FajnieJest pisze:Co do mleka/nabialu, sprobuj zamawiac mleko niepasteryzowane, takie prosto od rolnika. Zawiera wiecej laktazy, enzymu, ktory trawi laktoze. Mi troche lepiej podchodzi od takiego sklepowego. Ale i tak wole mleka roslinne, szczegolnie orzechowe: migdalowe, laskowe...
Spiruline zamawialem wlasnie z bodyenfitshop.nl, ale na amazonie tez zamowisz dobra. Z tego co patrze to moja chyba tez jest z Chin, ale zbytnio sie tym nie przejmuje. Robie czesto badania krwi/moczu wiec wiem na czym dokladnie stoje, gdyby cos bylo nie tak to wiem co jest winowajca.
Ile spiruliny w ogóle jesz dziennie?
A, co do tego biomleta: co robisz z tymi zoltkami dalej? Ponoc zoltka maja wiecej bialka od bialek, nie mowiac o lecytynie, kwasach tluszczowych... Ja zawsze uzywam cale jajka do omletow, jajecznic...
Z tego co pamiętam to białka jajek, niesmażone ani niegotowane zawierają w sobie antywitaminy. Gdyby nie to, to bym miksował całe jajka z bananami i pił.
Limitbreaker pisze:Ja dopowiem tylko tyle - nie kierujcie się wiedzą znalezioną gdziekolwiek, także tutaj, jak autorytetem. Sami testujcie, dociekajcie, sprawdzajcie, nie wierzcie niczemu na słowo. Mnie także ;) Niech nic nie będzie wam autorytetem, nawet wy sami.
Nie wiem czy moklobemid cokolwiek teraz pomaga. Może zamówię coś naturalnego z tych preparatów:
MENTAT
Witamina B-15
5 – HTP
ANSHEN BUXIN WAN
Geriforte
Dodam że ostatnio się czuję jak na zjazdach po amfie.
Pamiętam Tyler jak kiedyś pisałeś o Japończykach którzy po przejściu na emeryturę umierali po paru latach. z powodu tego że uwielbiali tą pracę itp.
Może ja mam tak z stymulantami i dragami. Tak bardzo lubię że nie mogę żyć bez tego i im dłużej nie robię tego to tym gorzej jest?
Tyler Durden pisze:Piłem takie mleko kiedyś, ale nie za bardzo mi podchodziło. Poza tym są jakieś plusy z jego picia?FajnieJest pisze:Co do mleka/nabialu, sprobuj zamawiac mleko niepasteryzowane, takie prosto od rolnika. Zawiera wiecej laktazy, enzymu, ktory trawi laktoze. Mi troche lepiej podchodzi od takiego sklepowego. Ale i tak wole mleka roslinne, szczegolnie orzechowe: migdalowe, laskowe...
Odnośnie 1 postu medytacja nie jest tak bezpieczna, poczytajcie sobie co to dukkha nanas (nie wiem jak się po polsku pisze w liczbie mnogiej, więc piszę in english), ogólnie jest to ostatnia rzecz której potrzeba osobie w depresji. Sposobem na uniknięcie tego jest unikanie "insight practices" (vipassana i inne) jak ognia, z drugiej strony nic w dłuższym terminie chyba nie pomaga na depresję jak one (przynajmniej w moim przypadku bardzo się sprawdziły). Z vipassaną należy poczekać, aż będziemy w miarę stabilni i przemyśleć ryzyko, serio. Podobnie np. zachodnie praktyki okultystyczne (ewokacja i inwokacja) potrafią namieszać pod kopułą, ale to inny temat. W każdym razie "bezpieczną" medytacją są pratyki koncentracji, ale one też mogą podobno doprowadzić do "arising and passing away", a potem się zaczynają dukkha nanas (samo z siebie). Jeśli po okresie euforii wizji energii, uczucia wibracji itp., zaczynamy odczuwać strach, złe samopoczucie, nie możemy się skupić podczas medytacji to warto poszukać pomocy, jeśli sami nie mamy takiego zaplecza teoretycznego aby to ogarnąć.
Nie rzucaj jakimiś pojęciami buddyjskimi, tylko napisz o co ci konkretnie chodzi i w czym medytacja ma być niebezpieczna.
Widzisz co religie robią z prostą prawdą? Mieszasz strasznie o jakimś okultyźmie, złych efektach medytacji itp. i ostrożności, a tak naprawdę to są bardzo proste techniki.
I trzeba też odróżnić medytację od koncentracji.
Medytacja - to relaks umysłu, nie myślenie o niczym (czyli skupienie się na pustce w głowie).
Koncentracja - to skupienie swojej uwagi na jednej rzeczy/czynności.
Jak widać są to bardzo proste pojęcia i nie mają niczego wspólnego z okultyzmem i innymi dziwnymi rzeczami.
To jest prosta nauka. Oczywiscie buddyści też medytowali, ale nie wyciągajmy tutaj jakichś dziwnych wniosków i dogmatów, bo to jest ograniczające, budzące strach i zamęt w głowie (a to zbrodnie przeciw inteligentnym umysłom).
Do medytacji potrzebna jest umiejętność koncentracji, ale medytacja i koncentracja to dwa inne procesy, które prowadzą do innych efektów. Obie czynności rozwijają umysł i inteligencję. Medytacja relaksuje, a koncentracja męczy umysł.
Tak jak ciało potrzebuje snu, żeby odpocząć od codziennych aktywności i się zregenerować, tak samo umysł potrzebuje medytacji, żeby odpocząć od myślenia i także się zregenerować.
Do tego zalecam także relaks, czyli spędzanie jakiegoś czasu np. na rozciąganiu swojego ciała (np. yoga), a także relaks umysłu - odpowiednia muzyka czy też pozytywny film, skupienie swoich myśli na czymś przyjemnym.
Relaksacja nie powoduje tak pełnego wypoczynku jak medytacja i sen, ale zmniejsza stres, powoduje wyrzut endorfin, daje poczucie luzu i szczęścia.
Wszystkie te praktyki są w 100% bezpieczne i warto poświęcać dziennie przyjajmniej godzinę dla samego siebie, aby zadbać o higienę wypoczynku umysłu.
gnije jak plesn
przed smartfonami i monitorami i gmo i rc-kami"
Medytacja wśrod natury, przy wschodzie/zachodzie słońca lub po prostu w kierunku słońca jest owszem dużo przyjemniejsza :)
Mózg poczuł, że wtedy jest zajebiście, zapamiętał to i zapisał w podświadomości, że to droga do lepszego humoru, środek do celu, nic nie daje tak bardzo utraty kontroli nad swym życiem. Lecimy za każdym razem ku gorszemu, zero kontroli nad sobą, a co najgorsze nie widzimy tego i nie chcemy widzieć że wcale nie jest tak jak być powinno.
Zaczęło się traktowanie tego syfu jako coś co mnie polepsza. Coś mi daje, coś dobrego, coś pomaga...
CHUJA PRAWDA
I nic dobrego nie zyskuje wtedy się, nic a nic, nie daje to nic pozytywnego. Oszukiwanie samego siebie, wmawianie sobie, ot co.
Upośledzony zostaje mózg. Zaatakowany substancjami działa po prostu źle, nie funkcjonuje prawidłowo, no kurwa dostał wpierdol i zakłócona jest praca to wiadome dla każdego jest....
Naćpany organizm to chory i nienaturalny organizm. Norma jest zdrowa, każdy odchył, każde zakłócenie prawidłowej pracy jest we wszystkim złe. Jak więc ze złego mamy dobre? Jak odejście od natury może być zbawieniem.
Każdy kto wszedł w dragi na dłużej jest tak naprawdę KUREWSKO NIESZCZĘŚLIWY i w prawdziwej depresji, najgorszej bo ukrytej. Bo to właśnie mamy na fazie: mózg naćpany, kłamliwie i na moment nienaturalnie odczuwamy namiastkę szczęścia, bo wymusiliśmy uwolnienie hormonów, substancji.
KŁAMSTWO GRUBYMI NIĆMI SZYTE.
Ja napewno, jestem przekonany że nie tylko ja, za wszelką cenę nie chce się czuć źle. Nie potrafię zaakceptować że jest źle, nie potrafię bo nawet nie próbuje sobie z tym poradzić, zrobić cuś też. Czeka się na odpowiedni czas, na chwilę, na coś co nie będzie dane. Ciągle oddalamy się od zdrowej, naturalnej, jedynie właściwej postawy idąc w coraz większe gówno.
Uczmy się od natury, nakurwiajmy psychodeliki i halucynogeny! To jest nauka jaką niesie otoczenie i z której należy czerpać garściami. a dlaczego tak myślę?
Oświecenie psychodeliczne to fakt niezaprzeczalny. Tyle że nie wybijały się i nie wychodzimy na wyższy poziom.
Uczmy się od natury? Jak? Nic się nie nauczymy. Każda istota tą wiedzę posiada. Posiadamy i żyjemy, działamy według schematów, mechanizmów naturalnych. Mamy wszystko w sobie. Co tu się uczyć?
Chodzi o akceptacje, tu jest problem właściwy. Nie akceptujemy naszej natury, naszego bytu, nie zgadzamy się z naturalnym porządkiem spraw. I przez to są problemy.
Depresja i dołek psychiczny, widzenie pesymistyczne to odstępstwo od reguły, objaw choroby organizmu. Norma to bycie happy, to leczenie i dążenie do stanu właściwego, a to da się zrobić samo. Organizm nasz jest tak cudownym, niesamowitym i pięknym mechanizmem, że nijak nie mogę uwierzyć że tak skomplikowany i zajebisty element jest dziełem przypadku nazywanym też ewolucją. O tym książki można pisać i nie ta rozmowa, innym razem.
Smutek jest objawem. Wiemy to, czujemy a tylko dlatego, że nasz organizm w ten sposób nas informuje że jest coś nie tak, więc trzeba to zmienić, polepszyć i wrócić do stanu normalnego.
Tyle że sami się nie możemy pogodzić ze smutkiem, przyjąć negatywne emocje, nieważne jakie, bo ze wszystkim damy radę jeżeli na to pozwolimy.
Osho, jego nauczanie i filozofia. Polecam się zapoznać. warto... Otwiera oczy...
Druga opcja to np. jajecznica lub omlet z 10 jajek i szejk bananowy do zapicia (2 banany zmiksowane z wodą). Albo żółtka jajek wrzucam do szejka, a z białek robię sobie "biomlet". Albo zamiast szejka bananowego po prostu jakieś pieczywo, ale to od święta.
Znasz jeszcze inne takie fajne i szybkie przepisy?
A tak swoją drogą, to na dołka i zły humor, to dzisiejsza pogoda jest najlepszym motywatorem do działania i poznawania dupeczek
Badanie: Brak dowodów na resztkowe efekty marihuany w prowadzeniu pojazdów
Od 2019 roku trwa złota era medycyny psychodelicznej
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
USA: Donald Trump usunie marihuanę z listy najcięższych narkotyków?
Stało się to, o czym spekulowano od miesięcy. Donald Trump, mimo oporu konserwatywnego skrzydła własnej partii, ma sfinalizować proces reklasyfikacji marihuany. Konopie mają trafić z surowego Wykazu I (gdzie są traktowane na równi z heroiną) do łagodniejszego Wykazu III substancji kontrolowanych.
Przemycali narkotyki z Hiszpanii w sklepach i automatach paczkowych. Rozpoczął się proces
Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces przeciwko trzem zatrzymanym i aresztowanym mężczyznom z Gdyni, Suszu i Bochni oskarżonym o przemyt narkotyków z Hiszpanii. Trafiały one do Polski za pośrednictwem firm kurierskich.
Czescy lekarze będą mogli przepisywać pacjentom grzyby halucynogenne
Mieszkańcy Czech cierpiący na depresję i inne choroby, na które nie pomagają tradycyjne metody leczenia, będą mogli korzystać z leczniczych grzybów halucynogennych już od przyszłego roku, informuje polski portal informacyjny TVP World.
