Metodyka, przygotowanie, oraz logistyka gotowania, palenia, lub waporyzacji.
ODPOWIEDZ
Posty: 118 • Strona 10 z 12
  • 52 / 12 / 0
Pamiętam jak pierwszy raz wpadł mi w ręce hasz i spróbowałem tej metody z podgrzaniem trochę w oleju na łyżce i wrzuceniem tego potem do jogurtu.
porobiło srogo %-D także polecam metodę sprawdzona i to nie raz
  • 1 / / 0
Hej!

Pamiętam też moje pierwsze doświadczenia, podobne do twojego. Ta metoda z podgrzewaniem haszu w oleju i mieszaniem z jogurtem to klasyk! Zawsze przypomina mi to o zimowych wieczorach, kiedy to siedziałem w ciepłym swetrze świątecznym męskim przed kominkiem, ciesząc się chwilą relaksu. %-D
  • 1 / 1 / 0
Siemka ostatnio zrobiłem magiczne ciastka, ( jak byłem w irlandii sprzedali mi patent, żeby do ciastek dodać mango i cynamon), użyte 7g palenia około 22% THC (mocna indica). Ciastka robiłem już sam wiele razy, jedzone było najwięcej koło 200mg THC na jeden raz, ogólnie to jaram codziennie od około 5lat, jestem w tych tematach bardzo doświadczony. Ale do rzeczy:
20:30 Byłem w domu mojej dziewczyny, zjadłem dwa małe ciasteczka (z całej masy wyszły 24 ciastka)
20:45 juz powoli efekty zaczynały działać, co dziwiło mnie bo zawsze ciastka klepały mnie po około 1.5h
21:00 czuje się jak po walnięciu 3 wiader
21:30 no i zaczęło się dziać, czułem się już bardzo spizgany, coś jak pierwsze fazy po jaraniu za małolata dosłownie widziałem w 3D
21:55 no i do tego zacząłem się schizować że ktoś w moim rodzinnym domu mógł zjeść ciastka które zostawiłem w piekarniku, seryjnie zacząłem się tak bać że ktoś to mógł zjeść i ma taką pizdę jak ja że aż trząsłem się z przerażenia, po czym wpadłem na idiotyczny pomysł szybko zajechać do domu (mieszkam 1.5km dalej w wiosce gdzie o tej porze jest pusto na drogach) i sprawdzić czy wszystko okej.
22:15 wsiadam do auta, światła drogowe, kontrolki z samochodu strasznie mnie raziły dosłownie tak jakby to były jakieś halogeny, mówię dobra muszę spróbować będę jechał wolno. Zacząłem jechać po drodze, około 20km/h, to była tragedia , dosłownie czułem się jakbym miał czucie w samochodzie , każdy wstrząs, każde drgnięcie czułem potwornie mocno na swoim ciele. Mimo wszystko jechałem cały czas prosto drogą i próbowałem skupić wzrok na drodze. Widziałem wszystko ale miałem okropne zwidy , że coś wybiega na drogę albo ktoś stoi przy drodze a to był na przykład kawałek płotu albo coś. Przez te zwidy jechałem dosłownie 10na godzinę bo tak się bałem że w coś wjadę. Gdy byłem już blisko domu dojeżdżałem do skrzyżowania i stała się najbardziej poje**na akcja z tej nocy. Patrzyłem się na to skrzyżowanie, dojeżdżałem do niego, ale po chwili mnie cofało i byłem od niego dalej dosłownie tak jakbym miał Lagi w grze i to powtórzyło się kilka razy, aż nagle z dupy pojawiłem się przed skrzyżowaniem i ostro skręciłem. Dalej już miałem z 200m do domu i już nic takiego sie nie działo, jakoś dałem radę zaparkować pod domem. Po przyjeździe wysiadłem z auta i pół przytomny poszedłem do domu, kiedy byłem w środku poszedłem do pokoju i położyłem się na łóżku. Uderzyło mi do głowy ciepło i tak mi to podbiło tą fazę że juz kompletnie nie wiedziałem co się dzieje. Utraty świadomości, totalna pustka, nawet nie miałem siły napić się wody a tak mnie suszyło że aż mnie zęby bolały. Nawet nie wiem kiedy po prostu wyłączyło mnie.
10:00 obudziłem się kompletnie wymęczony, wysuszony z wody, miałem słaby wzrok, czułem się okropnie jak na zwale jakiejś.
Podsumowując:
Faza okropna, dużej części fazy wogule nie pamiętam, w pewnym momencie nie podobna wogule do zioła, bardziej przypominała jakiś dysocjant, chyba faktycznie te mango i cynamon wchodzą w jakąś reakcję z ziołem bo czegoś takiego nigdy nie miałem, raczej na dłuższy czas będę miał przerwę od edibles. Tak wiem że jazda w takim stanie była totalnie chorym pomysłem.
  • 100 / 8 / 0
Probowal ktos z was chipsow, platkow lub innych zelek z THC ? Opakowania maja po 600 mg THC. Warto w ogole to probowac?
  • 12895 / 2516 / 0
Czyli teoretycznie jakieś 3 gramy 20% tematu. Powinno być grubo, jeśli faktycznie jest tam 600mg
  • 100 / 8 / 0
@Jezus Chytrus wiesz co wielu vendorow to ma. zelki haribo z THC albo ciastka oreo : D
  • 481 / 75 / 0
Robiliście kiedyś nalewkę z THC? Jeśli tak, to poprosilbym o zrelacjonowanie, jak wyszło.
  • 7 / 1 / 0
A czy jest możliwość zrobienia działającego masła konopnego z suszu dekarboksylowanego cbd? Jeśli tak, to podrzuci ktoś przepis?

przeniesiono - łysy
  • 91 / 16 / 0
kolegi ciotka zjadła na nieświadomce doritosy z the (całą paczkę), ale na szczęście odcięło ją po prostu na sen :D później mu mówiła ze zaczęła się słabo czuć i nie pamięta kompletnie jak zasnęła, mega fart ze nie wjechał jej ciężki bad trip bo te doritosy to nie żarty, szczególnie na nieswiadomce
  • 12895 / 2516 / 0
Ale musiała mieć przeżycie :ojeju: Ciekawe co myślała, że się dzieje..
ODPOWIEDZ
Posty: 118 • Strona 10 z 12
Artykuły
Newsy
[img]
Kontrolowane światłem opioidy mogą znosić ból bez skutków ubocznych?

Opioidy to jedne z najskuteczniejszych środków przeciwbólowych, ale ich działanie trudno jest ograniczyć do konkretnego miejsca. Morfina czy fentanyl pobudzają receptory opioidowe μ, które są obecne m.in. w mózgu, nerwach obwodowych czy jelitach. Jednak te same receptory odpowiadają za skutki uboczne. Konsekwencjami mogą być zaparcia, rozwój tolerancji czy uzależnienie. Szczególnie niebezpieczne jest zatrzymanie oddychania. Wielkim wyzwaniem jest zachowanie siły przeciwbólowej opioidów przy jednoczesnej kontroli miejsca i czasu działania.

[img]
Badanie: częstsze używanie substancji związane z większym obciążeniem psychicznym

Osoby częściej używające alkoholu, konopi lub stymulantów wykazywały więcej trudności psychicznych, które były też silniej ze sobą powiązane – wynika z badania polskich naukowców. Dotyczyło to m.in. stresu, impulsywności i doświadczeń przypominających objawy psychozy.

[img]
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku

Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.