi tu przypierdolić.

Zapaliła się w mózgu lampka - nie przez pomysł kodzenia, ale przez to, że ja przecież skądś ten tekst już znam.
Ogarnęłam że ja pierdolę, przecież ja brzmię dokładnie jak nasz kochany poczciwy Ptaszyna!

Tak mnie ta wizja rozbawiła i wytrąciła z (nie)równowagi że nic tego dnia nie wzięłam, do dzisiaj zresztą.

Dzięki kolego. Czasem nadal zastanawiam się co u Ciebie i czy pozwoliłeś sobie w końcu być szczęśliwym.
Uwaga! Użytkownik ThrowawayReddi nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 650 / 39 / 0
04 czerwca 2025yoshi420 pisze:
Nie świaczy to o niczym pozytywnym, to co opisujesz to nie jest jednostkowa biegunka. W dodatku sama koda owoduje zaparcia, nie biegunki. Walisz inne dragi poza pregą (też uszkadza żołądek)? Na moje uszkodzenie śluzówki (stany zapalne), mogą być wrzody, może być wycieńczenie flory bakteryjnej. Czego nie polecam, śmierć zaczyna się w jelitach.

Lekarz abo niepewność.
Aktualnie tylko pregabalina i thiocodin w dawkach dobowych ~pregi 1300mg i około tyle samo kody i +/- w tym z 25g jest sulfogowna na dobę. Więc sporo chemii.
Nie chwaląc się, taki zestaw jest codziennie. Nie ma dnia bez tego. Codziennie jest odwiedzane z 6-8aptek żeby jeszcze na rano ogarnąć następnego dnia. Od prawie 3lat - pracuje żeby przeznaczyć te 4000zl msc na kode.
Wiesz nie boli mnie nic, a przynajmniej nie często. Jem różnie raz zdrowiej raz gorzej. Czasem coś tam zakuje ostatnio ale to raz na jakiś czas i też nie jakoś mega, głównie właśnie po drugiej dawce dziennej coś zabolało czasem. Co prawda ostatnio do rzucałem jeszcze Poltram do tego też końskie dawki razem z paracetamolem to może i miałem lekki nie smak na żołądku i dupa była zaklejona na drugi i dzień. Coś po tym drugim thioco się dzieje nie tak. Ale mówię nie boli jakoś nic nagminnie + opatentowalem sobie taki tip że nawet jak coś żołądek pobolewa czy nudności się zdarzyły to lody wodne wpierdalam kawałkami całymi i łykam - bardzo pomaga, lepiej niż jakąś tam przeciwbólowa czy rozkurczowe w MOIM przypadku.
Edit: Nie wiem w sumie lub to lekka hipochondria ale może i momentami czuje jakby opuchnięta wątrobę albo trzustkę ale też mogę se wkręcać za bardzo, jak ten Poltram do rzucałem to tak mi się wydawało że jest może i większą ciut i czasem zakuło i miałem wrażenie jakby może po nim nerki też pobolewały no ale już nie biorę z tydzień go bo szybko ojebał3m i tak samo nie zauważam tych symptomów. 5lat takiego trybu, wiadomo coś już może tam być nie halo, a 3l z tego no to tak jak wyżej opisuje.
Dodam że nie miałem przez cały ten czas żadnej przerwy, nawet jeden tydzień. Maks tam 2 dni się zdarzały wyrywkowo jak rzeczywiście mnie kurewsko bolał bebech i zdychałem po 2 dni. Ale no było to trochę temu już.
Zaraz do roboty wracam, bo na L4 byłem, mam jeszcze tydzień wolnego i od 2-3tugodni przewyższa mnie pierwszy raz w życiu żeby zrobić przerwę lub uda się może rzucić na dłuższy czas to i zacząć trochę zaoszczędzić i siana i zdrowia. Postaram się może od weekendu znacznie to ograniczyć ale wiem jak jest ze otworze oczy rano i godzinę później w aptece jestem jak akurat PREGABA się załaduje. No będzie hardcore ale chciałbym wykorzystać ten ostatni tydzień L4 w kierunku wolności póki jeszcze jakiś tam xanax mam( którego biorę bardzo rzadko ale tu się może przydać).
  • 162 / 29 / 0
@Swiezzy , to, czego doświadczają Twoje jelita, może być związane z nietolerancją laktozy (składnik pregi), choć przede wszystkim stawiam na działanie sulfogwajakolu. Opisane przez Ciebie objawy (m.in. cuchnące, wodniste stolce) wskazywałyby na uszkodzenie bariery jelitowej. W przebiegu przewlekłej biegunki śluzówka jelita może być znacznie przerzedzona, z mikrouszkodzeniami i ogniskami martwicy. Prawdopodobnie zmienił się i skład flory bakteryjnej (dominacja szczepów beztlenowych). Dzieje się bardzo źle, a najgorszym powikłaniem jest posocznica. To nie czas na samoleczenie, tylko na szczerą rozmowę z ogarniętym gastroenterologiem.
  • 145 / 19 / 0
05 czerwca 2025Swiezzy pisze:

Edit: Nie wiem w sumie lub to lekka hipochondria ale może i momentami czuje jakby opuchnięta wątrobę albo trzustkę ale też mogę se wkręcać za bardzo, jak ten Poltram do rzucałem to tak mi się wydawało że jest może i większą ciut i czasem zakuło i miałem wrażenie jakby może po nim nerki też pobolewały no ale już nie biorę z tydzień go bo szybko ojebał3m i tak samo nie zauważam tych symptomów. 5lat takiego trybu, wiadomo coś już może tam być nie halo, a 3l z tego no to tak jak wyżej opisuje.
Myślę, że mogło Ci się jednak nie wydawać. Jak napierdalałem Dorete to też czułem kłucie w boku i jakby powiększoną/opuchniętą wątrobę.
Poszedłem na USG żeby zobaczyć, czy czegoś nie popsułem. I oczywiście jest stłuszczenie, ale bez dramatu póki co.
  • 125 / 4 / 0
05 czerwca 2025Swiezzy pisze:
04 czerwca 2025yoshi420 pisze:
Nie świaczy to o niczym pozytywnym, to co opisujesz to nie jest jednostkowa biegunka. W dodatku sama koda owoduje zaparcia, nie biegunki. Walisz inne dragi poza pregą (też uszkadza żołądek)? Na moje uszkodzenie śluzówki (stany zapalne), mogą być wrzody, może być wycieńczenie flory bakteryjnej. Czego nie polecam, śmierć zaczyna się w jelitach.

Lekarz abo niepewność.
Aktualnie tylko pregabalina i thiocodin w dawkach dobowych ~pregi 1300mg i około tyle samo kody i +/- w tym z 25g jest sulfogowna na dobę. Więc sporo chemii.
Nie chwaląc się, taki zestaw jest codziennie. Nie ma dnia bez tego. Codziennie jest odwiedzane z 6-8aptek żeby jeszcze na rano ogarnąć następnego dnia. Od prawie 3lat - pracuje żeby przeznaczyć te 4000zl msc na kode.
Wiesz nie boli mnie nic, a przynajmniej nie często. Jem różnie raz zdrowiej raz gorzej. Czasem coś tam zakuje ostatnio ale to raz na jakiś czas i też nie jakoś mega, głównie właśnie po drugiej dawce dziennej coś zabolało czasem. Co prawda ostatnio do rzucałem jeszcze Poltram do tego też końskie dawki razem z paracetamolem to może i miałem lekki nie smak na żołądku i dupa była zaklejona na drugi i dzień. Coś po tym drugim thioco się dzieje nie tak. Ale mówię nie boli jakoś nic nagminnie + opatentowalem sobie taki tip że nawet jak coś żołądek pobolewa czy nudności się zdarzyły to lody wodne wpierdalam kawałkami całymi i łykam - bardzo pomaga, lepiej niż jakąś tam przeciwbólowa czy rozkurczowe w MOIM przypadku.
Edit: Nie wiem w sumie lub to lekka hipochondria ale może i momentami czuje jakby opuchnięta wątrobę albo trzustkę ale też mogę se wkręcać za bardzo, jak ten Poltram do rzucałem to tak mi się wydawało że jest może i większą ciut i czasem zakuło i miałem wrażenie jakby może po nim nerki też pobolewały no ale już nie biorę z tydzień go bo szybko ojebał3m i tak samo nie zauważam tych symptomów. 5lat takiego trybu, wiadomo coś już może tam być nie halo, a 3l z tego no to tak jak wyżej opisuje.
Dodam że nie miałem przez cały ten czas żadnej przerwy, nawet jeden tydzień. Maks tam 2 dni się zdarzały wyrywkowo jak rzeczywiście mnie kurewsko bolał bebech i zdychałem po 2 dni. Ale no było to trochę temu już.
Zaraz do roboty wracam, bo na L4 byłem, mam jeszcze tydzień wolnego i od 2-3tugodni przewyższa mnie pierwszy raz w życiu żeby zrobić przerwę lub uda się może rzucić na dłuższy czas to i zacząć trochę zaoszczędzić i siana i zdrowia. Postaram się może od weekendu znacznie to ograniczyć ale wiem jak jest ze otworze oczy rano i godzinę później w aptece jestem jak akurat PREGABA się załaduje. No będzie hardcore ale chciałbym wykorzystać ten ostatni tydzień L4 w kierunku wolności póki jeszcze jakiś tam xanax mam( którego biorę bardzo rzadko ale tu się może przydać).
Chłopie ty wes się otrzasnij bo dlugo nie pożyjesz? Zrobiłeś w zyciu wszystko co chciałeś ?
Takie dawki kody to jest zabojstwo większość to skutki uboczne. Idź na program jak nie dajesz rady samemu się ogarnąć
  • 139 / 12 / 0
@Swiezzy
Sugeruje zejście z dawek przy włączeniu innego środka albo przejście na morfine. DXM jest dobre do redukcji i wypełnia też pustkę trzeźwości. Na początek 1 paka dexacaps dziennie i z 150-300 kody mniej. Redukuj ponownie za 3 dni. Jak zejdziesz do 300 to dobrym mykiem jest kupienie sobie paru gramów stima. O dziwo robi lepszy reset niż pare dni trzeźwości. Celuj raczej w te które nie działajæ zbyt długo by uniknąć zwraczenia spowodowanego trzeźwością. Większość poważnych narkomanów potrzebuje nie "czystości", "terapii", "znalezienia sensu w trzeźwym życiu" a potrzebuje exit druga. Najlepsze jest zielsko z w miarę zbalansowanym stosunkiem THC/cbd jak masz możliwość palenia na luzie w ciągu dnia i pod wieczór bez chowania się. Jak nie to celuj w Kratom albo stimy. No i medytacja, dieta, ruch. Zawsze nawet w ostrym ciągu. Zajebistą różnice to robi.
  • 1020 / 244 / 0
Ale co ma boleć na kodeinie ja się pytam? Przecież przyjmuje się środek z II tabeli analgetycznej. Żeby coś bolało to muszą być poważne kontuzje, zaawansowane nowotwory. Dochodzi też kumulacja morfiny, którą można uznać za osobnodziałający środek z III tabeli analgetycznej. O kumulacji morfiny rozmawiałem ze znajomym farmaceutą jak i sam zwróciłem uwagę na takowe zjawisko, że po jej kumulacji nie potrzebuję zjeść kodeiny, by niektóre bóle nie występowały bądź w celu naćpania się wystarczy zastosować mniejszą dawkę. Więc jest to prawda i uczą o tym na studiach.
  • 139 / 12 / 0
Kumulacja morfiny? Chyba w tkankach jak już. Wyjaśniałoby to zjawisko takie że pierwszy raz po przerwie słabo klepie a drugi już super. No i dawki teraz to duża paka thio/neo a kiedyś jak miałem naście lat to szło po 300-600mg ale nigdy ciągiem i efekt podobny raczej.
  • 1020 / 244 / 0
To proste. kodeina oraz pozostałe metabolity mają krótszy okres półtrwania niż morfina. Ja np brałem dawki delikatnie klepiące, ale 3x dziennie. morfina nie zdąży się zmetabolizować, może w połowie. A kolejna dawka kodeiny już leciała. I w ten sposób rośnie stężenie morfiny we krwi. Powoli lecz systematycznie.
Zablokowany
Posty: 11543 • Strona 1147 z 1155
Newsy
[img]
Farmaceuta skazany za pomoc w produkcji narkotyków

Właściciel apteki został skazany na 3,5 roku więzienia za sprzedaż leków służących do produkcji metaamfetaminy i pomoc w jej wytworzeniu. W produkcji i handlu nie działał sam. Według prokuratury leki posłużyły do produkcji narkotyków o wartości niemal 7,5 miliona złotych.

[img]
USA. Takiej zmiany w kwestii marihuany nie było od dekad

Ministerstwo sprawiedliwości USA zmieniło w czwartek klasyfikację produktów z marihuany. To najdalej idąca zmiana polityki w tej sprawie od dekad. Marihuana znalazła się w "koszyku" substancji o umiarkowanym lub niskim potencjale uzależnienia, takie jak ketamina, paracetamol z kodeiną i sterydy anaboliczne.

[img]
Narkotyki schował w atrapie Biblii. Wpadł po policyjnym pościgu

W trakcie ucieczki uszkodził swój pojazd, a badania wykazały, że mógł być pod wpływem alkoholu i narkotyków. W jego aucie policjanci znaleźli atrapę stylizowaną na Biblię z ukrytymi narkotykami, w tym mefedronem i kokainą. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu i usłyszał już zarzuty.